czwartek, 8 września 2016

Fit pułapki - wyjdź ze strefy komfortu!



Jest wiele porad dotyczących prowadzenia zdrowego stylu życia. Jedną z nich jest planowanie - ,,Planuj swoje posiłki” ,,Zaplanuj swój miesięczny trening” itp. Wcale nie dziwię się, że ta kwestia jest poruszana tak często. Z doświadczenia wiem, że brak planu wiąże się ze słabą organizacją dnia, marnowaniem czasu, uczuciem zagubienia. Dlatego uważam, że warto jest mieć z grubsza zaplanowany dzień. Więc czego ta Ada znowu się czepia? Po co drąży dziurę w całym?  Postaram się Wam to wyjaśnić.


,,Przecież miałam wszystko zaplanowane"
 
Najlepiej odzwierciedla mi się myśli na przykładach, dlatego przedstawiam Wam Sylwię. Sylwia od kilku miesięcy prowadzi zdrowy tryb życia, każdego wieczora planuje posiłki na następny dzień, ćwiczy 4 razy w tygodniu, zawsze o tej samej porze, czyli w południe. Dzięki planowaniu  kontroluje swoją dietę i treningi. Jest szczęśliwa z tego powodu, czuje, że mogłaby zdobyć cały świat. Jednak pewnego wieczora odbiera telefon od Kasi. Koleżanka pyta czy nie zechciałaby wpaść do niej w czwartek w południe. Sylwia nie cieszy się z propozycji spotkania, pierwsze co przychodzi jej do głowy to zaplanowany na ten dzień trening i ułożony jadłospis. Po dłuższym zastanowieniu stwierdza, że wolałaby spotkać się w piątek i właśnie ten dzień wizyty zostaje ustalony. Rozmowa zakończona, obawy Sylwii nie. ,,Jak ja zaplanuję posiłki?” ,,Co jeśli Kasia zamówi pizzę?” Kiedyś miłe spotkanie przeradza się w istną karę.



Bądź elastyczny, nie tylko na treningu!

Rezygnujesz ze spotkania towarzyskiego ze względu na dietę i trening? Czy to Cię naprawdę uszczęśliwia? Czy czujesz się lepszy od innych gdy ćwicząc masz świadomość, że Twoi znajomi jedzą w tej chwili ciasto w restauracji? Czy żyjesz pełnią życia? To już Twoja decyzja czy chcesz by ,,fit reguły” zawładnęły Twoim życiem. Myślisz, że takie spotkania działają destrukcyjnie na zdrowy tryb życia? Jestem pewna, że nikt ze znajomych nie będzie w Ciebie ,,wpychał” kilogramów szarlotki, a jeden opuszczony trening w ogóle nie wpłynie na zmianę Twojej sylwetki. Zresztą, jeśli tak bardzo zależy Tobie na treningu, możesz go zrobić w innym terminie. Wszystko da się zrobić, trzeba jedynie chcieć. Panika i wycofanie w niczym tu nie pomogą. Będę to powtarzała do skutku, ale pamiętaj także o umiarze! Bez niego szybko stracisz zdrowy rozsądek. Jeśli jesz coś czego zwykle starasz się unikać, nie trać przy tym zmysłów! Pamiętaj masz nad sobą kontrolę, potrafisz podejmować rozsądne decyzje! Ciesz się z spotkania ze znajomymi, celebruj każdy moment, dziel się z nimi pasją do zdrowego stylu życia! Spotkania towarzyskie też można spędzić aktywnie. Co powiesz na wspólny spacer po ulicach miasta? Pamiętaj jednak, że taki towarzyski wypad na pizzę to nie żadne złamanie zasad. Na takie rzeczy również jest miejsce w Twoim życiu!



Nie rezygnuj z życia! Nie wycofuj się!

