poniedziałek, 26 września 2016

Pierwszy raz na siłowni - relacja


Dotychczas bywałam na siłowni sporadycznie. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie siłownie są małe i słabo wyposażone. Kiedy dowiedziałam się, że w środku września wyjadę do Warszawy, postanowiłam jeszcze przed rozpoczęciem studiów przetestować jedną z tamtejszych siłowni. Jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Dzień, w którym przekroczyłam progi warszawskiego fitness clubu uważam za prawdziwy początek treningu na siłowni. Dzisiejszy wpis będzie relacją z danego dnia. Niedługo podzielę się  też z Wami poradami na temat pierwszego treningu na siłowni. Relacja będzie składała się z pewnych punktów, w których zawrę urywki z owego dnia. Nie będę też opisywać rozgrzewki.


1. W domu przygotowany plan,  na siłowni pustka

Gdy po nielekkiej rozgrzewce, zeszłam na parter, gdzie znajdowała się siłownia, już przy wejściu dostałam oczopląsu od ogromu maszyn. Za nic nie mogłam sobie przypomnieć ćwiczeń, które wcześniej sobie ułożyłam, więc podeszłam do hantli, rozpoczynając tym trening na biceps, który miał znaleźć się w środku całego zestawu ćwiczeń. Po czwartej serii odłożyłam ciężary i rozpoczęłam swoje poszukiwania zarówno trenera jak i ,,bezpiecznej” maszyny do ćwiczeń.

2. No to kettle...

Po dwóch rundkach dookoła nic nie mówiących mi maszyn, postanowiłam sięgnąć za kettla i zrobić parę przysiadów. Obok mnie odbywał się trening 50-letniej kobiety z trenerem personalnym. Jej buntownicze teksty wymierzone w kierunku trenera umiliły mi nie lubiane przeze mnie ćwiczenie.

3. Ratunek

W końcu podeszła do mnie trenerka. Przysłał ją do mnie chłopak pracujący w strefie cardio, który zamienił wcześniej ze mną parę zdań. Trenerka przedstawiła mi około 8 ćwiczeń na maszynach i tym sposobem wydostała mnie z owego dręczącego już mnie labiryntu.

4. Sklerozo

Trening idzie pełną parą. Zanim jednak zdążyłam się nacieszyć chwilą, na drodze stanęła mi ona – uparta, złośliwa i od początku czyhająca na moją pomyłkę – maszyna na mięśnie pośladkowe. Z początku nie pokazywała swojej siły, ale gdy musiałam przerzucić jej części, aby rozpocząć ćwiczenie na drugą stronę, postanowiła się ze mną podroczyć. Podczas przedstawiania mi przez trenerkę sposobu na przerzucenie maszyny, stwierdziłam, że nie ma w tym nic trudnego. Kiedy uświadomiłam sobie, że już 5 minut męczę się z ową maszyną., postanowiłam poprosić o pomoc kobietę obok. I ona spotkała się z oporem żelaznej koleżanki. Zaczęłyśmy szczegółowo ,,prześwietlać” maszynę. Dosłownie podchodziłyśmy do niej jak ten pies do jeża. Trenerka była zajęta, więc w ostateczności złożyłyśmy broń.

5. Jak ja tu weszłam?

Po wykonanych ćwiczeniach kieruję się do wyjścia. Cóż i to okazało się trudne, gdyż po tych wszystkich przygodach, zapomniałam którędy weszłam na siłownię. Zmieszana szukałam ,,znikających” drzwi. Przecież nie przeszłam przez ścianę, czy ja już zwariowałam? Po 5 minutach w końcu dostrzegłam.... schody.


6. Uderzenie

Gdy weszłam do szatni, poczułam jak radość zaczyna we mnie buzować. Po szybkim prysznicu, chwyciłam za raw batonik i ruszyłam do domu. Kiedy otworzyłam drzwi na zewnątrz poczułam tak wielkie szczęście, tak cudowną satysfakcję, tak szczere spełnienie.  Po skatowaniu nóg szłam jak pijana, ale czułam, że żyłam!


