środa, 27 lipca 2016

,,Chcę tam wrócić, chcę żyć” - czyli historia z mojego życia




Ten wpis nie jest dla mnie łatwy. Już przy samym wstępie non stop usuwam pisane przeze mnie słowa. Dziś pragnę  podkreślić główny cel tego bloga. Poruszane przeze mnie tematy dotyczące pułapek fit mody nie są wyssane z palca. Moje dzisiejsze słowa głównie kieruję  do młodych dziewczyn pragnących za wszelką cenę osiągnąć ,,wymarzoną sylwetkę”.


Po kilku latach walki z chorobą dostrzegam w jak złej sytuacji się znajdowałam. Czuję się jakbym w wieku 15 lat zachorowała na amnezję i teraz się z niej wyleczyła.  Do tych refleksji skłoniły mnie zarówno ostatnie rozmowy z najbliższymi jak i mój nowy sposób myślenia. Postanowiłam, że co jakiś czas będę się dzielić z Wami osobistymi przeżyciami. Niech ten cykl wpisów będzie przestrogą dla wszystkich młodych dziewczyn.


Nie wspominałam Wam , że moja choroba pojawiła się już w 1 klasie gimnazjum. Jednak wówczas miała nade mną  krótką władzę - trwała przez około 4 miesiące. To właśnie historią z tego okresu chcę się z Wami podzielić.


Jest koniec sierpnia, jak w każdy czwartek spaceruję z mamą po rynku. Idziemy w milczeniu. Odkąd mam wrogą postawę wobec jedzenia, nasze relacje polegają na wspólnych kłótniach. W pewnym momencie mama zaczyna dostrzegać coś niepokojącego. ,,Dlaczego stajesz?” – pyta. Jak powiedzieć jej, że próbuję nie upaść z powodu silnego wiatru? Zbieram więc wszystkie siły i idę dalej. Nietrudno jednak zauważyć mój chwiejny chód. Nagle wpadam na parę emerytów. Gra aktorska zakończona., mama postanawia jak najszybciej wrócić ze mną do domu. ,,Kupię ci po drodze jakąś bułkę, musisz w końcu zacząć normalnie jeść” - te słowa znaczą dla mnie tylko jedno - najgorszy wyrok. Przecież to jeszcze nie czas na jedzenie, nie osiągnęłam wymarzonej sylwetki, mam teraz stracić wszystko co do tej pory osiągnęłam? Muszę pokazać mamie, że nie przegram! Rozpoczyna się więc droga do domu, najcięższa jaką kiedykolwiek miałam. Z każdym kolejnym krokiem czuję się coraz słabiej. W głowie zaczynam słyszeć szum a przed oczami mam białe, zamazane obrazy. Mimo wszystko, idę...  Nie mogę się poddać! Strach przed zjedzeniem czegoś zakazanego cały czas się nasila . Muszę dojść do domu i zjeść nektarynkę, trochę odpocznę, a później pójdę pobiegać, przecież do wieczora mi przejdzie. Nie wiem jak to możliwe, ale jestem już przy drzwiach swojego mieszkania. Wchodzę do kuchni i próbuję unormować oddech. Nagle czuję jak sufit przygniata moje ciało. Nie mogę się poruszyć, obraz staje się całkowicie biały. Co prawda, jestem świadoma co się stało, ale czuję wewnętrzny spokój. Chcę żyć, ale chyba właśnie sama zgasiłam swój płomyk.


Moje słowa mogą brzmieć jak wymyślona historyjka. Uwierzcie mi proszę - ten wpis nie zawiera żadnego ubarwienia. Zdradzę Wam, że podobny stan przeżywałam jeszcze 2 razy. To tylko dowód na to jak słaba jest psychika nastolatki, a jak silna jest choroba.

Wspominając tę sytuacją , odczuwam wielki ból. Co musiała w tych chwilach czuć moja mama? Jak mogłam narażać najbliższych na tak wielkie cierpienie? Kiedy straciłam kontrolę nad samą sobą? Niestety nie mam wpływu na to co się stało. Wiem jednak jedno - muszę teraz jak najlepiej odwdzięczyć się swoim bliskim i dawać świadectwo innym.