Zdrowy styl życia, jak sama nazwa wskazuje to styl, nie reżim. Oznacza nie tylko zdrowie fizyczne, ale i psychiczne. To życie w zgodzie z własnym sobą, umiejętność dostosowania się do określonych sytuacji, poczucie szczęścia, swobody i spełnienia. Zdrowy styl życia powinien być czynnikiem przyczyniającym się do szczęścia, a nie być szczęściem samym w sobie. Pamiętaj, że Twoje życie kiedyś się skończy. Może to nadejść w każdej chwili. Podsumowując swoje życie, chciałbyś widzieć siebie przy sztandze i wadze kuchennej, czy raczej przy boku bliskich Ci osób? 

47 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz, jak istotny to jest dla mnie temat. I jak aktualny. "Nie pójdę na imprezę, bo chodzę spać zawsze o tej samej godzinie. I o której mam zjeść wtedy kolację? I jak ja wstanę na poranny trening?" albo "jak wpasować wyjazd/wyjście/spotkanie między II śniadanie a obiad?". Tak, dręczą mnie takie myśli i nie pozwalają korzystać z życia. Staram się z tym walczyć i wychodzić poza strefę komfortu, ale jest cholernie ciężko. Mogłabym wiele sytuacji przytoczyć... mam swój pewien schemat dnia, rutynę i boję się go zaburzać. Nie dlatego, że chcę być fit. Jestem w stanie zjeść coś normalnie w knajpie. Ale boję się problemów ze snem, a niewyspana ja= zła i nieproduktywna ja. Tak samo cierpię na hipoglikemię reaktywną i wiedząc, że mam wyjazd/spotkanie, które może się przedłużyć, staram się mieć przy sobie coś do zjedzenia. Ale nie ukrywam, że tęsknię za dawną spontanicznością

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że jest Ci ciężko. Gdy już się stworzy sobie tę granicę komfortu, trudno jest ją przekroczyć. To jest jak jazda na rowerze. Człowiek nie nauczy się jeździć, jeśli nie będzie wsiadał na rower. Jednak nie jest tak, że od razu wsiądzie i pojedzie. Będzie się wahał, kołysał na różne strony, a nawet upadał, ale w końcu nauczy się jeździć i będzie z tego czerpał samą radość. Dlatego warto jest korzystać z takich spotkań/wyjazdów itp. Testować siebie, wyciągać wnioski z takich sytuacji. Nie każę Tobie zmuszać się do przekraczania granicy komfortu, ale na pewno nie możesz w niej cały czas tkwić. Jeśli chodzi o Twoją chorobę, staraj się zawsze mieć pod ręką jakąś przekąskę (np. raw batoniki) Próbuj przełamywać swoją rutynę i nie popadać przy tym w panikę. W przyszłości będziesz miała na głowie pracę, dom, dzieci. Nieraz trafisz na jakąś niespodziankę, nieraz coś przeszkodzi Tobie w organizacji dnia. Już dziś warto jest przygotować się na takie sytuacje. Jako matka, żona, pracownica musisz być pewna siebie. Tego Tobie właśnie życzę, abyś z dnia na dzień stawała się coraz silniejszą kobietą!

