wtorek, 23 sierpnia 2016

Idealna dieta, najefektywniejszy trening


Dziś kolejny wpis z serii ,,Jak nie pogubić się w świecie fit” W mediach często natrafiamy na informacje o owych idealnych dietach  i najefektywniejszych treningach. Czy istnieje uniwersalny i jedyny klucz do sukcesu?



 ,,Czy jeść węglowodany na noc?”

,,Lepszy jest  HIIT czy trening cardio?”

,,Jakie jest najefektywniejsze ćwiczenie na pośladki”?

Tak wygląda znaczna część pytań kierowana do trenerów i osób znanych w świecie fit. Zwykle po takich pytaniach zaczyna się istny jarmark. Weźmy dla przykładu pierwsze pytanie- jedni odpowiedzą, że na kolację należy jeść wyłącznie węglowodany, inni będą wynosić pod niebiosa kolacje białkowe, a jeszcze inni zalecą unikać węglowodanów po godzinie 14... Co jest w tym najlepsze- każda z tych osób wierzy w swoje racje i każda z nich utrzymuje wysportowaną sylwetkę. Jak ma reagować na te porady przeciętny Kowalski?



Komu wierzyć?

Nie, nie polecę tu żadnych fitness mentorów. Odpowiedź na powyższe pytanie wydaje się być prosta, ale dla  wielu sprawia ona kłopot. Osobą, której musisz wierzyć jesteś Ty sam! To Ty najlepiej znasz swoje preferencje, plan dnia, własne słabości. Jak więc wybierać ,,z głową”?



Kluczowe czynniki w diecie i treningu dla osób dążących do zmiany sylwetki

1. Dieta :
o       pełnowartościowa i zbilansowana
o       jedzenie z głową, w zgodzie z własnym sumieniem.
o       w celu zrzucenia masy ciała – prowadzona na ujemnym bilansie kalorycznym, w celu zwiększenia masy mięśniowej – na dodatnim



2. Trening – stworzony na podstawie naszych preferencji treningowych, trybu życia, kondycji fizycznej, kwestii zdrowotnych


Jeśli dążysz do zmiany swojej sylwetki skup się na powyższych czynnikach. Inne fit reguły mają o wiele mniejszy udział w realizacji naszego planu, co więcej niektóre z nich takie jak jedzenie pięciu posiłków dziennie w celu redukcji tkanki tłuszczowej to zwykły mit.



Sztuka eliminacji

Podczas wprowadzania jakiejkolwiek zmiany, należy zadać sobie najważniejsze pytania : Czy ta zmiana jest niezbędna do zdrowego stylu życia? Czy wprowadzając ją będę szczęśliwa? Czy dana zmiana będzie mnie ograniczać?



Wybieraj mądrze, świadomie

Ten wpis nie ma na celu zanegowania jakichkolwiek zmian uważanych za korzystne dla naszego organizmu. Zmiany są dobre, ale wprowadzane w zgodzie z naszym sumieniem i ukierunkowane na nasze zdrowie. Jeśli jakaś fit reguła stanowi dla Ciebie siłę destrukcyjną, nie wprowadzaj jej do swojego życia!



Wierzysz w to co chcesz - Spełnia się to, w co wierzysz

Z doświadczenia wiem jak wielką moc mają zasady, które uznajemy za słuszne. Dla przykładu - przekonanie o złym wcieleniu owoców jedzonych na wieczór tak zmieniło mój sposób myślenia, że podczas jedzenia schabu ze śliwką na kolację, czułam wyrzuty sumienia, zastanawiałam się nawet ile przytyję. Po kilku latach potrafię zjeść miskę śliwek na wieczór .Nie wpływa to ani na moją kondycję psychiczną, ani na sylwetkę. Dlaczego? Bo teraz zupełnie inaczej podchodzę do kwestii odżywiania! Wierzysz w to, co chcesz. Jeśli wprowadzisz zdrowe nawyki w zgodzie z własnym sumieniem i będziesz robić to co kochasz, to inaczej podejdziesz  do kwestii odżywiania i treningu. Zamiast kulą u nogi, będą stanowić dla Ciebie siłę napędową.