Do każdej młodej dziewczyny- proszę nie rozpoczynaj odchudzania w tak młodym wieku! Przeżywasz najszczęśliwsze lata swojego życia. Czerp z nich radość! Decyzja dotycząca odchudzania w latach nastoletnich może odbić się na Twoim zdrowiu zarówno psychicznym jak i fizycznym!  Jeśli jednak jesteś nastolatką borykającą się z problemem otyłości radziłabym nie prowadzić procesu odchudzania na własną rękę i zapisać się do dobrego dietetyka.  


Jak wspominałam, celem każdego człowieka powinno być zdrowie. Nie możemy traktować jedzenia jako naszego wroga! Ponownie polecam bardzo wartościowy wpis o dietach ubogokalorycznych. Może myślisz, że jesteś silna psychicznie i fizycznie? Uwierz mi jeżeli uzależnisz swoje życie od diety i cyferek na wadze, czeka Ciebie ta sama niemiła niespodzianka, jaka spotkała mnie. Ja też chciałam tylko schudnąć. To nastoletnie postanowienie do dziś odbija się na moim życiu. Proszę, nie popełniaj tych samych błędów co ja!

51 komentarzy:

  1. Skarbie jak czytałam ten wpis miałam łzy w oczach... Z całego serca Ci współczuję, że musiałaś przez to przejść, że to "zło" musiało dopaść właśnie Ciebie, że tyle przez to wycierpiałaś... na prawde serce się kraje :( Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że przejrzałaś na oczy, że postanowiłaś to zmienić, zacząć żyć - bo to co było wcześniej nie można nazwać życiem - to był letarg... Dobrze rozumiem, że pisanie o tym było dla Ciebie ciężkie, że ciężko jest Ci wracać wspomnieniami do tego okresu bo to były okropne chwile, dlatego jestem Ci wdzięczna i z całego serca dziękuję, że mimo wszystko postanowiłaś o tym napisać... otworzyć się przed nami, czytelnikami Twojego bloga i wszystkimi, którzy trafią na ten wpis nawet przez przypadek... Dzięki takim osobom jak Ty, dzięki takim wpisom być może wiele dziewcząt uniknie pułapki jaką są zaburzenia odżywiania, może zastanowia się nim podejmą bezsensowna dietę, która doprowadzi ich do wyniszczenia a w najgorszym wypadku do śmierci, może uniknął drogi przez piekło... Jeszcze raz z całego serca dziękuję i gratuluję siły, odwagi i determinacji do walki, walki o zdrowie, swoją przyszłość i normalne zycie.... Masz ogromną siłę, potężną, wiele osiągnęłaś i wiele jeszcze osiągniesz... życze Ci i wierze, że to co było nie wróci już nigdy więcej, że będziesz szczęśliwa a uśmiech na Twojej twarzy będzie płyną prosto z serca, które jest wielkie ;)♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem Tobie wdzięczna za to jak mnie wspierasz! Każdemu życzyłabym poznania tak ciepłej osoby jaką jesteś Ty! Po przeczytaniu takich słów wsparcia człowiek zastanawia się tylko jak najlepiej wyrazić swoją wdzięczność. Ten komentarz na długo zostanie w moim sercu. Bardzo Tobie dziękuję za poświęcony dla mnie czas, za każde słowo, za polecanie moich wpisów. Zakładając tego bloga zastanawiałam się czy ktokolwiek doceni moje starania. Teraz jestem pewna,że niepotrzebnie się wahałam. Walka z tą chorobę nie zakończyła się w moim życiu. Teraz walczę o normalne życie innych osób. Wiem jak straszna jest to choroba, ale wiem też, że człowiek potrafi z nią wygrać. Zapewniam, że dzięki takim osobom jak Ty uśmiech na mojej twarzy nie zniknie ;)