      Usuń
  2. Poruszyłaś bardzo ważny temat. Jeśli mam być szczera to trochę przeraża mnie fakt, że niektórzy jedzą z tak zwanym zegarkiem w ręku, sztywno trzymają się wyznaczonych sobie reguł, które nie zawsze sa dobre.. (oczywiście nie mówię tu o cukrzykach, osobach wychudzonych czy chorych, którzy muszą trzymać się pewnych wyznaczonych reguł) w rezultacie katują nie tylko swoje ciało, które od czasu do czasu domaga się np. tabliczki czekolady (a przecież osoba tego nie zje bo to nie jest fit), kawałka pizzy czy smażonych frytek. Nie ma wyznaczonej godziny posiłku to nie zje kawałka ciasta, nawet jeśli to tort urodzinowy... nie pójdzie na lody z rodzicami lub przyjaciółką chociaż ma ogromną ochotę... to jest trochę przerażajace bo w rezultacie życie takiej osoby kręci się tylko i wyłącznie w koło jedzenia, treningów itp. A przecież jemy po to aby żyć a nie żyjemy po to aby jeść lub cały czas myślec o diecie... Trzeba słuchać siebie, swojego organizmu i nie katować się dietami i treningami... nie mówie o sytacji kiedy taki trening sprawia nam przyjemność ale taką prawdziwą a nie urojoną... Życie to tak jak napisałaś nie diety i jedzenie a rodzina i bliskie nam osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze świetnie podsumowujesz moje refleksyjne wpisy! Każdy powinien co jakiś czas poświęcić chwilę na refleksje, zastanowić się czy podąża we właściwym kierunku. Bez takich przemyśleń łatwo jest kroczyć nieodpowiednią drogą, jednocześnie oddalając się od szczęścia. Później potrzeba długiej drogi by wrócić na właściwe tory. Osoby prowadzące zdrowy styl życia często nie potrafią zachować zdrowego rozsądku w sytuacjach dla nich ekstremalnych. Zwykle w takich momentach panikują, wycofują się, a nawet tracą zdrowy rozsądek. To smutne, ale prawdziwe. Ważne jest więc jak najszybsza reakcja, przekraczanie tej strefy komfortu z jednoczesną rozwagą.

      Usuń
    2. Według mnie przesadzasz z tym podsumowaniem ale dziękuję :) Pięknie wszystko napisałaś - to piękne i prawdziwe. Zgadzam się z Tobą w 100%. Wiesz.. tak w ogóle to według mnie najlepiej mają Ci, którzy nie myślą o tym wszystkim, tylko jedzą tak jak to robiły nasze babcie, prababcie. Oczywiście jest wazne aby wybierac jak najmniej przetworzoną żywność, naturalną ale ciągłe myślenie o jedzeniu, diecie itp. po prostu męczy, odbiera człowiekowi sens życia. Życie nie polega na ciągłych treningach, dietach, myśleniu o tym... życie to rodzina, przyjaciele, marzenia... A co do bycia fit to między byciem fit a przesadą jest cienka granica, ktorą łatwo przekroczyć

      Usuń
    3. Ważne jest wywnioskowanie czy styl życia jaki prowadzimy w pełni nas uszczęśliwia. Nikt za nas nie podejmie decyzji, nikt nie ma prawa mówić nam co mamy jeść, z kim mamy się spotykać itp. Sami wiemy co najbardziej nas uszczęśliwia. Ja czasami chciałabym wrócić do czasów, kiedy w ogóle nie zwracałam uwagi na to co jem, ile jakiś produkt ma w sobie cukru itp. Jednak wiem, że teraz robię coś dla siebie, dla swojego zdrowia. Dlatego nie wróciłabym do starych nawyków żywieniowych. Co nie oznacza, że jem wyłącznie produkty uważane za te zdrowe. I na schabowego mojej babci, czy na szarlotkę mamy znajdę miejsce w swoim życiu. Każdy powinien znaleźć ten złoty środek, znać pewien balans.

      Usuń
    4. Masz rację... ale trzeba też zastanowić się, czy to rzeczywiście nas uszczęśliwia, czy to aby czasem nie jest wpływ innych, parcie i nacisk, które wywołuje prasa albo nasze niewłaściwe podejście... tak na prawdę to nie jest takie proste i czasem trzeba nad tym sporo pomyśleć, przemyśleć. Nie wiem jak kiedyś wyglądała Twoja dieta ale uważam, że mimo wszystko ważne jest aby zwracac uwagę na to co jemy - przetworzona żywność, szkodliwe konserwanty i tym podobne szkodza naszemu organizmowi.. moze nie od razu ale szkodzą... jednak szarlotka mamy to całkiem co innego - tutaj nie można mówić o czymś niezdrowym i ciężko jest się jej oprzeć a nawet nie warto :) Cieszę się, że potrafisz i zachowujesz ten bilans, równowagę :) Mam też nadzieję, że jedzenie nigdy nie będzie dla Ciebie przyczyną jakiś wyrzutów, złego samopoczucia... Życzę Ci aby jedzenie było dla Ciebie czymś normalnym, nie wywoływało przykrych uczuć a sprawiało tylko przyjemność, przyjemność ze smaku :)

