poniedziałek, 6 czerwca 2016

Dlaczego zmieniają nam się preferencje smakowe?





3 lata temu, z powodu  przegranego zakładu musiałam zjeść oliwkę - produkt, który  widniał wówczas na mojej czarnej liście. W tę Wielkanoc postanowiłam stawić czoła wyzwaniu i spróbować sałatki greckiej. O dziwo zjadłam ją ze smakiem, nie odkładając oliwek na bok. Świąteczny cud? Cóż trwa on do dziś... Z pewnością, nie tylko ja mam takie doświadczenia. Dlaczego zmieniają nam się preferencje smakowe? Przedstawiam Wam  kilka możliwych powodów:


Kwestia wieku

 

Z wiekiem liczba naszych kubków smakowych zmniejsza się, a zmysł węchu słabnie. Dziecko posiada około 30 tysięcy kubków smakowych, natomiast przeciętny dorosły - 10 tysięcy. Stąd też fakt, iż im jesteśmy starsi, tym po bardziej wyraziste smaki sięgamy.



Ciekawość 

 

Przyznam się, że jestem bardziej wybredna jeżeli chodzi o jedzenie niż to miało miejsce kilka lat temu. Ale kto z nas nie lubi odkrywać nowych smaków! Z upływem lat stajemy się bardziej wymagającymi degustatorami. Taka ciekawość ma swoje plusy - może skutkować odkryciem prawdziwych rarytasów!


Kultura osobista

 

Jesteś na obiedzie u babci i nie chcesz zrobić jej przykrości odmawiając zjedzenia wątróbki. Co wówczas robisz? Jako dobry wnuk próbujesz potrawy i starasz się nie skrzywić. Po kilku minutach uznajesz, że danie to nie jest złe, właściwie jest nawet smaczne. Takie sytuacje często towarzyszą nam w życiu. Istotą jest więc przełamanie się i skosztowanie nielubianej potrawy.


Własny  wybór

 

Ten punkt w pewnym stopniu pokrywa się z poprzedzającym go akapitem. Z pewnością niejeden z nas próbował przekonać się do jakiegoś produktu włączając go do codziennego jadłospisu. Taki eksperyment niekiedy przynosił zamierzony skutek. Wynika to z faktu, iż nasz gust może ulec zmianie jeżeli tylko będziemy ,,trenować” swoje kubki smakowe.


A czy Wy jecie dziś ze smakiem te produkty, które kiedyś omijaliście z daleka? :)

44 komentarze:

  1. Dawno, dawno temu omijałam szerokim łukiem serek wiejski - później miałam okres, że mogłam go jeść codziennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serek wiejski to moje uzależnienie za czasów liceum - jadałam go prawie codziennie. Chyba trochę mi się przejadł, bo teraz rzadko pojawia się w moim jadłospisie :)

      Usuń
    2. miałam to samo ze szpinakiem! hahaha

      Usuń
    3. Właśnie ostatnio codziennie przynoszę z działki szpinak i przyrządzam go na kolację. Już mam go szczerze dość! ;)

      Usuń
  2. W sumie obecnie jem praktycznie wszystko! Dawniej natomiast wybrzydzałam dużo, więc teoria jak najbardziej się sprawdza w moim przypadku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to nie działa w odwrotną stronę, strach pomyśleć co to by było jakbyśmy z roku na rok wyrzucali coraz więcej produktów z jadłospisu ;)

      Usuń
  3. Ja kiedyś lubiłam mielone, schabowe, śledzia w oleju, a nie lubiłam sałatki jarzynowej, marchewki w każdej postaci, sera białego, masła, ciemnego chleba, wątróbki... Dzisiaj mam na odwrót ;) Do szparagów też przekonałam się dopiero w tym roku. Jeszcze muszę oswoić jarmuż. A arbuza to chyba nigdy nie polubię!
    Grunt to próbować. I umieć przyrządzić daną potrawę. I chyba to jest najpiękniejsze, że cały czas możemy odkrywać nowe smaki :) Nie mogę się doczekać, kiedy polecę do siostry do Australii i spróbuję nowości kulinarnych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę zmiany korzystniejsze dla zdrowia ^^ Dopiero gdy zaczęłam swoją przygodę z gotowaniem zrozumiałam jak niesamowite jest odkrywanie nowych smaków. Miłego pobytu w Australii! Nie znam tamtejszej kuchni dlatego po Twoim powrocie od siostry liczę na małe podsumowanie! :)

      Usuń
    2. Dziękuję, to dopiero w listopadzie, ale na pewno takie powstanie :)

      Usuń
  4. Hm, czyli za pół roku polubię oliwki :D Na razie ich nie cierpię :) i nie lubię sałatki jarzynowej, ale podoba mi się jej zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pamiętam ten wstręt do oliwek, sam ich zapach mnie odrzucał. Kwestia czasu ;) Sałatką jarzynową zajadałam się z rodziną jeszcze kilka lat temu, teraz nikt nie może na nią patrzeć :D

      Usuń
    2. Dlaczego? Cała rodzina nagle ją znielubiała? :)

      Usuń
    3. Chyba nam się przejadła. Chociaż może miało na to wpływ przygotowywanie nowych sałatek, co za tym idzie - poznawanie nowych smaków :)

      Usuń
  5. Zgodzę się! Smak i preferencje zmieniają się z wiekiem :D Ja cały czas odkrywam coś nowego, czego wcześniej nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi, by odkrywać nowe smaki :) Sama staram się co jakiś czas włączać nowy produkt do mojego jadłospisu. To świetny sposób na uniknięcie monotonności na talerzu :)

      Usuń
  6. Mam tak samo, a Oliwki to chyba moje największe odkrycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie moja miłość do oliwek zaczyna przerażać, śnią mi się po nocach ;D

      Usuń
  7. Ja też potrzebowałam czasu żeby się przyzwyczaić do oliwek i szpinaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc dzieckiem nasłuchałam się jaki to szpinak jest okropny w smaku, dlatego omijałam go szerokim łukiem. Jednak kiedy pierwszy raz go spróbowałam moje obawy zostały rozwiane. Znam natomiast osoby, które kiedyś nie znosiły szpinaku, a teraz go uwielbiają :)

      Usuń
  8. widać, że Twój blog jest Twoją pasją :)
    super wpis! <3

    http://kaarollkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć takie słowa! Bloga założyłam niedawno, jednak już stał się dla mnie bardzo ważny :)

      Usuń
  9. Oj jak ja nie lubiłam oliwek! To była dla mnie najgorsza kara, choćbym nie wiem gdzie była, zawsze odkładałam je na bok, teraz mogłabym je jeść bez końca! Natomiast miałam również sytuację odwrotną, kiedyś bardzo lubiłam żółty ser, mogłam go jeść codziennie, natomiast teraz, jak muszę to zjem, ale nie przepadam, być może sobie go wtedy przejadłam. ;D Bardzo ciekawy wpis, bardzo miło mi się go czytało. ^.^

    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Widzę grono fanów oliwek poszerza się, a moi znajomi zdążyli już nazwać mnie wariatką :D Jak pisałam wcześniej, kiedyś uwielbiałam serek wiejski teraz spokojnie mogłabym go nie jeść cały rok. Niektóre rzeczy naprawdę po czasie tracą swój ,,czar" ;)

      Usuń
  10. W przedszkolu nie znosiłam grzybów i pieczarek. Kilka lat temu, moja mama zaczęła robić pieczarki i wtedy naprawdę zaczęły mi bardzo smakować. Od kilku miesięcy znów nie jem - fuuuj. Mój gust smakowy to naprawdę zawiła sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienna dziewczyna :D Jestem pewna,że niedługo pokochasz pieczarki na nowo :>

      Usuń
  11. Ciekawy post ;)
    Ja nigdy nie jadłam szpinaku, a już wszędzie go wciskam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Szpinak jest pyszny! Zarówno surowy jak i podsmażany <3

      Usuń
  12. Ciekawe :) Wychodzi na to, że powinnam właśnie polubić ser brie (dawno nie jadłam, może teraz lubię), a za kilka lat ser kozi - zobaczymy (póki co jadłam raz i smakował mi plastikiem i tak jakby kozą :P) Szpinak, oliwki i szparagi polubiłam wcześniej, ale do oliwek musiałam dojrzeć (podobnie jak do awokado (teraz uwielbiam), batatów (lubię, ale musi mnie najść) czy kolendry. I jeszcze wiele przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak też musiałam dojrzeć do awokado i batatów. Chociaż z tym awokado to ono musiało raczej dojrzeć, bo pierwszy raz spróbowałam niedojrzały owoc. To sprawiło,ze przez rok nie mogłam patrzeć na awokado. Dopiero później dowiedziałam się, że awokado nadaje się do jedzenia gdy jest lekko miękkie :> Dla mnie wszystkie produkty należące do koziego nabiału są nie do zjedzenia, masz rację z tą kozą :D

      Usuń
    2. Ja też awokado polubiłam dopiero w zeszłym roku :)

      Usuń
    3. Chyba musimy dorosnąć do smaku kozy :D
      Moje pierwsze awokado też było ekstremalnie twarde - myślałam, że to oznaka świeżości :D

      Usuń
    4. Chyba musimy dorosnąć do smaku kozy :D
      Moje pierwsze awokado też było ekstremalnie twarde - myślałam, że to oznaka świeżości :D

      Usuń
    5. Ciekawe ile osób zraziło się do awokado po pierwszym ,,spotkaniu". Jak bardzo trzeba stracić smak by polubić smak kozy?! :D

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj! wychodzi na to, że jestem wszystkożerna, pomijając jakieś ekstremalne przypadki (które mam nadzieję nigdy mnie nie spotkają), jak owcze oczy, czy kiszone śledzie, to chyba jem wszystko - ośmiornice, szpinak, oliwki, wszelkie śmierdzące sery, krewetki itp. Jedyną potrawą której nie jadłam, były śledzie. Napawały mnie obrzydzeniem, ale od kiedy przeszłam na przymusową dietę i nie mogę jeść wszystkiego, okazało się, że śledzie też dają radę i smakują lepiej niż myślałam. Na pewno nie zjadłabym koniny, ani psa, wiadomo dlaczego. Nie lubię też jedzenia z ulepszaczami, wzmacniaczami smaku itp. wyczuwam to na kilometr, nawet gdybym mogła nie wzięłabym już do ust, czegoś z paczki, żadnego sosu, żadnego gorącego kubka itp. O nie! Natomiast jeśli chodzi o produkty podstawowe, to moim zdaniem jest to często kwestia umiejętnego przyrządzenia, okazało się kiedyś, że mój chłopak jednak lubi wątróbkę i nawet zje trochę szpinaku, bo ten co ja robię jest lepszy, niż ten którym go karmiono w szkole gdy był dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh śledzie, zmora mojego dzieciństwa. Przekonałam się do nich kiedy właśnie byłam na obiedzie u babci a ona podała mi śledzie z ziemniakami. Przełamałam się i tak mi posmakowały,że jeszcze przez kilka tygodni je jadłam :) O ekstremalnych przypadkach nie pomyślałam! A co do produktów ze wzmacniaczami smaku to także ich nie znoszę, pamiętam jak zamówiłam w jakiejś chińskiej knajpie zupę curry a dostałam zwykłą zupkę chińską. Była dla mnie niejadalna. Umiejętność przyrządzania dania jest bardzo ważną kwestią. W gimnazjum przyrządziłam sobie szpinak, był okropny w smaku. Na drugi dzień przygotowała go moja mama i był wyśmienity ;)

      Usuń
  15. ja kiedyś nie mogłam patrzeć na oliwki - teraz wcinam je kg;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również! Właśnie idę po słoiczek z oliwkami :D

      Usuń
  16. Masz rację z wiekiem zmieniają się preferencje smakowe. Ale jakoś mnie nikt jeszcze nie przekonał do szparagów i szpinaku pomimo, że mam więcej niż 23 lata. Zauważyłam u mnie jedno, że zaczęłam lubić śledzie ale w formie salsy. Poza tym zmienił mi się odbiór ostrych smaków, chili czy pieprz cayenne nie robią już na mnie takiego wrażenie jak wcześniej.
    Podczas studiów przechodziłam test na odbiór smaków i zdałam go rewelacyjnie. Aczkolwiek, żebym nie cieszyła się tak bardzo uświadomiono mi, że z wiekiem zaburza się odczuwania smaków a pierwszymi smakami, które się mylą to gorzki i neutralny. Nie można również palić papierosów, jeśli się chce dobrze rozpoznawać smaki. Osoby, które testują smaki mają problem ze znalezieniem zatrudnienia po 45 roku życia. I może w tym tkwi ten fenomen, że później wszystko jest nam obojętne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych produktów człowiek nigdy nie polubi. O fakcie z myleniem smaku gorzkiego z neutralnym nie słyszałam. Jeszcze nie tak dawno nie pomyślałabym o tym , iż z wiekiem u człowieka zaburza się odczuwanie smaków . Teraz rozumiem moją babcię, która coraz częściej mówi, że coś jej aż tak nie smakuje jak kiedyś. Niestety musimy pogodzić się z tym faktem.

      Usuń
  17. Zaskoczył mnie fakt o zmniejszającej się ilości kubków smakowych. Czuję się, jakbym z roku na rok ubożała. Chyba czas na realizację swoich planów o zjedzeniu potraw, o których spróbowaniu choć raz w życiu marzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest to wolny proces i nie musimy się obawiać,że z dnia na dzień stracimy apetyt. Takie uczucie spotkało moją prababcię dopiero po 90 roku życia. Jednak warto wykorzystywać każdą chwilę do próbowania nowych smaków. Ja zrobiłam sobie na wakacje małe wyzwanie polegające na tym, że przynajmniej raz w tygodniu przygotuję nową potrawę :)

      Usuń
  18. Czyli jest nadzieja, że wreszcie polubimy oliwki! :D Ser pleśniowy, kozi i szpinak lubiłyśmy zawsze :D

    OdpowiedzUsuń