      Usuń
    2. Wspieram??? Nawet nie wiedziałam ale to bardzo miłe... cieszę się, że moje słowa w jakimś stopniu (nawet najmniejszym) dodają Tobie otuchy, siły - nawet nie wiesz jak wiele to dla mnie znaczy. Jestem ciepłą osobą? Tak uważasz? :) Dziękuję to miłe, jednak nie wiem czy aby czasem nie przesadzasz. Po prostu pisze co czuje, pisze z serca... czas spędzony na czytaniu Twoich postów nie jest zmarnowany, tylko dobrze spożytkowany..... kiedy odkryłam Twojego bloga od razu zdobył on moje serce za atmosferę i umieszczane w nim treści, Ty kochana Ado od razu zdobyłaś moją sympatie i uznanie bo bloga i atmosferze jaka na nim panuje, tworzy właśnie autor ;) Cieszę się, ze mimo wahań i wcześniejszych obaw zdecydowałaś się go założyć - to była słuszna decyzja. Twoje posty, Twój blog i doświadczenia mogą pomóc innym, ktorzy zmagają się z tym problemem, mogą być przestrogą, wskazówką jak sobie radzić, jak postępować a jak nie... takich blogów jest niewiele, więc Twój jest jeszcze bardziej wyjatkowy :) Wiele osób docenia to co robisz, to ile serca i pracy wkładasz w ten blog - widać to z każdym publikowanym postem, widać i czuć w nich cząstkę Ciebie... to wielka sztuka, którą nie każdy umie osiągnąć :) Jeśli chodzi o walkę to doskonale rozumiem.. zaburzenia odżywiania to takie bagno z którego cięzko wyjść ale nie jest to nie możliwe i Ty to udowodniłaś.. wiadomo, że walka cały czas trwa bo przecież waga to nie wszystko - tutaj liczy się dusza, ale tę walkę można wygrać. Niestety prawda jest taka, że ED pozostawia po sobie jakiś ślad - czasem on zanika a czasem pozostaje na dłużej... to ciągła walka ze słabościami bo to może wrócić (trzeba mieć się na baczności), jednak Ty jesteś silna... wierze w Ciebie, rodzina w Ciebie wierzy, przyjaciele.... wierzymy w To, że nadejdzie taki czas, kiedy będziesz mogła powiedzieć sobie "Jestem w 100% zdrowa". To nie musi być dzisiaj, jutro, za miesiac lub dwa... czasem taki proces trwa dłużej ale w końcu można osiągnąć wymarzone szczęście, zdrowie... osiągnąć sukces.. tylko nie można się poddawać, nie można przejmować się porażkami, tylko walczyć przez cały czas, walczyć do samego końca ;)Ważne tylko by nie popaść z jednej skrajności w drugą, nie zacząć być przesadnie fit bo to też jest chore.. ale po co ja to piszę, przecież doskonale o tym wiesz i o tym piszesz :) Jesteś wielka za to co tutaj robisz, jesteś silna i nigdy się nie poddawaj ♥

      Usuń
    3. Nie przesadzam ;) Gdyby nie takie osoby jak Ty pewnie straciłabym motywację do prowadzenia bloga. Otworzyłaś mi oczy na pewne kwestie związane z prowadzeniem bloga. Masz rację, to jaka atmosfera panuje na blogu zależy od jego autora. Staram się włożyć w ten blog całe swoje serce, chcę w jak najlepszy sposób przekazać to co czuję. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to dostrzegasz! Racja, ED to okropna choroba, która lubi wracać. Jednak cały czas mam się na baczności, nie ulegam swoim słabościom. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga do kompletnego wyleczenia się, ale idę z podniesioną głową, świadoma tego, że gdy tylko upadnę zdołam się szybko podnieść. Wielka to za duże słowa ;) Po prostu robię to co do mnie należy. Kochana, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! :)