Słowo na zakończenie

Nie bój się zmian, staraj się eliminować niezdrowe nawyki. Jeśli jesteś łakomczuchem i chcesz schudnąć ogranicz słodycze w swojej diecie, ale nie eliminuj ich całkowicie. Staraj się znaleźć ten balans, nie wywołuj na sobie presji. Słuchaj swojego organizmu. I najważniejsze – akceptuj siebie!*


*Mam świadomość tego, ze nie każdy wie, jak kształcić w sobie samoakceptację. Mogłabym stworzyć o tym oddzielny wpis, stąd więc moje pytanie – czy jesteście zainteresowani takim tematem?


Miłego dnia!

51 komentarzy:

  1. Podjęłaś bardzo istotną kwestię. Przede wszystkim, nie ma sensu na siłę wprowadzać, jak nazwałaś, "fit regułę", bo nas to tylko zniechęci do prowadzenia zdrowego stylu życia.
    Co do różnych haseł typu "nie je się węglowodanów na noc" - wszystko zależy od trybu życia, a nawet dnia! Jednego mam ochotę po prostu zjeść kanapki na kolację z chlebem czy płatki i jakiś owoc, innego wolę zjeść biały serek z warzywami. I wszystko jest okej. Marchewka z jabłkiem jedzona na kolację też mnie nie zabije (a jabłko to owoc). Kiedyś jadłam same serki wiejskie i trochę warzyw na kolację, ale teraz zdecydowanie nie mam na to ochoty i wolę zjeść co innego.
    Jejku, jest tyle kwestii, które należałoby poruszyć, że chyba pracę licencjacką można napisać :P Tak samo jedni forsują paleo, inni weganizm, inni Dukana, a inni dietę niełączenia. Jeśli komuś to odpowiada - okej - ale każdy jest inny :) Tak samo z treningami. Jedni potrafią biegać maratony, inni się na cardio bardzo męczą (mam na myśli psychiczne zmęczenie) i się zmuszają do tego. I na odwrót - inni ćwiczą tylko siłowo, a inni nie dają rady z małymi hantelkami. I nie znaczy, że któryś wariant jest lepszy czy gorszy. Jest odpowiedni dla danej osoby :)

    I chcę post o samoakceptacji - bardzo mi potrzebny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I świetnie postępujesz! Niestety, wiele jest takich osób, które wprowadzają w życie jakąś regułę tylko ze względu na to, że ktoś się nią kieruje. Wolą zmusić się do czegoś, niż skupić się na własnych preferencjach. Takie osoby od razu inaczej postrzegają zdrowy styl życia. Staje się on dla nich przymusem.
      Tematów związanych z fit pułapkami jest nieskończenie wiele. Trudno mi było się nie rozpisać w tym poście, usunęłam chyba z połowę tekstu, bo odbiegałam od głównego tematu ;D
      Zgadzam się, dla każdego odpowiedni jest inny wariant. Najważniejsze, by przy prowadzeniu zdrowego stylu życia, czuć się swobodnie :)

      Zapamiętam to! Postaram się go stworzyć ;)

      Usuń
    2. Post o samoakceptacji? Jestem za:) Przyda się nie jednemu ;)

      Usuń
  2. Wiele czasu potrzeba aby znaleźć dla siebie idealną dietę i najlepsze ćwiczenia, a też bardzo ważne jest, żeby to lubić - zmuszanie się do czegoś może doprowadzić do szybkiego zniechęcenia. A nawet dieta odchudzajaca może być smaczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś! Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do tematu. Dieta odchudzająca zwykle jest źle postrzegana, a przecież istnieje tak wiele ,,dietetycznych" i smacznych potraw :)