      Usuń
    5. Życie jest po to, żeby je przeżyć przyjemnie, a nie katować się. Mamy jedno zdrowie a czasami wydaje mi się, że diety i sportowy tryb życia bardziej działają destrukcyjnie na nasz organizm.
      Ja nie mam kłopotu z tym, że ktoś przy mnie je szarlotkę a ja nie. Po prostu teraz mam taki a nie inny priorytet i jest mi z tym dobrze. Nie mam problemu z braniem udziału w imprezach kiedy jest słodkie, a ja akurat nie chcę jego jeść. Jeśli towarzystwo jest ok to rozumie moje podejście, jeśli nie to nie warto się z nim spotykać!
      Jednak kiedy najdzie mnie silna ochota na coś słodkiego, to po prostu je jem. Ale to wynika tylko i wyłącznie z tego co ja sobie narzuciłam. Inna kwestia jest taka, że moim zdaniem media i prekursorki zdrowego stylu życia, pokazują nam jak należy żyć i dzięki temu ładnie wyglądać. I myślę, że to właśnie to podejście jest dla nas zgubne. Bo my chcemy być modni i często zapominamy, że każdy organizm jest inny i wymaga innego jedzenia, że są różnego rodzaju dysfunkcje w układzie trawiennym lub, że żywość może powodować u nas inne alergie.

      Usuń
    6. Bluberyy masz dobre i zdrowe podejście :) Co innego jeśli ktoś już od dłuższego czasu ma ogromną ochotę na taką szarlotkę, organizm się o nią upomina a osoba mimo iż zdrowa i nie ma większych przeciwwskazań, odmawia sobie bo musi zachować "czystą michę" i to nie jest fit. Według mnie to nie jest zdrowe - już kiedyś o tym z Adą rozmawialam... prędzej czy później organizm i tak się o to upomni. Nasze życie, styl życia, dieta i to wszystko powinno być podporządkowane nam, naszemu organizmowi a nie temu co bębnią w mediach... Tak jak wspomniałaś i wiele razy było wspominane - każdy organizm jest inny.... to co służy jednemu, moze zaszkodzić drugiemu. Z mediami to zgadzam się w 100%... cały czas mówi się o dietach, odchudzaniu, treningach, zdrowej żywności (oczywiście tej najdroższej jakby w Polsce nie było zdrowych produktów) ale chyba głownie po to aby "trzepać" z tego pieniądze. I potem dziewczynki a czasem i chłopcy chorują na anoreksję i inne zaburzenia (kto widział, żeby dzieci z IV-V klasy szkoły podstawowej chodziły na siłownię, ćwiczyły cardio itp). Wszędzie tylko te diety, odchudzanie a przecież są ludzie, którzy chcą przytyć, jednak o tym sie już nie mówi. Bóg dał człowiekowi mózg i rozum aby z niego korzystać a nie wierzyć we wszystko co mówią w mediach, co mówią gwiazdy bo im się za to płaci

      Usuń
    7. Całkowicie się z Wami zgadzam. W zdrowym trybie życia najważniejsze jest indywidualne podejście, słuchanie własnego organizmu, akceptacja samego siebie. Niestety informacje przekazywane przez media często są uważane za święte i niepodważalne. Coraz częściej spotykam osoby, które wpadają w pułapkę tej fit mody. Mam nadzieję, że w mediach nastąpi jakiś przełom, pewna pozytywna zmiana, wyłonienie się tego ludzkiego podejścia do zdrowego trybu życia. Obawiam się, że jednak nigdy się tego nie doczekam.

      Usuń
  3. Świetnie piszesz, bardzo mądry post! Nawet nie wiem kiedy go przeczytałam i żałowałam, że to już koniec :) Czekam na kolejne posty :)
    obserwuje :*

    OdpowiedzUsuń
  4. znam parę takich osób,które swoją chęć bycia fit wyniosły na jakiś dziwny poziom. Moja koleżanka wierzy,że jedzenie po 17 strasznie tuczy,więc nic nie je po tej porze. I jak chcę się z nią spotkać to nigdy w kawiarni-bo wszystko kusi,nigdy w okolicy sklepów-bo ona jest głodna,i w ogóle to nigdy po 17,bo ona nie może zjeść obiadu po pracy,jest głodna,wściekła, nie ma energii,ale wierzy,że bycie szczupłą zależy od tej magicznej 17. Zdrowe odżywianie jest ok,ale najważniejszy jest nasz komfort.Teraz mam po ciężkim dniu ochotę na mannę z dużą ilością nutelli i ją zjem:) Choć niezdrowo,ale czuję,że mi tego potrzeba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja koleżanka sama wprowadziła w życie ową regułę i sama stwarza sobie problemy. Mam nadzieję, że zacznie inaczej patrzeć na zdrowe odżywianie. Zastanawiam się o której godzinie zasypia, wątpię że o 18. Wtedy rozumiałabym, że po kolacji mogłaby odczuwać pewien dyskomfort. Niestety tak często powtarzała sobie, że po 17 nic nie można jeść, że zaczęła traktować to jako złotą zasadę. W przyszłości może mieć większe problemy.
      Słuchasz swojego organizmu i to jest najważniejsze! :)

      Usuń
    2. Moja siostra jak chodziła do liceum i siedziała nad książkami do późna to w ciągu dnia potrafiła zjeść 2-2,5 tabliczki czekolady lub 2 czekolady i batona w tym jedną czekoladę o pólnocy i otyła nie była i nie jest... tak jak napisała Ada słuchała organizmu a jej organizm tego akurat potrzebował ;)

      Usuń
  5. Oj mam taką znajomą, dla której od pewnego czasu istnieje tylko i wyłącznie siłownia i zdrowy tryb życia. Kiedyś dało się wyskoczyć razem na kawę, teraz można się z nią spotkać tylko w Fitness Platinium (siłownia).

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się w zupełności :) Sama też kiedyś miałam pory jedzenia (co 2h - teraz wiem, jakie to było głupie :D) i na każdą miałam zaplanowane coś do zjedzenia (jak tak teraz myślę, to tego, co kiedyś uważałam za zdrowe, obecnie unikam :P) W towarzyskich spotkaniach mi to nie przeszkadzało, bo zabieram wtedy prowiant na wynos - moje koleżanki miały podobne zwyczaje.
    Teraz już wiem, że racjonalna dieta to zupełnie co innego i trzeba ja wpasować w życie, a nie życie dopasowywać do diety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz mam podobnie. Jestem teraz przeciwniczką takiego restrykcyjnego trzymania się wyznaczonych godzin posiłków. Kiedyś nie potrafiłam zjeść obiadu godzinę po śniadaniu, bo uważałam, że takie małe odstępstwo czasowe jest bardzo niezdrowe... Jeśli ktoś nie odczuwa głodu przez dajmy na to 3 godziny, to nie widzę sensu by wmuszał w siebie jedzenie. Śmieszy też mnie kiedy dietetyczka dosłownie zmusza kogoś do zjedzenia czegoś w godzinach pracy, kiedy ten nie może pozwolić sobie na przerwę. Tak jak powiedziałaś, dietę trzeba wpasować w życie ;)

      Usuń
  7. Zaczęłam ćwiczyć, ale nie zamierzam rezygnować z normalnego życia :) nie dajmy się zwariować - ładne ciało ma być dla nas a nie my dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i świetnie! Życzę więc czerpania samej radości z ćwiczeń! ;)

      Usuń
  8. Umiar jest tutaj bardzo istotny, zresztą, jak w wielu kwestiach życia. Nie dajmy się zwariować :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiadomo, że do wszystkiego trzeba mieć dystans. Raz jest lepiej a raz gorzej, ale trzeba umieć znaleźć zdrowy balans między rzeczywistością, a własnymi postanowieniami. Inaczej idzie zwariować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często zapomina się, że taki balans w ogóle istnieje, a jest kluczowy w życiu każdego człowieka.

      Usuń
  10. ja mam znajomą która na okrągło tylko gada dieta dieta dieta siłka siłka.. nie ma innego zainteresowania w kółko to samo;;; to trochę chore

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jem regularnie 4-5 posiłków ale nie nastawiam budzika, ani nie chodzę z zegarkiem w ręku mniej wiecej jem co 3-4 godziny organizm sam się tak przyzwyczaił, co nie jest powiedziane ze mam listę co moge a czego nie, jem wszystko na co mam tylko ochotę :) i dobrze mi z tym :) oczywiście jem zdrowo, ale też pozwalam sobie na małe co nie co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularne jedzenie wpływa pozytywnie na Twoje samopoczucie i oto właśnie chodzi- by czerpać radość z wprowadzanych przez siebie nawyków ;)

      Usuń
  12. Świetny post kochana, ja jestem na diecie ale bez przesady ;p raz na jakiś czas można pozwolić sobie na jakiś grzeszek przecież nie po to człowiek żyje ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami mam wrażenie, że ludzie się zatracają w tym całym planowaniu. Np. z tymi posiłkami jak ta Sylwia. Automatycznie trzeba wszystko pozmieniać, przekalkulować co i jak, przez co traci się chęci. Sama tak robiłam. Poszłam ze znajomym na miasto i chodziliśmy przez godzinę, zanim wybraliśmy się coś zjeść, bo to jeszcze nie ta godzina, więc nie można, bo się plan posypie. Planowanie nigdy dobre, ale ogranicza niesamowicie, jesli nie podejdzie się do tego na luźno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, należy zdrowo podejść do tego całego planowania. Restrykcyjne trzymanie się planu bardzo negatywnie wpływa na naszą psychikę. Plan powinien być ,,elastyczny", ukierunkowany na nasze dobro i przystosowany do naszego życia. Bez tego staniemy się ofiarami własnych zasad.

      Usuń
  14. Ten post był mi potrzebny. Od wczoraj zastanawiam się nad wizytą u dietetyka i zapisaniem się na fitness, bo mój siedzący tryb życia przyczynił się ostatnio do problemów z kręgosłupem. Pojawiło się jednak jedno "ALE". Co z życiem towarzyskim? Jak pogodzić zdrowy tryb życia ze spotkaniami ze znajomymi. Wyrzec się swoich przyjaciół na rzecz ćwiczeń i diety? Przecież to bez sensu. Ma mi być lepiej, a nie gorzej...
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Tobie byś odnalazła ten balans między zdrowiem a życiem towarzyskim. Z początku może okazać się to trudne, ale w końcu znajdziesz ten złoty środek. Również pozdrawiam!

      Usuń
  15. Pięknie napisane. Ja jem wszystko, staram się jeść zdrowo i regularnie. Dużo trenuję - biegam, uprawiam Tae Bo i czuję się świetnie. Reżim nie jest dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Super piszesz! ;) bardzo w ciąga i chce sie czytac wiecej i wiecej ;) i swietny tekst! Zgadzam sie z Toba ;)

    Co powiesz na wzajemna obserwacje ? ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To, o czym piszesz jest bardzo ważne. Sama niekiedy mam problem z odpuszczeniem treningu, ponieważ był zaplanowany. Niemniej jednak potrafię z niego zrezygnować, aby móc cały dzień poświęcić przyjaciołom, chłopakowi. Wiem, że jeden raz niczego nie zmieni, a nieplanowana regeneracja może zdziałać cuda :)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka nieplanowana regeneracja może pozytywnie wpłynąć na nasze zdrowie zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Trening nie może przecież zawładnąć człowiekiem.

      Usuń
  18. JA dzisiaj też dodałem posta o moich zmianach ... powoli i do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny post, jakoś nigdy nie przepadałam za siłownią jak już ćwiczę to czasami w domu, zdrowe odrzywianie też zbytnio nie wchodzi w grę :D

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. dookładnie..! Często tracimy kontrolę nad tym, co robimy.. popadamy w paranoję!
    Trzeba umieć wszystko robić z odpowiednim dystansem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ważny temat poruszyłaś. Ja tylko dodam z mojej strony, że nie rozumiem gdy ludzie się sami skazują na aż takie ograniczenia, ponieważ patrzę z perspektywy osoby, która jest do tego zmuszona, nawet ostatnio do szpitala rodzina musiała mi wozić jedzenie. Znajomi już się przyzwyczaili, ale da mnie jest to zwyczajnie czasami uciążliwe i dużo bym dała, żeby czasami móc zamówić pizzę, albo iść zjeść sushi z przyjaciółmi, a nie patrzeć o szklance wody jak oni jedzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często docenia się coś, kiedy to się traci. Jestem pewna, że jeśli jakaś osoba, która zmuszałaby siebie do prowadzenia diety bezglutenowej, usłyszałaby, że ma alergię na owy gluten, doszłaby do wniosku, że pragnie jeść pszenny chleb itp. Człowiek sam siebie wystawia na tak niewłaściwe próby. Życzę Tobie zdrowia!

      Usuń
  22. Super post! Bardzo motywujący.
    Ja osobiście sama uważam, że lepiej jest sobie wieczorem zaplanować następny dzień. Chociażby zapisać wszystko na kartce w punktach, położyc obok i iść spać. Uwielbiam taki tryb. Wszystko robię ze spokojem, bez chaotycznego latania i przeżywania, ze o czymś zapomnię, a dzięki temu znajduję również czas na odpoczynek, przygotowanie posiłków, trening i czas z bliskimi.
    Co do posiłków to też zazwyczaj w międzyczasie sobie obmyślam co bym zjadła danego dnia, makro zawsze wychodzi w normie i jestem z siebie zadowolona :)
    Jeszcze nigdy tak zorganizowana nie byłam.
    Pozdrawiam i obserwuję :)


    http://brunettegirlfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie spokój jest tutaj bardzo ważny. Planowanie może nam ułatwić życie, jeśli wszystko będziemy robić z głową. Kiedy dostrzeżemy, że nie uda nam się zrealizować planu, nie powinniśmy panikować, tylko iść dalej ;)

      Usuń
  23. Bardzo ważny tekst. Szczerze muszę przyznać, że czasami zdarza mi się zagalopować i np zastanowić się nad spotkaniem towarzyskim ze względu na zaplanowane wcześniej aktywności. Na szczęście w większości przypadków podejmuję dobrą decyzję. Oby więcej takich tekstów ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdego mogą spotkać takie myśli, to normalne. Ważne, że potrafisz podjąć odpowiednią decyzję :)

      Usuń
  24. Dziś miałyśmy swoje standardowe plany żywieniowe ale babcia zadzwoniła, że upiekła jabłecznika, którego tak lubimy a do tego mama zrobiła makowca... No nic, zjadłyśmy nasz zdrowy tofurnik wraz z tymi ciachami. Wszystko ok bo przecież to nie tragedia tylko, że my zapomniałyśmy o jednej rzeczy, o której wspomniałaś... o umiarze xD Trudno! Dziś idą w grę ziółka na trawienie (gluten nie śpi!) a jutro trening :P Teraz mamy do takich sytuacji raczej spoko podejście ale kiedyś było inaczej. Wydawało mi się, że jak zjem ten kawałek ciasta z glutenem to będzie dla mnie koniec świata, dziś po prostu liczę sie z konsekwencjami i to jak z nimi się uporać muszę dobrze później zaplanować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy ludźmi, czasami możemy się zagalopować. Może właśnie tego potrzebował Wasz organizm-takiej odskoczni. Sądzę, że tamta niedziela jeszcze bardziej Was zmotywowała i nadała nowej energii do życia ;)Dobrze, że potraficie spokojnie podejść do takich sytuacji :)

      Usuń
  25. mm ostatnio jadłam takie goferki ;D

    OdpowiedzUsuń