      Usuń
    4. Nie wiedziałam.... Dziękuję ♥ Cieszę się, że są osoby (nie tylko ja ale też inne), które motywują Cię do prowadzenia tego bloga - na prawdę warto...Wydaje mi się, że nie tylko ja to dostrzegam - dostrzega to każdy, tylko nikt o tym nie pisze. Na tym blogu czuć "cząstkę Ciebie", tematy które poruszasz, poruszają serca i są bardzo ważne - o nie każdy ma odwagę o tym pisać... nie każdy posiada umiejętność aby o tym napisać... sztuką jest poruszanie tak ciężkich tematów ale opisanie ich w sposób "prosty", tak aby dotarł do czytelnika, zmusił to myślenia... Wielkie brawa i szacunek ♥

      Jesteś bardzo inteligentną i silną osobą i wiem, że postępujesz słusznie... jednak pamiętaj, że gdybyś pewnego dnia uległa swojej słabości to nic strasznego - nie obwiniaj siebie za to, nie karć, nie potępiaj... Nikt nie jest idealny, Bóg każdego dnia wystawia nas na próbę, każdy czasem ulega, popełnia błąd... sztuką jest wyciągnąć z tego naukę, podnieść się mimo iż jest chol***ie ciężko, podnieść się i zacząć walczyć, walczyć od nowa :) Wiara w siebie, w swoją siłę to połowa sukcesu a moze nawet i węcej ♥ Wiara dodaje nam siły i potrafi zdziałać cuda ;)
      Dziękować mi nie musisz - po prostu rób dalej to co tutaj robisz, bo wychodzi Ci to świetnie (a nawet i więcej), dalej walcz o swoje zdrowie, przyszłosć, uśmiechaj się, ciesz życiem... ♥

      Usuń
    5. Jeszcze tak wiele mogłabym napisać, ale ograniczę się do kilku zdań. Nic nie umacnia tak człowieka jak wsparcie ze strony innych. Fakt jak działają na mnie Wasze ciepłe słowa zadziwia samą mnie. Może nie znamy się osobiście, ale jestem pewna, że będę pamiętać o Was i o Waszym dobrym sercu! :)

      Usuń
    6. Nic na siłę... pisz tyle ile uważasz za słuszne, ile chcesz przekazać, co opowiedzieć... czasem można pisać wiele a tak na prawdę nie wiele będzie w tym tresci i przesłania a można napisać kilka zdań w których przekażemy cały ogrom - tak jak u Ciebie ♥

      Twoje słowa są jak miód dla moich uszu - cieszę się, że nasze wsparcie dodaje Ci siły, motywuje - to również dla nas znaczy bardzo wiele ♥ :)

      Usuń
  2. Masz dużo odwagi, że dzielisz się z innymi swoimi osobistymi przeżyciami, a jednocześnie na prawdę pięknie że to robisz, bo bardzo możliwe, że pomożesz nie jednej dziewczynie. To wspaniale, że udało Ci się to wszystko przetrwać i teraz jesteś w tym miejscy, w którym jesteś. Trzymam kciuki za Twoją misję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała żeby moje słowa wpłynęły chociaż na jedną osobę. Racja, to jest moja misja i może niektórym wydawać się niezrozumiała, ale czuję, że jestem teraz we właściwym miejscu, w którym realizuję swój cel. Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  3. To naprawdę straszna choroba wiele czytałam na jej temat sama jako młoda nastolatka głodziłam się i wmawiałam sobie, że coś siedzi w mojej głowie, na szczęście za bardzo kocham jedzenie by z niego zrezygnować, jestem bardzo silną dziewczyną! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. jesteś kochana bardzo silną dziewczyną! :)

      Usuń
    2. Życzę Ci dużo szczęścia i zdrowia, bo obie te rzeczy warto mieć...
      Serdeczności...:-)

      Usuń
    3. KosmetykoFanki Dziękuję! Również jesteś bardzo silną osobą jeżeli udało Ci się pokonać te dręczące myśli! :)

      Usuń
    4. Krystyna Bożenna Borawska Zarówno szczęście jak i zdrowie powinny na zawsze gościć w życiu każdej osoby, czego życzę również Tobie! :)

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że już z tego wyszłaś i wszystko jest w porządku. Ja zawsze byłam i jestem zbyt szczupła, co niektórzy uważają za wynik diety, ale nigdy się nie odchudzałam a wręcz staram się przytyć. Dobrze, że to wszystko już jest za Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsza jest akceptacja siebie! Jeżeli mimo starań, nie możesz przytyć to nie załamuj się i pokochaj swoją sylwetkę!

      Usuń
  5. Ten wpis to bardzo duży krok w stronę normalności. Było bardzo trudno, ale radzisz sobie z demonami przeszłości i zaczynasz żyć na nowo. Dziękuję Ci za to, że podzieliłaś się z nami tak intymnymi przeżyciami. Wiem, że teraz będzie już pięknie. Z jedzenia należy się cieszyć :) Pozdrawiam Cię ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co dziękować :) Oczywiście, życie jest piękne. Każdy nowy dzień witam z uśmiechem na twarzy i z wdzięcznością, że mogłam się obudzić. Powinniśmy czerpać radość z życia i być przygotowanym na wszelkie przeszkody. Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Ja z natury jestem bardzo szczupła, ale jem sporo. I często słyszę żartobliwe komentarze- masz anoreksję? I mnie to okropnie irytuje, bo zdaję sobie sprawę jak ogromnie cierpią ci wszyscy co przez to przechodzą. To okropna choroba, a Ty jesteś bardzo silną osobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoją irytację. Czasami ludzie nie zdają sobie sprawy, że swoimi słowami mogą kogoś zranić. Dziękuję za miłe słowa i przy takich ,,żartobliwych" komentarzach życzę cierpliwości! ;)

      Usuń
  7. Niestety młode dziewczyny często za wszelką cenę dążą do szczupłej sylwetki, nie patrząc na konsekwencje, jakie mogą z tego wyniknąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z młodym człowiekiem. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy z faktu jak słabą jest istotą w obliczu życiowych pułapek...

      Usuń
  8. Super, że tak otwarcie o tym mówisz. Wielkie gratulacje, że sobie poradziłaś z takim problemem i do tego chcesz ostrzec innych mimo, że zapewne nie jest to dla Ciebie łatwe. Motywujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Wracanie pamięcią do takich chwil nie jest dla mnie łatwe. Jednak wiem, że robię to w celu pomocy innym. Wówczas, do tworzenia takich wpisów podchodzę z nadzieją w sercu :)

      Usuń
  9. Nie ma co, miałaś w życiu przeżycia. Sama jako nastolatka próbowałam się odchudzać,ale najlepiej mi szło jak byłam aktywna i zwyczajnie ciesYlam się życiem. Głodówki są do niczego, bo ładnie się po nich tyje.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja miałam podobnie. tylko że u mnie punktem zapalnym były słowa lekarki. i jak po wizycie id niej wróciłam tak zjadłam kotleta;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Od wczoraj myślimy co tu napisać... nie możemy napisać wszystko to co myślimy i co leży nam na sercu, niestety... Możemy tylko wspomnieć, że potrafimy wczuć się w rolę Twojej mamy, ponieważ byłyśmy obserwatorami takich chwil między naszą mamą a najmłodszą siostrą. Nie raz to jej postawę przybierałyśmy i niczym złe rodzicielki chciałyśmy nieudolnie wyrwać ją z tego obsesyjnego stanu. Nie są to miłe wspomnienia dla nas ani tym bardziej dla niej (do dziś bardzo oszczędnie o tych czasach rozmawiamy, tylko na zasadzie półsłówek z niemym wyrazem "to już za nami"), dlatego potrafimy sobie wyobrazić jak ciężko Ci było przywołać te wspomnienia i opisać je w satysfakcjonujący sposób. Nie chcemy Ci pisać "będzie dobrze już zawsze" czy "trzymaj się". Nasza siostra ich nie lubi, same byśmy nie chciały ciągle tego słyszeć... Ty dobrze o tym wiesz, masz już tą świadomość, której nie miałaś w tamtym czasie. Dlatego chcemy tylko (niestety) wirtualnie Cię uściskać tak jak naszą siostrę tulimy (i to pomaga!) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że wspominając o bliskiej osobie miałyście na myśli rodzoną siostrę. Jestem świadoma jak Wy i Wasi najbliżsi musieliście bardzo cierpieć. Wasza siostra na pewne jest Wam wdzięczna za wsparcie, mimo, że nie lubi wsłuchiwać pocieszających słów. Cieszę się, że razem udało Wam się wytrwać w tak niemiłych sytuacjach i że siostra jest już zdrowa. Również ściskam Was mocno, a także przesyłam uściski Waszej siostrze! :*

      Usuń
  12. Myślę że twój wpis pomoże wielu młodym dziewczynom które zbyt wcześnie i niestety w drastyczny sposób chcą osiągnąć wymarzony wygląd. Często spotykałam się z tą chorobą u koleżanek kiedy byłyśmy nastolatkami i wiem jak ciężko z tego wyjść. Jedna płakała gdy jej wodę kazałam pić bo mówiła że przytyje.. ale udało się wygrać tą walkę. Oczywiście wspierałam ją ale nie obyło się bez przekleństw i wpychania jedzenia na siłę. Zrobiłam coś co inne osoby powiedzą że nie normalna jestem. A mianowicie wydrukowałam zdjęcia dziewczyn chorych na anoreksje i jej też gdy była w tym stanie..(a nie wiedziała że jej zdjęcia robię) zdjęcia normalnych dziewczyn i takich lekko przy tuszy, zaslonilam im twarze później kazałam jej segregować i co myśli o ich wyglądzie...
    Co ciekawe nie widząc że to ona jest na zdjęciu wskazała też swoje jako chora itp jak odsłoniłam naklejkę z twarzy i zobaczyła że to ona jest też na tym zdjęciu to się rozpłakała i poprosiła o pomoc. Bo ona siebie widziała grubą, brzydką itp.. dopiero z tej innej perspektywy zobaczyła że źle wygląda.
    Wypacz za tak chaotyczny komentarz ale musiałam to napisać może za mocno zareagowałam ale pomogło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To straszne jak wiele osób dopada ta choroba. To co zrobiłaś jest piękne! Naprawdę, bardzo Ciebie podziwiam za pomysłowość i starania! Jak wiadomo, osoby chore na anoreksję, widzą siebie w krzywym zwierciadle. Twój sposób na pokazanie swojej koleżance prawdy mógłby pomóc niejednej osobie podchodzącej krytycznie do swojego ciała. Koleżanka musi być Tobie bardzo wdzięczna. Komentarz nie jest chaotyczny, jest napisany prosto z serca. Domyślam się jak musiałaś się czuć patrząc na cierpienie bliskiej ci osoby. Koleżanka miała jednak szczęście, że Ciebie poznała!

      Usuń
  13. Najważniejsze, że zrozumiałaś, że sylwetka nie jest najważniejsza i życzę Ci, żeby nigdy więcej nie wpadła w taką pułapkę. Niestety teraz coraz wcześniej ludzie zaczynają się odchudzać (ostatnio rozmawiałam z dzieckiem, które w wieku 6 lat zakomunikował mamie, że chce zrzucić kilka kg...), więc dobrze że takie wpisy powstają i że dzielisz się swoją historią - może komuś to pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6-letnie dziecko myśli już o odchudzaniu? To jest nie do pomyślenia! Dlatego jestem przeciwna temu by dzieci przesiadywały godzinami w internecie. Wówczas trafiają na strony o przeróżnej treści. To jak wielki wpływ na młode osoby mają media społecznościowe przeraża chyba nie tylko mnie. Najważniejsza jest tutaj reakcja rodziców, to oni kształtują osobowość swojego dziecka w pierwszych etapach jego życia. Moje świadectwo na pewno nie ma tak silnej wagi jak nauka rodziców. Jednak staram się jak najlepiej dotrzeć do odbiorców. Dziękuję za życzenia!

      Usuń
    2. To straszne... Już wieku 6 lat??? Starsze dziewczynki w podstawówce cwiczą już z Ewką, Lewandowską, chodza na siłownie, rzeźbią ciało... a co tutaj rzeźbić? Przecież w tym wieku ciało sie kształtuje, rozwija, rosną piersi itp. To nie jest bycie fit, tylko idealna droga do zaburzeń odzywiania :(

      Usuń
    3. Właśnie - co tutaj rzeźbić? Dzieci w tych czasach są narażone na przeróżne problemy. Aż przykro się patrzy jak taka 9 latka za wszelką cenę chce być dorosła i naśladuje panie z internetu...

      Usuń
    4. Zamiast żyć, bawić się, cieszyć życiem to godziny spędzone na siłowni ;/ jak nie nos w telefonie to siłownia :( Co się dzieje z tym światem

      Usuń
  14. Aduś, nie wiem, co napisać... Taki mi źle, że musiałaś się z tym zmagać :( Takie wpisy pomogą Ci uświadomić, jak wielką drogę przeszłaś, jaką zmianę psychiczną, walkę. Jak dojrzałaś i zrozumiałaś, co jest najważniejsze - zdrowie.
    Chciałam jeszcze tylko dodać, że nie można się porównywać z kimś innym - każdy organizm to osobna machina. Jedni prawidłowo funkcjonują przy niskiej wadze, inni przy większej. Jedna figura jest taka, inna siaka. Nie oznacza to, że któraś z nich jest lepsza. Wyznacznikiem powinno być zdrowie - bardzo mądrze napisałaś. Nie jesteśmy cyferkami na wadze. Dziękuję Ci bardzo za ten wpis i cieszę się, że pomagasz uświadomić innym, jakich błędów nie należy popełniać. Ściskam mocno <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Zdrowie" - to słowo, które za każdym razem mnie umacnia. Zadziwia mnie fakt, jak często o nim zapominamy, mimo że jest ono najważniejsze w naszym życiu. Niestety, o zdrowiu często przypominamy sobie w momentach kiedy dostrzegamy, że właśnie je straciliśmy. Dlatego będę się starać jak najczęściej przypominać ludziom, jak i samej sobie o tej najcenniejszej wartości.
      Oczywiście! Porównywanie siebie do innych może bardzo negatywnie wpłynąć na naszą psychikę. Na świecie panuje ciągła rywalizacja, jeden chce być lepszy od drugiego. Sami siebie krzywdzimy. Każdy wierzący zna swoją rolę tutaj na ziemi. Od dziecka słyszymy przecież, że powinniśmy szanować i kochać drugiego człowieka. Dlaczego tak często to podejście się w nas zatraca? Wybacz, że się rozpisałam, ale Twoje piękne słowa, za które jestem bardzo wdzięczna, skłoniły mnie do głębszej refleksji. Również przesyłam uściski! :*

      Usuń
  15. Dobrze, że ten etap masz już za sobą. Życzę Ci dużo dużo zdrowia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jaka jestem teraz szczęśliwa, że najgorsze momenty mam już za sobą. Bardzo dziękuję i oczywiście Tobie również życzę zdrowia! :)

      Usuń
  16. Kochana odważna jesteś, ze się z tym z nami pdozieliłaś

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo wartościowy wpis. To straszna choroba i cieszę się, że sobie z nią poradziłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Liczą się chęci do walki. Wówczas siła choroby znacząco maleje.

      Usuń
  18. Podziwiam Cię, że zdecydowałaś się opublikować ten wpis, sama zawsze boje się publikować takie posty, ponieważ chociaż wiem, że są one wartościowe, to boje się, że ktoś kto mnie zna może się dowiedzieć, że mam jakiś problem, o alergiach prawie wszyscy wiedzą - to jest nieuniknione, ale chyba nie chciałabym, aby się dowiedzieli, że zmagam się z jednym wielkim g*wnem po wypadku, który był wieki temu. W czasie, w którym mój problem zaczął wychodzić dużo przeżyłam - również z żywieniem, nie tylko u siebie ale i u koleżanki. O ile u mnie było to zrozumiałe - nie mogę żyć bez czytania etykiet, muszę wszystko sprawdzać, aby się nie pochorować, znowu moja koleżanka - z bulimii wpadła w ortoreksję, stąd też wiem, że łatwo jest wpaść ze skrajności w skrajność. Niestety wiele dziewczyn nie ma takiego szczęścia jak Ty czy ona, a w takich chwilach tak jak mówisz - posiadanie bliskich osób jest bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ja niczego się nie wstydzę ;) Nie jestem idealna i nie będę tego ukrywać. Zresztą każdy człowiek ma problemy. Oczywiście nie mówię, że ma ogłaszać całemu światu jakie ma życie. Założyłam tego bloga w celu pomocy innym dziewczynom. Wiem, że takie ,,osobiste" wpisy najlepiej przekazują moje myśli. Jestem świadoma faktu, że ten wpis mogą przeczytać osoby, które mnie znają. Jeśli moja przeszłość negatywnie wpłynie na czyjąś postawę wobec mnie, to po prostu nie poświęcam czasu takiej osobie. Jeśli będziesz skupiać się na opinii innych, nigdy nie będziesz w pełni szczęśliwa. Komuś coś się w Tobie nie podoba? To już jego problem. Nie tylko w chwilach choroby należy mieć przy sobie bliską osobę. Zawsze powinniśmy otaczać się ludźmi, którzy szczerze nas kochają. Życzę Tobie takich osób i większej pewności siebie! Pamiętaj, to jest Twoje życie i tylko Ty masz wpływ na to jak dalej się potoczy.

      Usuń
  19. Czytałam Twoje słowa ze łzami w oczach, naprawdę, jakkolwiek sztucznie to brzmi. Dokładnie wiem jak to jest, ile się wycierpiałaś, jak bardzo się starałaś. Doskonale też rozumiem potrzebę dobra w stosunku do rodziny po takich przeżyciach. Kochana, mam tylko nadzieję, że się spełniasz teraz jak stoisz, że jesteś już szczęśliwa, nieograniczona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, nie brzmi to sztucznie. Jesteś osobą, która przeżyła podobny koszmar, potrafisz więc postawić się na moim miejscu. Z dnia na dzień, jestem coraz bardziej szczęśliwa. Wierzę, że Ty także odkrywasz codziennie na nowo piękno życia :)

      Usuń
  20. Oby ten wpis był przestrogą dla wielu nastolatek, które rozpoczynają przygodę z restrykcyjnymi dietami redukcyjnymi. Często nie są one nawet otyłe, mają świetne i zdrowe nastoletnie figury, ale ciągle dążą do kreowanego przez media ideału modelek z wybiegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała prawda! Przeraża mnie fakt, jak media wpływają na ludzką psychikę. Dla nastolatek zwykle liczy się wygląd, a nie zdrowie. Później gdy tego drugiego zabraknie, dopiero odkrywa się prawdziwe wartości.

      Usuń
  21. Przez przypadek trafilam na Twojego bloga :). Wiem, ze zagoszcze tu na dluzej. W wieku 17-19 lat tez kombinowalam z dietami, ale za bardzo pokochalam jedzenie by z niego zrezygnowac :).

    Mysle, ze powinnas dodawac wiecej wpisow z tej serii by uswiadomic mlode osoby jaka pulapka jest odchudzanie w tym wieku.

    Obserwuje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi! Wezmę do serca Twoje słowa! Najważniejsze, że zrozumiałaś, że jedzenie nie jest Twoim wrogiem :)

      Usuń
  22. Dopiero teraz czytam ten wpis, ale muszę napisać, że cholernie mi przykro, że musiałaś przez to przechodzić. To okropna choroba, wiem o tym z doświadczenia (i z teraźniejszości). Tym bardziej podziwiam Cię, że potrafiłaś sobie z tym poradzić. Brawo! :* :)

    OdpowiedzUsuń