Małe przemyślenia

Jak widzicie, miałam na siłowni lekkie zawirowania, jednak ten dzień był jednym z najlepszych w moim życiu. Każdy z nas popełnia błędy, grunt to wynieść z nich cenną lekcję. Wiem, że wcześniej opisane problemy raczej już u mnie nie wystąpią. Dlaczego ten dzień był dla mnie taki wspaniały? Otóż przełamałam bariery do trenowania na większych siłowniach, spróbowałam czegoś nowego, zrobiłam efektywny trening, poczułam mięśnie, o których istnieniu dotychczas nie wiedziałam, poznałam nowe inspirujące osoby, po prostu poczułam się w swoim żywiole.

Zachęcam Cię do próbowania nowych rzeczy, do tego przełamywania się. Chcesz coś zrobić, ale masz pewne wahania? Pamiętaj, im dłużej będziesz zwlekać, tym trudniej będzie Ci wprowadzić w życie jakąś zmianę. Życie nie trwa wiecznie, jednak każdy dzień może stać się dzięki Tobie jeszcze lepszy. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz wspinał się na szczyt, czy bezcelowo spacerował w dolinach.

67 komentarzy:

  1. Pamiętam to skołowanie, gdy miałam pierwsze zajęcia wf'u na uczelnianej siłowni - na pewno nie była tak dobrze wyposażona, jak w tych prawdziwych klubach, ale mimo wszystko nie wiedziałam, za co się zabrać :D Dzięku Bogu miałam tam prowadzącego, który na pierwszych zajęciach zademonstrował, co i jak, a potem zawsze można było się go pytać - na początku każdych zajęć poddawał nam metodę ćwiczenia (np. body building, mięśni przeciwstawnych [?]), rozpisywał nam obciążenia i powtórzenia na lustrze, a potem mówił, żebyśmy robili po dwa ćwiczenia na ręce, na grzbiet, nogi i brzuch, wykorzystując tę metodę treningu.
    Ale idąc na taką siłownię, na pewno w mojej głowie byłaby pustka - chyba najpierw musiałabym sobie napisać na kartce, co mam zrobić :D

    Grunt to nie bać się pytać. Wielokrotnie w trakcie zajęć zadawałam pytania prowadzącemu, rozmawiałam z nim, korygował mnie. Kolega pomagał mi, gdy zacinały mi się śruby na sztandze, z koleżankami zdejmowałyśmy sobie z pleców krążek, z którym robiłyśmy "Dzień Dobry" :D Chciałabym kiedyś pójść na taką siłownię, ale na pewno na razie nie będzie stale gościć w moim treningowym planie - za dużo zachodu z dojazdem, przebieraniem się, itp. :P

    A jaka jest Twoja ulubiona maszyna jak na razie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki prowadzący czy trener są dla osób początkujących mentorami :D Nie powiem, bez takich osób bardzo ciężko jest odnaleźć się na siłowni. No i oczywiście trzeba pytać! Człowiek przy tym nic nie traci, a jedynie zdobywa nową wiedzę i nie naraża się na kontuzję :) Jak ten krążek trzymał Wam się na plecach? :D Rozumiem, to kiedyś pójdziemy na ,,moją" siłownię. Mają darmową wejściówkę i idzie się do niej 10 min od mojej stancji ;)

      Ogólnie wolę wolne ciężary, do maszyn mnie za bardzo nie ciągnie, ale najbardziej spodobało mi się to ćwiczenie : http://www.hellozdrowie.pl/uploads/kasia-bigos/dodatek-odwodzenie.jpg i najbardziej odczułam je w następnym dniu ;D

      Usuń
    2. Trzymałyśmy dłońmi, tak jak Kelli trzyma hantlę w tym ćwiczeniu :) Pewnie, jestem chętna na trening! Ja najbardziej lubiłam pulpit do grzbietu, przyciąganie drążka do karku i maszynę do przysiadów :D

      Usuń
  2. Do siłowni mnie szczególnie nie ciągnie, ale ostatnio powstała jedna na moim osiedlu, więc poszłam i 20 minut wytrzymałam i mi się znudziło :D
    Ale fajnie, że Tobie ta aktywność przypadła do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ćwiczyłaś? Jest tam tyle maszyn, żadna nie przypadła Ci do gustu? :D

      Usuń
    2. Przypadły, ale na chwilę i zaraz miałam dosyć (nie ze zmęczenia tylko nudziło mi się :/). Głównie na orbitreku i takich 2 przyrządach do rozciągania. Żadne hantelki nie dla mnie bo moje ręce słabną na sam widok :P Mam nadzieję, że kiedyś spodobają mi się ćwiczenia siłowe, a póki co pozostanę przy rowerze i rolkach :)

      Usuń
    3. Mógł jakiś przystojny trener podejść, zagadać-od razu czas by szybciej minął i o żadnych nudach nie byłoby mowy :D Bardzo możliwe, że kiedyś nadejdzie taki dzień. Preferencje często się zmieniają :)

      Usuń
  3. To dopiero pierwszy dzień i cieszę się, ze przypadł Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elegancko!
    Po pierwsze powodzenia w tak dużym mieście i oczywiście na studiach. Mamy tylko taką jedną radę... odłóż na bok wygórowane ambicje związane z nauką bo w efekcie cały rok studencki spędzisz z nosem w książkach a wszystkie najfajniejsze imprezy sportowe i rozrywkowe Cię ominą... a jakie masz za to wynagrodzenie? Kurde, całe 100 zł (najwyższa stypendialna na naszym AWFie). To tylko takie prywatne przemyślenia xD
    Po drugie taki szok na siłowni pewnie i my byśmy przeżyły! I tak szacun, że wybrałaś się tam sama bo my byśmy szukały jakieś ofiary z naszego otoczenia. Na razie zapisałyśmy się na fitness na trampolinach we Wrocku ale o siłowni też myślałyśmy. No i musimy jeszcze zapodać nieco prywaty: wreszcie wynajęłyśmy mieszkanie, w którym obie możemy rozłożyć maty i odwalić kawał treningu full body z czego jesteśmy bardzo zadowolone. Poprzednie mieszkanie na podłodze ledwo mieściło jedną matę (gdzie dolna część ciała była w kuchni a górna w pokoju xD).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Właśnie zastanawiałam się czy warto poświęcić każdą chwilę nauce. Tak robiłam w liceum i straciłam wiele kontaktów. Wolę trochę się zabawić i w pełni korzystać z życia :D
      Z osobą towarzyszącą na pewno byłoby raźniej, dlatego kiedy pójdziecie razem na siłkę to już będziecie się swobodniej czuły. Sądzę, że już nie potrzebujecie trzeciej osoby, a o pomoc możecie poprosić trenera. Życzę Wam byście trafiły na jakiegoś chłopaka :> Ciekawe czy na siłowniach pracują Azjaci :D Kolejny raz słyszę o fitnessie na trampolinach! Dajcie znać jak tam Wasze wrażenia po treningu!
      No to gratuluję! :D Wyczuwam niezły wycisk! Haha nie poobijałyście się w poprzednim wynajmowanym mieszkaniu? xD

      Usuń
    2. My akurat tą złotą myśl aby używać życia wynalazłyśmy dopiero na magisterce i to nie od początku więc wiele już straciłyśmy. Bądź mądrzejsza w tej kwestii :)
      Taki siłacz Azjata to mógłby być niezły motywator do treningu ^^ A jeśli z wyglądu byłby połączeniem naszych idoli to już w ogóle nic tylko bywać tam codziennie i jak najdłużej :P
      No właśnie różnie bywało bo kilka razy drzwi od łazienki w niewyjaśniony sposób uderzyły nas w kolano czy tyłek a tera nagle szok bo można robić wymachy i wykopy bez spiny xD
      A dziś Monika leci na trampoliny bo mi jednak coś wypadło więc zacznę od przyszłego tygodnia. Damy znać :D

      Usuń
  5. 3mamy wszyscy kciuki za ciebie! Trwaj w pistanowieniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja osobiście nigdy nie lubiłam ćwiczyć w grupie,nie lubię:)Wolę te sporty bardziej oddalone od ludzi,jak domowa joga:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, taka domowa joga na pewno Ciebie odpręża :)

      Usuń
  7. Byłam raz i nie chce więcej chodzić, wole pobiegać lub ćwiczyć w domku, no i udaje mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ciebie zraziło? Dobrze, że się nie zmuszasz i wybrałaś to co lubisz :)

      Usuń
  8. Byłam raz i nie chce więcej chodzić, wole pobiegać lub ćwiczyć w domku, no i udaje mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja pierwsza wizyta w siłowni na szczęście była z koleżanką i nie było takiego wielkiego speszenia :D Razem raźniej, jak to mówią :D Niestety byłyśmy takie ciemne, a trenerzy nie chcieli pomóc, że ostatecznie pobiegałyśmy na bieżni, trochę rowerka i do domu :D Ale co kolejny wypad to lepiej i pomoc czasami się trafiła, jednak nie czułam, żebym dawała z siebie 100%. Jednak wolałabym mieć trenera personalnego, który pokazałby mi co robić i ile razy :) Jednak to spory wydatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała taką okazję także poszłabym ze znajomym :D To jacyś kiepscy trenerzy, jeśli nie chcieli pomóc. Z tego co wiem, w niektórych siłowniach kiedy wykupisz karnet tworzą Ci plan treningowy :)

      Usuń
  10. Haha, chyba nikt nigdy nie opisał tak ciekawie wyjścia na siłownię :D Ja też zawsze sobie ukłądam w głowie trening a potem robię coś całkiem innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję :D Jeśli i tak wykonujesz porządny trening to nie widzę w tym nic złego ;D

      Usuń
    2. Nie wiem czy jest porządny :D Ale efekty widzę :)

      Usuń
  11. Na siłownię lubię chodzić z moim mężem choć rzadko mi się to zdarza ale gdy już idę, to on zawsze mi doradzi co i jak powinnam ćwiczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie! Mąż spisuje się na medal :)

      Usuń
  12. Super! Ja nie chodzę, ale regularnie ćwiczę sama w domu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. No i super! Nie mogę się doczekać kiedy będę miała swój pierwszy raz na takiej siłowni, a nie prowizorce w szkole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w szkolnej siłce dziewczyny jak najszybciej zajmowały maszyny, gdzie wygodnie się siedziało :D Z takim pozytywnym nastawieniem na pewno szybko odnajdziesz się na siłowni :)

      Usuń
  14. Ja szczególnie lubię bieżnię ;p tak wiem lepiej biegać na dworze ale teraz ta pogoda eh wolę jednak mechaniczną wersję ;p ciężarki mam w domku także wolę ćwiczyć u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja powiem, że Ciebie rozumiem! Jestem zmarzluchem i nie wyobrażam sobie biegania np. w zimie. Dlatego keep it up :D

      Usuń
  15. Warto z silownią się oswajać. Najpierw sywfa cardio. Potem maszyny, a na koniec wolne ciężary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często na siłowni organizowane są zajęcia, gdzie można parę ćwiczeń poznać

      Usuń
    2. Rozgrzewka musi być! Ja po ćwiczeniach na maszynach nie miałam siły na wolne ciężary, chociaż gdy już zacznę regularne treningi na siłowni to właśnie na wolnych ciężarach będę się skupiać :)

      Usuń
  16. Tą radość po aktywności fizycznej uwielbiam, mam podobnie gdy wychodzę z basenu po przepłynięciu go nawet dwa razy więcej niż zwykle (i do tego nogi, na których przez chwilę nie mogę ustać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne uczucie, to fakt :) Dla takich momentów warto przełamywać lenistwo, które czasami dopada nas przed treningiem.

      Usuń
  17. ja i siłownia - nie lubimy sie;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja na siłowni ćwiczyłam 5 razy w tygodniu od marca do czerwca. Teraz ze względu na wakacje i powrót do domu miałam trzy miesiące przerwy, ale od października znowu zaczynam treningi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczenie 5 razy w tygodniu to niemało!
      Trzymam więc za Ciebie kciuki! :)

      Usuń
  19. Ostatnim zdaniem idealnie podsumowałaś podejmowanie nowych działań w życiu lub siedzenie na tyłku i czekanie na zbawienie.

    OdpowiedzUsuń
  20. siłownia fajna sprawa :)
    u mnie na blogu nowy post kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Od października planuję wykupić sobie karnet na siłownię i fitness, już się boję. Ale nie może być tak źle. Ostatecznie zostaje bieżnia, biegać każdy potrafi :D
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie źle! Najważniejsze to myśleć pozytywnie, przecież idziesz tam dla siebie. Zawsze możesz poprosić o pomoc trenera :)

      Usuń
  22. Siłownie tak na prawdę są rożne i towarzystwo też może się różnic. Grunt to nie generalizować tylko znaleźć tą, na której będzie się dobrze czuło. Ja przerabiałam i taką małą osiedlową i kilka większych zanim znalazłam tą "idealna". Obecnie pozostają mi ćwiczenia w domu, bo się przeprowadzam i w nowym mieście jeszcze nawet nie szukałam. Czytając Twój opis zatęskniłam za tym, że rzeczywiście ogromny plus siłowni to asortyment. Te wszystkie maszyny itd. Życzę kolejnych udanych treningów 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jeśli atmosfera na siłowni nie jest dobra, to należy szukać innego miejsca. Trzymam więc kciuki, byś znalazła idealną dla siebie siłownię i dziękuję za życzenia! :)

      Usuń
  23. Wydaje mi się, że zawsze przy pierwszym wejściu do jakiegoś fitness klubu powinien jakiś trener lub ktoś inny z tego klubu powinien oprowadzić Cię po nim. Każda siłownia jest inna, nawet każdy kompleks basenowy/saunowy. Moim zdaniem zawsze należy się pytać, po to są te osoby i za to mają płacone. To im powinno zależeć na kliencie, żeby był zadowolony. Nawet, jeśli zajęcia grupowe są o regularnych porach, to powinnaś dostać rozpiskę, kiedy i z kim takie zajęcia się odbywają, jaką mają intensywność. Cześć z tych informacji jest w internecie, jednak zawsze lepiej porozmawiać z kimś face to face i zadać dodatkowe pytania.
    Rozumiem, że zaczynasz studia!
    Więc życzę Ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że studia okażą się trafione i znajdziesz na nich mnóstwo satysfakcji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak powinno być, ale wiadomo jak to jest w praktyce. Cieszę się jednak, że trenerzy mnie nie olali i pomogli w odnalezieniu się na siłowni.
      Bardzo dziękuję, ja też mam taką nadzieję!

      Usuń
  24. Gratulacje, ja w siłowni się w ogóle nie odnajduje, jak już to salki gimnastyczne i gimnastyka artystyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gimnastyka artystyczna? Jestem ciekawa tych zajęć ;)

      Usuń
  25. Ja cwicze tylko w domu i to po 20, gdy corcia spi... Jedyna pora tylko dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwoicie wykorzystujesz tę porę :)

      Usuń
  26. wytrwałości życzę Ci - mnie jej brakuje ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Więc Tobie życzę aby sport stał się Twoją pasją :)

      Usuń
  27. Ja mam jakieś obawy co do chodzenia do siłowni .... przerażają mnie tamtejsi ludzie

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja chodzę na siłownię regularnie od dwóch miesięcy i jestem zachwycona! Nie dość, że ludzie są przekochani, to odnajduję się tam świetnie. Oczywiście raźniej jest chodzić z kimś i tak o jakiegoś miesiąca towarzyszy mi koleżanka. Z nią jest o wiele lepiej, ponieważ motywujemy siebie nawzajem.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoba towarzyszącą może dać niezłego kopniaka do działania. Żadne obijanie się na siłce nie wchodzi w grę ;D

      Usuń
  29. Ada, ale ci zazdroszczę, ja niestety od miesiąca mam przerwę bo miałam operację, a teraz wyjeżdżam na 2 miesiące za granicę, gdzie nie będę miała możliwości chodzić na siłownię. Tęsknie za moim fitness clubem. Trzymaj proszę kciuki, żebym w grudniu bez problemów tam wróciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam trzymam! Regeneruj się tam moja droga, aby powrócić w grudniu w wielkim stylu :)

      Usuń
  30. No i superowo! O to chodzi, by próbować różnych rzeczy! Cieszę się, że tak spodobało Ci się na siłowni :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  31. omo mój pierwszy raz nie zapomnę hah nie wiedziałam, gdzie iść, a nawet ja szafkę otworzyć tą dziwną kartą;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście szafka jest na kluczyk :D

      Usuń
  32. Pamiętam swój pierwszy raz na siłowni ;) od wtedy byłam stałą bywalczynią siłowni i zajęć fitness ;) teraz mam przerwę, ale za jakiś czas wracam ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nigdy nie byłam na tak dużej i dobrze wyposażonej siłowni, dlatego ciężko mi sobie wyobrazić Twoją sytuację, ale wiem na pewno, że było to dla Ciebie niezwykłe doświadczenie i siłownia zrobiła na Tobie duże wrażenie, co oznacza, że była super :) Wspaniałe zakończenie tego postu i refleksja - te słowa powinniśmy zawsze pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, zrobiła na mnie ogromne wrażenie i postanowiłam często ją odwiedzać ;)

      Usuń