      Usuń
    2. A wiele ludzi myśli, że żeby schudnąć to trzeba jeść samą sałatę i pić wodę... Jednak duża część na szczęście odkrywa, jak pyszne i różnorodne może być zdrowe i dietetyczne jedzenie, a to bardzo ważne, bo inaczej zmiana nawyków nie będzie trwała ;)

      Usuń
  3. ach ta wieczna dieta i depresja z niezadowalającego nas wygladu buu to smutne, że żadna z nas do konca nie jest z siebie zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post :) ja też staram się zyc zdrowo, ale nie odmawiam sobie przyjemności ;) czasami jednak mam wyrzuty sumienia, może nie z powodu owoców na dobranoc, ale przejedzenia się czy coś. No ale nic, nie można też popadać w depresję. Cały czas uczę się żyć zdrowo. Metodą prób i błędów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia wiem, że im człowiek starszy tym ma bardziej zdrowe podejście do odżywiania . Jetem pewna, że i Ty odnajdziesz ten całkowity balans ;)

      Usuń
  5. Super post :) ja też staram się zyc zdrowo, ale nie odmawiam sobie przyjemności ;) czasami jednak mam wyrzuty sumienia, może nie z powodu owoców na dobranoc, ale przejedzenia się czy coś. No ale nic, nie można też popadać w depresję. Cały czas uczę się żyć zdrowo. Metodą prób i błędów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myśl przewodnia "gdy wprowadzasz zmiany w diecie i treningu po prostu MYŚL" :P
    Masz rację, każdy powinien słuchać swego organizmu. W naszym przypadku jest tak, że ja Angelika nie mogę jeść owoców po ok 13.00 bo z moimi problemami trawiennymi źle się to kończy (delikatnie mówiąc) a Monika może na kolacje może wsuną jabłko czy pomarańcze i nic jej nie jest a nawet perystaltyka jelit jej się poprawia :P Z treningiem jest podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonała myśl! Niby proste a tak często o tym zapominamy...
      Dałyście doskonały przykład na to, że każdy organizm jest inny. Mam nadzieję że Wasze problemy trawienne (domyślam się, że organizm Moniki też wszystkiego nie toleruje) kiedyś zmaleją, a nawet znikną ;) Nie ma rzeczy niemożliwych:D

      Usuń
    2. Monika ma się w tej kwestii dużo lepiej ale i tak jest dobrze w porównaniu z czasem przed pięcioma laty :) Jak widać bliźniacze organizmy również mają własne zdanie w tej kwestii :P
      Dziękujemy :*

      Usuń
  7. Masz całkowitą rację, trzeba wybierać tak by pasowało nam. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie - co z tego, że dzień w dzień dajemy sobie wycisk, skoro po dwóch tygodniach tracimy motywację, bo jest za ciężko? Lepiej ćwiczyć rzadziej i spokojniej, ale regularnie przez cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie fakt, że poruszyłaś tematykę treningu, którego wcale nie rozwinęłam ;) Taki tymczasowy wycisk potrafi zniechęcić do ćwiczeń na dobre parę miesięcy. Człowiek sam sobie robi krzywdę...

      Usuń
  8. Dużo zależy od stanu zdrowia i towarzyszących nam chorób, ja na przykład przy insulinooporności mam zalecone jedzenie węglowodanów w małych ilościach i nie każdych i właśnie wieczorem. Rano muszę przyjmować posiłki białkowo tłuszczowe, żeby ustabilizować cukier, nie mieć wyrzutów insuliny i co za tym idzie napadów głodu. To działa, wreszcie skończyły się moje problemy ze ssanie w żołądku i przedpołudniową ospałością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zdrowie jest najważniejszym czynnikiem w sposobie odżywiania. Ten wpis ma na celu pokazanie zdrowego sposobu myślenia w realizacji celów sylwetkowych. Osoby, które borykają się z insulinoopornością muszą być bardzo ostrożne . Przyznam się, że moja wiedza o tej chorobie jest niewielka, dlatego nie poruszam tego typu tematów, ale pani uwaga jest dla mnie bardzo cenna!

