poniedziałek, 23 maja 2016

Cel bloga, moja historia, pułapki ,,fit’’ świata


Pierwszy post, pierwsze obawy. Podobno początki są najtrudniejsze. Nie przedłużając- witam Was na moim blogu. W jakim celu go założyłam? Spróbuję to wyjaśnić przedstawiając moją historię. Jeżeli nie macie czasu czytać moich wywodów przeskoczcie następny akapit i przejdźcie do kolejnego, w którym kryje się sedno tego wpisu. 

  
Moja historia

4 lata temu, uczennica gimnazjum jak  na nastolatkę przystało, postanowiła schudnąć. Jest wytrwała w realizacji swoich celów, dlatego ten także nie był dla niej przeszkodą. Jedzenie dziennie maksimum 1000 kcal skutkowało zrzuceniem 20 kg. Ważyła więc 38 kg  przy wzroście 165 cm. Po rozpoczęciu nauki w liceum zdziwiło ją jak wiele nowo poznanych osób zadaje jej pytanie o to czy jest zdrowa. Wówczas pierwszy raz usłyszała, że wygląda jak anorektyczka. Zazdroszczą, jakbym mogła to bym przytyła- pomyślała , po czym poszła pobiegać. Przyszedł listopad, Dzień Wszystkich Świętych, musiała pojechać do domu dziadków, a tam spotkać się z rodziną. Kiedy stawiła czoła ,,wyzwaniu” dostrzegła przerażenie w oczach najbliższych. To był właśnie ten dzień - dzień w którym zrozumiała do jakiego stanu się doprowadziła. Po kilku nieudanych próbach w końcu zaczęła normalnie jeść, porzuciła wycieńczające ćwiczenia. Jednak wkrótce wpadła w kolejną pułapkę-  coraz częściej jadła bez ograniczeń. W 2 klasie liceum ważyła 67 kg. Postanowiła wyciągnąć lekcję z własnego życia. Wyznaczyła sobie cel - zdrowe i racjonalne odchudzanie. Tym razem jadła 1800 kcal i ćwiczyła 3 razy w tygodniu.  Podczas tego okresu zaczęła słuchać swojego organizmu. Kiedy czuła, że zbacza z drogi do zdrowego schudnięcia, postanawiała wstrzymać dietę i ćwiczenia. Wówczas dawała sobie czas na refleksję. W ten właśnie sposób udało jej się zachować zdrowy rozsądek. Dziś jest przyszłą studentką, utrzymuje wagę 55 kg przy wzroście 167 cm pomimo, iż nie trzyma się całkowicie ,,czystej michy” i wykonuje wyłącznie treningi siłowe. Jej celem nie jest już fit sylwetka z okładek gazet. Priorytetem stało się dla niej zdrowie. Znalazła tak zwany ..złoty środek" i pragnie dzielić się nim ze światem.

Dlaczego założyłam bloga?

Coraz częściej zastanawiam się dokąd zmierza ten ,,fit” świat wykreowany przez media. Przeraża mnie fakt, jak dużo osób wpada w sidła odchudzania. Znam moc tej pułapki, ból wyrządzony przez nią odczuwam do dziś. Jednak trzymam się zasady ,, Co nas nie zabije to nas wzmocni”. Na tym blogu skupię się głównie na tematach dotyczących zdrowia – zarówno fizycznego jak i psychicznego. Żeby jednak trochę ,,ocieplić” to miejsce będę także umieszczać  posty związane z moim życiem codziennym. Nie zabraknie też przepisów i ciekawostek dotyczących sportu i odżywiania.


Dziękuję za poświęcony dla mnie czas.  Miłego dnia!

17 komentarzy:

  1. Duże podobieństwo widzę między nami. Pracuję właśnie nad postem o dietach ubogokalorycznych i ich konsekwencjach.
    Również przeraża mnie ta moda na bycie fit kosztem zdrowia. Sama wpadłam w te sidła i powoli staram się z tego wychodzić. Nigdy, co prawda, nie ważyłam mnie niż 54 kg. Teraz ważę ok. 55-56 przy Twoim wzroście i muszę troszkę przytyć, bo "mięśniak" ze mnie ;)
    Będę śledzić tego bloga, bo w ciekawym kierunku zmierza. Bardzo się cieszę, że i do mnie zajrzałaś - dzięki czemu tutaj trafiłam :)

    Trzymam kciuki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak miło czytać takie słowa. Z tej fit pułapki ciężko się wydostać, jednak warto próbować i odnaleźć się w tej sytuacji. Po takich doświadczeniach powinniśmy dzielić się wiedzą z innymi, może dzięki temu chociaż kilka osób znajdzie właściwą drogę. Szczerze też troszkę bym przytyła, więc jesteśmy w podobnej sytuacji :)

      Usuń
  2. super historia, bardzo mądre podejście. Zapowiada się ciekawy blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że nie zawiodę ;)

      Usuń
  3. Bardzo dobry start. Szczery i ciekawy wpis. Będę tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Blog jest częścią mnie, dlatego będę wkładać w niego całe serducho. :-)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki, ja też stawiam zdrowie. Jest to priorytet od kiedy dowiedziałam się o swojej chorobie, ale się wkręciłam i to jest w tym wszystkim najfajniejsze, że dbanie o zdrowie może być sposobem na życie i na dialog z samym sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam. Życie mamy tylko jedno, musimy więc odnaleźć w nim najcenniejsze wartości. Wiele osób nie docenia swojego zdrowia. Cieszę się, że znalazłaś swój sposób na życie. :)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa historia. Również przechodziłam przez podobny okres wiele lat temu. Myślę, że jednak nic nie dzieje się bez przyczyny i gdyby nie to wszystko co za nami to nie posiadałybyśmy tej wiedzy i doświadczenia co teraz. Trzymam kciuki za bloga, bo zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także sądzę, że te nasze niemiłe doświadczenia miały jakiś sens, wykreowały dla nas pasję dzielenia się wiedzą z innymi. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  6. Jesteś bardzo silną osobą. Nie wielu osobom się udaję pokonać swoje słabości. Bardzo się cieszę, że napisałaś na moim blogu kilka zdań i dzięki temu trafiłam na Twojego bloga. Podziwiam Twoją silną wolę i zostaję tu na dłużej.
    Bardzo dziękuję za urodzinowe życzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co i sama dziękuję za miłe słowa ^^ Każdy z nas powinien walczyć ze swoimi słabościami, dzięki temu stajemy się silni mentalnie :)

      Usuń
  7. Wreszcie mamy czas aby zgłębić Twojego bloga i przesłanie jakie chcesz nam przekazać :)
    Pamiętamy jak w wakacje po liceum również wyglądałyśmy podobnie jak Ty, 40-43kg przy 167-170cm wzrostu... Głównie dlatego, że jedna z nas ma problemy z układem trawiennym i to był czas odstawienia wielu produktów, które mogły być potencjalnym zagrożeniem, druga siostra oczywiście przejęła jadłospis co by wspierać tą chorowitą :P I dopiero gdy na studiach wiele osób zamiast pierwszych słów, które standardowo słyszymy czyli "wow jesteście bliźniaczkami!" słyszałyśmy "jejku ale jesteście chudziutkie" stwierdziłyśmy, że coś jest nie tak. Teraz mamy dużo więcej wiedzy na temat zdrowego odżywiania i pewnie trochę więcej rozumu ale z perspektywy czasu wiemy czy tamten okres mógłby się skończyć negatywnie dla nas.
    Dobrze, że powstają takie blogi jak Twój i pewnie wiele osób już będzie mogło zmniejszyć swoje błędy życiowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo dziękuję! Wasze słowa wiele dla mnie znaczą. Jesteście cudownymi siostrami, podziwiam Waszą bliskość! Cieszę się, że zrozumiałyście co to jest zdrowe odżywianie. Pozdrawiam i ściskam Was mocno! Chociaż mając bratnią (a raczej siostrzaną :P) duszę na pewno nie brak Wam ciepła :)

      Usuń
  8. POsiadasz moze insgaram ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny wpis :).

    Tez w wieku 16-17 lat wpadlam w sidla odchudzania. Jadlam zdecydowanie za malo jak na swoj wiek, ale moja sylwetka pozostawiala wiele do zyczenia. Przy 158wzrostu wazylam 58kg. Pozniej zaczelam jesc normalnie, przytylam do 69 kg. Od kilku miesiecy walcze o zdrowa, piekna sylwetke, cwicze. Fajnie, ze wspomnialas,ze czasami nie warto trzymac w 100% czytej michy. Odkad zaczelam pozwalac sobie na 20% jedzenia przetworzonego takiego ,jak np. pizza, piwo czy chipsy raz na jakis czas czuje sie swietnie psychicznie. Mysle, ze najwiekszym problemem diet jest czysta micha w 100%, bo tak naprawde zeby trzymac taka diete trzeba caly czas miec pojemniki z jedzeniem. Nikt nie mysli co w przypadku grilla ze znajomymi albo chociazby imprezy rodzinnej?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń