poniedziałek, 23 maja 2016

Spotkania rodzinne a dieta



Witajcie! Dzisiaj coś dla osób walczących z silną wolą. Kiedy zaczynamy dbać o naszą sylwetkę obiad u babci, imieniny cioci czy też rodzinny grill przeradzają się w istny surrvival. Jak celebrować spotkania rodzinne nie ryzykując utratą kontroli nad swoją dietą? Zapraszam na moje rady.

W przypadku spotkań rodzinnych liczy się dla mnie zdrowy rozsądek. Metody, które przedstawię nie są wyszukane. Jednak według mnie stanowią fundament do właściwego podejścia do danej sytuacji. Oto moje wskazówki :

  1. Zjedz lekkie śniadanie. Jedząc sałatkę czy owsiankę z dodatkiem owoców zaoszczędzisz kalorie na rodzinny posiłek .
  2. Umiar, umiar i jeszcze raz umiar. Bez niego zwykły obiad stanie się wielką ucztą. Dlatego siadaj do stołu ze świadomością, iż zjesz na przykład pierwsze danie i kawałek ciasta na deser. Po takim posiłku będziesz najedzony i nie dopadną Ciebie  wyrzuty sumienia.
  3. Celebruj chwilę. Jak sama nazwa wskazuje spotkania rodzinne spędzamy z rodziną. Rozmawiaj z najbliższymi, dziel się z nimi swoimi doświadczeniami. Przestaniesz wówczas myśleć o jedzeniu, jeżeli czujesz iż Twoja silna wola zaczyna zanikać.
  4. W danym dniu nie zapominaj o aktywności fizycznej Jeżeli nie możesz zrobić treningu, wybierz kilkudziesięciominutowy spacer. Im więcej ruchu tym więcej spalonych kalorii.
  5. A może przygotujesz coś sam? To doskonały sposób na pokazanie rodzinie , iż zdrowsze i lżejsze posiłki mogą być smaczne. Do dziś moja lżejsza wersja piernika walczy o podium z szarlotką babci :)

Nawet zwykły obiad u babci powinien mieć miejsce w naszym życiu. Dlaczego? Oto 3 najważniejsze korzyści spotkań rodzinnych:

  1. Są świetnym sposobem na nauczenie się samokontroli. Przed wyjściem na takie spotkanie zaczynamy zastanawiać się czy jesteśmy zdolni do panowania nad swoimi zachciankami. Każde  takie spotkanie umacnia naszą silną wolę.
  2. Może to zabrzmi głupio, ale żaden kaloryfer na brzuchu nie wesprze nas w trudnych chwilach. Niestety niektórzy wyżej od rodziny stawiają swoje cele sylwetkowe. Muszę przyznać, iż częstsze spędzanie czasu z rodziną wpłynęło na mój sposób myślenia. Zaczęłam dostrzegać miłość płynącą od moich najbliższych. Dziś wiem, iż warto jest doceniać każdą chwilę spędzoną w rodzinnym gronie.
  3. Takie spotkania niesamowicie regenerują. Pozwalają zapomnieć o codziennych problemach i skupić się na pozytywnych stronach życia. Większa siła podczas treningu na drugi dzień gwarantowana!

Zmiana sposobu myślenia może diametralnie wpłynąć na nasze nastawienie do kwestii spotkań z rodziną. Życzę Wam abyście celebrowali każdą chwilę spędzoną przy boku kochających Was osób. Poświęcajmy czas dla najbliższych, gdyż nie wiemy kiedy zabraknie ich przy naszym boku.




11 komentarzy:

  1. Bardzo mądry post. Dodałabym jeszcze - "pij dużo wody". Na rodzinnych posiadówkach często mnie to ratowało. Cieszę się, że zwracasz uwagę na psychiczny element takich spotkań - to nie "zło konieczne" (w sensie: "O Boże, znowu usłyszę jakieś komentarze o mojej diecie" albo "Tyle dobrego, a nic nie mogę zjeść"), ale sprawdzian dla nas i możliwość umacniania relacji. W sumie to mi to uświadomiłaś teraz ;) W czerwcu mam urodziny i wczoraj właśnie zapowiedziałam mamie, że liczę na pyszny tort z bitą śmietaną i truskawkami! Od jednego kawałka nie utyję, a taki tort (zamawiany, co prawda), jest rewelacyjny. I nie jadłam go dwa lata (ostatnio na moją osiemnastkę). Nie chodzi o to, żeby się obżerać, za przeproszeniem, ale smakować. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i jako piernikożerca oraz łasuch, liczę na przepis na fit piernik!

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe słowa :) Takie spotkania pomagają dostrzec wartość życia. Powinniśmy cieszyć się z samej możliwości spędzania czasu z rodziną. Jedzenie jest tylko małym dodatkiem do takich momentów, dzięki któremu możemy jeszcze bardziej celebrować chwilę. Tak jak mówiłaś, trzeba smakować, objadanie się może nas otumanić, chyba nie chcemy żałować,że zamiast dla rodziny poświęcaliśmy czas dla ciasta. Umiar to podstawa. Dam sobie głowę uciąć, że nie przytyjesz od kawałka tortu ;) Nada on jedynie niezwykłości danej chwili. Co do piernika, przepis na blogu umieszczę, liczę na cierpliwość. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. a wybierasz sie na dietetykę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że już mam mętlik w głowie. Myślę nad psychologią i dietetyką. Zastanawiam się czy warto studiować ten kierunek w Lublinie :)

      Usuń
  3. Bardzo przydatny post. U mnie najlepiej się sprawdza 5 punkt, czyli po prostu gotuję coś sama i przynoszą ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zazdroszczę chęci gotowania, pokazujesz rodzinie, że masz pasję!

      Usuń
  4. Umiar, umiar, umiar - z tym się zgadzam w 100%! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny uniwersalny klucz do sukcesu :)

      Usuń
  5. Drugi podpunkt w drugim punkcie bardzo mądry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z życia wzięty, dziękuję! ;)

      Usuń