      Usuń
  9. Dziękuję Ci za ten post i kolejne ważne sprawy, które poruszyłaś.. rzeczywiście tych teorii jest wiele a to tylko nieliczine... "Nie jedz kolacji po 18", "nie jedz owoców po obiedzie" itd... zwariować można i rzeczywiście wpędzić się w zaburzenia odżywiania a przecież tylko wystarczy słuchać swojego organizmu, wsłuchać się w siebie bo nasz organizm sam wie co jest dla niego najlepsze... jeśli mam ochotę zjeść tabliczkę czekolady o północy (bo dużo się uczyłam, spaliłam, ptrzebuję węglowodanów lub po prostu mam taką zachciankę) to jem.. przecież nikt jeszcze od tego nie umarł ;) Jednemu węglowodany zjedzone na noc szkodzą - czuje się po nich źle, innemu szkodzi białko.. trzeba myśleć, dobrać dietę, treningi do naszych indywidualnych potrzeb, stanu zdrowia, możliwości naszego organizmu... nie można ślepo wierzyć we wszystko co piszą w internecie bo to może napisać pierwszy lepszy Kowalski a my możemy sobie zaszkodzić... Dlatego jeszcze raz dziękuję Ci, że poruszyłaś tak ważny i istotny temat... mam nadzieję, ze dotrze do serca wielu osób i skłoni ich do przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuj, bardzo miło pisało mi się ten post ;) Podoba mi się ten przykład z czekoladą! Niestety, wiele osób ma zupełnie odmienny sposób myślenia, nie wiem ile z nich ,,odważyłoby się "na taką tabliczkę o północy W dzisiejszych czasach, kiedy na każdym kroku spotykamy się z tymi wszystkimi regułami, zjedzenie słodyczy o północy jest prawie równe przestępstwu...
      Właśnie, trzeba myśleć! Wydaje mi się, że to rozsądne myślenie często jest sprowadzane na dalszy plan... Nie potrzeba wiele, by dopasować dietę do swoich potrzeb. Najważniejsze jest słuchanie własnego organizmu. Jeśli mamy problemy trawienne i nie znamy ich przyczyny, zawsze możemy poddać się badaniom. Na pewno nie można powoływać się na złote rady z internetu ;)

      Usuń
    2. W dzisiejszych czasach w internecie i telewizji za duzo jest mowy o dietach, odchudzaniach, byciu fit, slim itd. Mówi się o tym ale nie mówi się o najważniejszym - o "Zdrowym podejściu do jedzenia, odzywiania, swojego ciała, tym, że nalezy zachować zdrowy rozsądek bo to fit to z czasem i ze złym podejściem może przerodzić się w obłęd, chorobę. Robienie czegoś na siłę, wbrew swojemu organizmowi zamiast nam pomóc, tylko zaszkodzi, nasz organizm ucierpi.. Jeśli czegoś sobie odmówimy mimo iż nasz organizm sie tego domaga to i tak to w końcu zjemy, tylko w o wiele większej ilości bo organizm będzie chciał zrobić zapas i dopiero wtedy możemy sobie zaszkodzić
      Dobrze, że są tacy ludzie jak Ty, takie blogi, strony jak ta, gdzie się o tym mówi i ostrzega bo internet często pokazuje, tylko jedną - tą złotą stronę medalu a przecież jest jeszcze druga ;)
      Co do rad z internetu to masz rację... wielu ludzi zamiast idź do lekarza wpisuje objawy w google, szuka rad w internecie a potem panikuje lub idzie do lekarza wówczas, kiedy ich stan się pogorszy...

      Usuń
    3. Poruszyłaś bardzo istotną kwestię dotyczącą skutków takiego ograniczania się. Kiedy wychodziłam z tej mojej bezmyślnej diety (wykreowanej po przeczytaniu setek złotych rad), cały czas chciałam jeść słodycze, tak organizm domagał się tego co było wcześniej zakazane. Nie raz nie potrafiłam się powstrzymać od zjedzenia zbyt dużej ilości ,,niezdrowego" jedzenia. Z takiego całkowitego trzymania się czystej michy, bez zważania na własną psychikę bardzo łatwo jest przejść w kompulsywne objadanie się.
      Niestety, ta złota strona medalu potrafi zahipnotyzować człowieka. Prędzej czy później każdy odkryje ową drugą stronę, kwestią jest jak zareaguje na to odkrycie.

      Usuń
    4. To o czym piszesz, te zachcianki kojarzą mi sie z extreme hungry przy wychodzeniu z ED... organizmowi tak bardzo brakuje energii (bo jedzenie to energia), szybkiego i łatwo przyswajalnego źródła węglowodanów, że osoba ma ogromną ochotę na produkty typu słodycze, fast-foody itp. Tylko tutaj najczęściej organizm po jakimś czasie potrafi się "nasycić", powiedzieć dość... chociaż też różnie bywa - wydaje mi się, że mając takie zachcianki również nie można się ograniczać, odmawiać sobie bo będą one coraz większe.
      Według mnie takie świadome odmawianie sobie to katowanie swojego organizmu i brak poszanowania dla własnego ciała... mówię świadome bo co innego, kiedy nie wiemy, że robimy źle, że to nam szkodzi (tak jak to było z Tobą).
      Ograniczać się mogą a czasem nawet i powinny osoby chore na cukrzycę, otyłość ale też nie mogą robić to same ale z pomocą dobrego fachowca. Nawet będąc otyłym genetycznie, czy z powodu jakieś innej choroby, można mieć zaburzenia odżywiania odżywiania nie związane z bulimią a z nieodpowiednim myśleniem (nie wiem czy wiesz co mam na myśli). Czasem metoda "mam ochotę na kawałek czekolady ale zjem banana lub wypiję kakao bo to zdrowsze i bezpieczniejsze" nie pomaga, bo organizm potrzebuje właśnie czekolady (nawet tej nadziewanej, mlecznej) i nawet w diecie jest ona dozwolona. To na prawdę ciężki temat, ciężki i można by pisać o nim wiele i wiele tłumaczyć - czasem aby człowiek przejrzał na oczy potrzebuje aby ktoś jemu w tym pomógł.

      Zgadzam się... Ludzie często ślepo patrzą tylko na pozytywy a negatywnych stron nie dostrzegają lub doskonale je widzą, tylko nie dopuszczają ich do myśli bo uważają, ze skoro ktoś tak napisał to tak am być i to jest dobrze (tak jak to jest z dietą Diukana). Inni zauważają, ze coś jest nie tak, kiedy jest już trochę za późno... ale ważne aby reagować od razu kiedy dostrzeże się zagrożenie, bo czasem bywa tak, że nie można już sobie pomóc a szkody zostają do końca życia :(

      Usuń
    5. W odpowiedzi na Twój komentarz:
      Jak zawsze piszesz mądrze i rozsądnie - każde Twoje slowo jest dokładnie przemyślane i nie wydaje mi się abyś kiedykolwiek mogła powiedzieć coś niemądrego. Masz ogromną wiedzę zyciową i doświadczenie, którym dzielisz się z innymi i za to my czytelnicy jesteśmy Ci wdzięczni :) A jeśli chodzi o zachowanie umiaru... wydaje mi się, ze się ze mną zgodzisz, że każdy bez względu na to, czy jest otyły, czy nie, czy jest na diecie, czy nie musi taki umiar zachować bo wszystko co w nadmiarze szkodzi. Jednak tutaj odnioslas się do otyłości często tacy ludzie zapominaja co to w ogóle jest umiar, inni z kolei "zajadają" smutki, problemy - tu już problem tkwi w psychice i wymagana jest pomoc specjalisty. Inna sprawa to organizm, któremu brakuje witamin z powodu źle dobranej diety - wówczas również człowiek częściej sięga po niezdrowe przekąski i spożywa je w dużych ilościach. Nie rozsądne jest również głodzenie się przez cały dzień a najadanie wieczorem, na kolacje - to również nie jest zdrowe.
      Przyznam, ze to bycie fit, slim już zaczyna mnie irytować - za dużo tego, tak jak za dużo gadania o dietach, odchudzaniu itp. A nie mówi się o najważniejszym o zagrożeniach jakie wynikają ze złego podejścia i że to bycie fit również moze przerodzić sie w chorobę. Trzeba o tym mówić, mówić do skutku - na pewno prędzej czy później to dotrze do człowieka.Dlatego dziękuję Ci za to, ze jesteś i za misję, której się podjęłaś ♥

      Usuń
    6. Oczywiście umiar powinien występować w życiu każdego człowieka :) Jeszcze odnosząc się do otyłości, pasuje do niej przysłowie ,,Apetyt rośnie w miarę jedzenia" Im człowiek więcej je, tym trudniej jest mu zachować zdrowy rozsądek. Problem otyłych ludzi tkwi w głowie, jak mówisz niektórzy zajadają smutki, inni po prostu nie znają umiaru i traktują jedzenie jako największą (a czasami jedyną) przyjemność. Racja, bez pomocy specjalisty, takie osoby raczej nie wyjdą z tego problemu... Trzeba by było mieć naprawdę silną motywację, ale wiadomo jak łatwo jest ją stracić.

      Na szczęście coraz więcej jest artykułów/filmików dotyczących zagrożeń z ,,bycia fit" Trenerzy zaczynają o tym mówić, w mediach pojawiają się artykułu na temat złej strony odchudzania. Świat powoli zaczyna budzić się z tego idealnego snu. Moje wpisy są jak ta kropla w morzu. Jednak ogromną radość sprawia mi to, że do kogoś mogą dotrzeć moje słowa :)

      Usuń
    7. Tym przysłowiem trafiłaś w dziesiątkę - jest ono wspaniałą i trafną puentą. Kiedyś oglądałam program o kawie i w nim mówili, ze kawa nie uzależnia - uzależnia przyjemność z picia kawy, jej aromat i dlatego czasem tak ciężko z niej zrezygnować. I jak wspomniałaś z jedzeniem bywa tak samo - warto wówczas znaleźć inną formę przyjemności. Czasem do takiej walki nie tylko motywacja jest potrzebna ale i porządny kopniak dany przez życie.

      Może i się mówi ale ciągle za malo a czasem w zły sposób. Smutne jest też to, ze niektórzy w takich artykułach wybieraja tylko niektóre informacje, takie wyrywki wypowiedzi, które im akurat pasują lub przeistaczają fakty, tak by to im było dobrze ;/ ale trzeba próbować, próbować cały czas... A czasem taka mała kropla może zdziałać więcej niż całe morze :)

      Usuń
  10. Niedawno wprowadziłam dietę swojemu mężowi ;-) Dam mu Twój post do przeczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie jak mąż zareaguje na ten wpis ;)

      Usuń
  11. Zdrowy styl odżywiania to 70% sukcesu. Grunt to słuchać własnego ciała bo kto inny jak nie my sami. To co dobre jest dla kogoś nie koniecznie może być dobre dla mnie czy dla ciebie. Ja tak naprawdę jem wszystko to na co mam tylko ochotę ale wszystko w granicy rozsądku. Jem tak aby czuć lekki niedosyt a po chwili czuje sie najedzona, np gdy jem do oporu (choć rzadko się to zdarza to po kilku min czuję się źle, ciężka itp). Jem zdrowo, różnorodnie, słodycze zastępuje owocami i warzywami robiąc koktajle i różne desery :) co nie mówię że czasami zjem jakąś bombę kaloryczna w postaci czekolady :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest świetne podejście do odżywiania! Tak jak mówisz, wszystko w granicach zdrowego rozsądku :) Najważniejsze, że jesz zdrowo i sprawia Ci to radość!

      Usuń
    2. ja mam u siebie dwa kryzysowe etapy żywnościowe, kiedy mam okres to mam takiego "tasiemca" że zjem wszystko w każdej ilości ale nad tym mam kontrolę aby nie przesadzać, gorzej jest kiedy mam napad migreny tak jak np wczoraj co chciałam zjeść aby zażyć tabletkę przeciwbólową to zaraz to zwracałam i tak cały dzień :( nie jestem wtedy w stanie nic zjeść bo i tak to zwracam, tak mnie wymordowało wczoraj że czuje się taka "sucha" dziś i w tym wszystkim najgorszy jest ten ból

      Usuń
    3. Bardzo Tobie współczuję! Może dałoby się zmniejszyć skutki migreny? Konsultowałaś się z lekarzem?

      Usuń
  12. Ja sama również pokonałam dość krętą drogę, aby osiągnąć system żywienia oraz treningów który mi w pełni odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  13. najlepsza dieto to 5 posiłków dziennie. brzmi banalnie ale się sprawdza;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz całkowitą rację. Ja ćwiczę od kilku tygodni, naprawde intensywnie, treningi interwałowe. Karmię piersią i wszyscy mówili : Stracisz pokarm, Mleko Ci skwaśnieje, nie możesz się odchudzać karmiąc. Jem rozsądnie, dostarczam wszystkich wartości odżywczych 5 razy dziennie. Ćwiczę po 19, gdy córcia zaśnie, a po 20 jem kolację. Waga leci, a córcia jest zdrowa i zadowolona mimo, że jest tylko na moim mleku. Sama wiedziałam najlepiej co robić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ty też jesteś zdrowia. W przypadku intensywnego treningu, bardziej skupiałabym się także na badaniach niż na własnych obserwacjach. Treningi interwałowe to jednak dość duże wyzwanie dla naszego organizmu.

      Usuń
    2. Ja od 13 lat choruje na cukrzycę, badania wykonuje co 2 miesiące i mam wyniki bardzo dobre. Zdrowie jest bardzo ważne, a lekarz twierdzi, że ruch w moim przypadku to wspaniałe lekarstwo. Dzieki niemu przyjmuje mniejsze dawki insuliny, co jest bardzo korzystne:)

      Usuń
    3. To już nie mam żadnych wątpliwości ;) Cieszę się, że pojawiły się u Ciebie takie korzystne zmiany! Życzę dalszej poprawy wyników! :)

      Usuń
  15. Wezmę sobie do serca te rady, jako że dopiero zaczynam życie fit i nie wiem, jak to wszystko ugryźć. O samoakceptacji bym chętnie poczytała, bo jest to dość ciężki temat i wiele osób nie wiem, jak sobie z tym radzić, a szkoda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że moje rady się przydadzą :) Pamiętaj, w procesie odchudzania najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu. Cały czas trzymam za Ciebie kciuki! Post o samoakceptacji pojawi się, obiecuję. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Trafiłaś w samo sedno - to my sami powinniśmy poznawać potrzeby swojego organizmu i dostosowywać do nich dietę i aktywność fizyczną, nikt za nas samych lepiej tego nie zrobi.
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa są doskonałym podsumowaniem mojego wpisu. Dziękuję i także pozdrawiam! ;)

      Usuń
  17. Nigdy żadne diety mi nie wychodziły, nie mogłam się przyzwyczaić :) teraz poznaję siebie, swoje potrzeby i jest mi z tym świetnie. Wprowadzam nowe nawyki, ale nie zamęczam się, żeby o dwóch dniach zrezygnować z super diety :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Staram się jeść "z głową". Ograniczyłam słodycze, smażone rzeczy, na kanapki daję dużo warzyw, piję smoothie. Dużo ćwiczę i jakoś się dobrze trzymam :)
    Mogłabyś kliknąć w reklamy u mnie na blogu?
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com/2016/08/senna-dla-blondynek-i-nie-tylko.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak zawsze masz całkowitą rację ;) Liczy się najpierw chęć zmiany, a później jej realizacja ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja przy moim trbie życia nie moge sobie pozowlić na diety i nawet dobre odzywianie... przerwy w pracy sa nieregularne godziny rowniez ; /

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawdę, nie ma nic prostszego, mniej kalorii=chudniesz, więcej=tyjesz, ot cała filozofia... Nie ma trików z jedzeniem 3000 dziennie siedząc na tyłku i będąc chudą, jak to niektórzy chwalą się na instagramie, wiesz bardzo mnie to drażni, bo prowokuje innych ludzi i pozwala im wierzyć w takie bzdury.

    Dla mnie 200 kcal z dwóch jabłek i 200 kcal z batona to jedno i to samo, z tą różnicą że bardziej najem się jabłkami i będą bardziej odżywcze w sensie witaminowym. Ja tak to widzę, jeśli się mylę, popraw mnie :x

    Kurczę wiem że to pisałam już wcześniej ale podziwiam cię za poruszanie takich tematów, samoakceptacja będzie mega ciężkim tematem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż chce się powiedzieć ,,proste jak budowa cepa" ;) Jednak ludzie wolą przypisywać odchudzaniu liczne teorie spiskowe. Wiadomo, że odchudzając się wyłącznie na batonikach, zniszczylibyśmy nasze zdrowie i przez całą taką ,,dietę" chodzilibyśmy głodni, ale warto pamiętać, że najważniejszy jest bilans kaloryczny. Oczywiście jest wiele innych czynników, wpływających na naszą wagę, ale nie mają aż tak silnego wpływu. Zdrowe odżywianie jest według mnie bardzo ważne, ale gdy w telewizji usłyszę, że zjedzenie pomarańczy na kolację jest niedopuszczalne, bo ,,owoc to cukier, a cukru wieczorem nie spalimy" to mam ochotę wyrzucić telewizor przez okno ;) Widzę, że mamy takie samo podejście, więc nie mam co poprawiać. Pewnie znajdą się tacy, którzy potępią nasz sposób myślenia, ale jak mówiłam wierzysz w to, co chcesz ;>

      Bardzo mi miło! Jestem świadoma tego, że rzucam się na głęboką wodę i na ten post spędzę kilka wieczorów, ale obiecuję, że włożę w ten wpis całe swoje serce! ;)

      Usuń
  22. Ja już tyle razy próbowałam z dietą i po pewnym czasie niestety tracę zapał ;c

    OdpowiedzUsuń
  23. Teraz wszyscy są fit i chcą być fit, a jeszcze 5 lat temu nikt o tym nie mówił. Uważam, ze każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ja nie lubię biegać, ale za to lubię ćwiczenia z muzyką lub jazdę na rowerze. A dieta? Wystarczy ograniczyć słodycze i inne cukry w diecie, a nie totalnie go wyeliminować. Dodać więcej warzyw i trochę ruchu. Dlatego jak słyszę o dietach cud i takich składających się wyłącznie z jednego składnika to chce mi się śmiać. Nie trzeba się katować, aby dobrze wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ludzie, którzy nie chcą się oddać w ręce dietetyków czy trenerów personalnych powinni sami słuchać swojego ciała i obserwować zmiany. Jeśli są pozytywne, to należy w nich trwać, jeśli negatywne niezwłocznie trzeba je zmienić. A gdy chcemy zasięgnąć porady osoby wykwalifikowanej w kwestii żywienia/treningu, to należałoby sprawdzić jego kwalifikacje, bo niestety dużo osób to tzw. samozwajki.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ważny tekst :) post o samoakceptacji chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń