wtorek, 4 października 2016

Miesiąc w zdjęciach - wrzesień

Wrzesień był dla mnie jednym z najbardziej emocjonujących miesięcy tego roku. Po 19 latach nie tak łatwo jest opuścić dom rodzinny. Pewnie wiele z Was doświadczyło już rozłąki z domem, przeprowadzenia się do większego miasta, życia na własną rękę. Wrzesień uważam za miesiąc wahań, rozstań, ale i doświadczenia czegoś zupełnie nowego, a zarazem pozytywnie na mnie wpływającego. Wraz z wrześniem rozpoczął się u mnie nowy rozdział w życiu. Będę starać się jak najlepiej wypełnić moją nową rolę.

(od lewej)
1. Jak mam wyjeżdżać, to i niebo jest u mnie piękniejsze...
2. Migawki z ostatniej w tym roku przejażdżki rowerowej.
3. Walka ja - walizka 1:0 , wszystko da się upchnąć :D
4. Pierwsze koty za płoty.


1. Pierwszy dzień ze współlokatorką poza stancją.
2. MMA w moim mieście, mówiłam, że wszystko się zmienia jak wyjeżdżam?
3. Zwykły spacer z ulubieńcem, a już mi tego brakuje.
4. Zdecydowanie w tym miesiącu przedawkowałam śliwki, kto do mnie dołączył?

1. Moja wrześniowa faza, dalej mnie nie opuszcza.
2. A mówili, że Warszawa taka zatłoczona...
3. Życie słoika uważam za rozpoczęte.
4. Od roku żadnych specjalnych ćwiczeń na brzuch, jedzenie tego na co ma się ochotę.

Jak minął Wam wrzesień? Także był miesiącem nowości, czy raczej nie wyróżnił się niczym specjalnym na tle innych miesięcy?

Przesyłam Wam dużo ciepła w coraz zimniejsze dni! Pamiętajcie, żaden deszcz za oknem nie może zniszczyć pogody w Waszym sercu!

49 komentarzy:

  1. ..tyle się dzieje :) piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już wiele razy pisałyśmy Ci, że wiemy co czujesz zmieniając swoje otoczenie po tylu latach a nadal gdy o tym pomyślimy to przypomina nam się nasze ssanie w brzuchach gdy byłyśmy w tej sytuacji xD To taki mix ekscytacji ze strachem :P Życie na walizkach niestety też już mamy obcykane, szczerze to trochę nas męczą już takie podróże do domu rodzinnego i rzadziej się tam wybieramy (w ten weekend chyba po raz pierwszy uda nam się rodziców namówić na przyjazd! a co się z tym wiąże? DOSTAWA SŁOIKÓW!!!!).
    Jaki płaski brzusio, fit forma się Ciebie trzyma :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, człowiek cieszy się i stresuje zarazem. Wydaje się, że to tylko siedzenie w busie/pociągu itp. a podróż potrafi przecież tak zmęczyć! To musicie być podekscytowane! :D Taki przyjazd rodziców ma same plusy, ciekawi mnie co tam Wam przywiozą ^^ Fit może być każdy, liczy się to co ma się w głowie i jaki tryb życia się prowadzi ;D

      Usuń
  3. Zazdroszcze takiego brzucha mimo ćwiczeń, mi jeszcze pozostał ciążowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czujesz się źle z ciążowym brzuszkiem to działaj (oczywiście gdy będziesz już miała taką możliwość) Daj sobie trochę czasu i bądź dla siebie wyrozumiała. Trzymam kciuki! :)

      Usuń
  4. Masz idealną sylwetkę! :) zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam jednak nadzieję, że akceptujesz swoje ciało. Nie zamieściłam tu tego zdjęcia by wywołać u kogoś zazdrość :)

      Usuń
  5. no ja mieszkam w dużym,akademickim mieście,nie musiałam wyjeżdżać na studia,czasem tego żałuję....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu widzę wiele plusów. Te problemy z wynajmowaniem pokoju, oszczędzaniem, rozłąką z najbliższymi bywają bardzo męczące. Doceń swoją sytuację :)

      Usuń
  6. U mnie wrzesień nudny, ale stresujący :) Fajne migawiki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie wrzesień niczym się nie wyróżniał :) W nowym mieście na pewno szybko się odnajdziesz. Pamiętam jak ja wyprowadziłam się z rodzinnego domu i wszystko było takie tajemnicze, ale przy tym bardzo ciekawe :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, w nowym mieście nie da się znudzić. Tyle ciekawych miejsc do odwiedzenia, tyle interesujących nowo poznanych osób :)

      Usuń
  8. bardzo fajny pomysl na mieseczne podsumowania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja siostra po 19 latach cieszyła się, ze opuszcza może nie tyle dom co miasto.... cieszyła się, ze przenosi się do większego, gdzie coś się dzieje... i tam odzyła ;) Taki wyjazd to kolejny krok ku dorosłości i samodzielnemu życiu. Na początku faktycznie może być ciężko bo przecież przywykliśmy do rodzinnego ciepła, opieki, obecności najbliższych ale to też nowe doświadczenie i nowa przygoda. Trzeba być odważnym i z podniesioną głową kroczyć przed siebie - nie poddawać się :) Rodzina, dom są i zawsze można tam się zwrócić o pomoc, radę ;) Poradzisz sobie bo jesteś silna, rozsądna i mądra ale też daj sobie czas aby przywyknąć do nowej sytuacji - do nowych rzeczy trzeba przywyknąć ;) No i pomyśl o powrotach do domu np. na Święta... jaka to będzie radość :)

    Wszystkie zdjęcia śliczne.... te piękne widoki, krajobrazy - można się rozmarzyć ;) Masz bardzo piękną sylwetkę, brzuszek a przede wszystkim uśmiech :) Jest piękny, duży i prawdziwy a nie udawany - to najważniejsze ;) Śliwek również nie mogło zabraknać w ulubieńcach - cudowne owoce :) A takie precle to chyba kiedyś upiekę bo te ze sklepu są dla mnie za słone ;P

    Mój wrzesień spokojny i niczym się nie wyróżniał ale widze i cieszę się, ze Twój był udany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa bardzo podnoszące na duchu, bardzo Ci dziękuję :) Przyznam, że dziwię się sama sobie, bo nie tęsknię za domem. To chyba dzięki codziennym długim rozmowom telefonicznym z rodzicami. Czuję ich ciepło :)

      Miło mi! Sama zabierałam się za upieczenie precli. Jeśli je upieczesz, to daj znać jak smakowały!

      A ja cieszę się, że miesiąc minął Tobie spokojnie, bez zbędnych nerwów :)

      Usuń
    2. Nie masz za co - cieszę się, ze jakoś mogę Cię wesprzeć ;) Moja siostra to nie tyle tęskniła za domem co za mamą i często tak jak Ty dzwoniła do domu na pogaduchy ;) To bardzo dużo Jej dało, dzięki temu nie smuciła się, nie przygnębiała... Poza tym nie miała czasu na to aby tęsknić, ponieważ miała tam zajęcie. Z drugiej strony cieszyła się, że w końcu udało jej się wyrwać z tak małego miasta, gdzie nic się nie dzieje do większego, że może się usamodzielnić, chociaż przyznaje, że na początku obawiała się, czy sobie poradzi i było to dla niej lekkim szokiem... ale szybko, bardzo szybko sobie poradziła i przywykła ;) Wsparcie rodziny, najbliższych jest bardzo ważne i może zdziałać wiele - z pewnością tutaj pomaga... głos rodziców dodaje siły, otuchy, wewnętrznie uspokaja a i słowo wsparcia, dobra rada również się przydadzą ;)

      Oczywiście, ze dam znać :) Niestety bułek marchewkowych ponownie nie pieklam, więc jeszcze nie mam zdjęcia. Przepraszam ;/

      Dziękuję :) Oby każdy miesiąc był spokojny i wiązał się tylko z przyjemnymi chwilami a nie problemami ;)

      Usuń
    3. Doskonale rozumiem Twoją siostrę :) Bez wsparcia rodziny byłoby bardzo trudno, coraz bardziej zdaję sobie z tego sprawę.
      Nie masz za co przepraszać!
      Oj tak :)

      Usuń
  11. Dla mnie opuszczenie domu rodzinnego (gdy wybierałam się na studia) było trochę smutne, ale już w pierwszym dniu po przeprowadzce było bardzo wesoło;) Widzę, że Twój wrzesień był bardzo intensywny, ale też bardzo udany:) a brzuszek super!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to u mnie podobnie. Człowiek niepotrzebnie się stresuje ;) Dziękuję :)

      Usuń
  12. Ja taki wrzesień przeżyłam dwa lata temu i też nie było mi łatwo. Ale teraz gdy jestem już na 3 roku studiów przyzwyczaiłam się do tego, że większość roku spędzam poza domem, a raczej mój dom jest teraz w innym mieście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to ujęłaś. Kiedy mówię mamie, że mój dom jest teraz tutaj w Warszawie, to bardzo się denerwuje. Dodaję więc, że mam dwa domy ;D

      Usuń
  13. genialne podsumowanie :) ja dopiero za miesiąc-dwa będę miała emocjonujący czas z przeprowadzkami, jednak w odwrotnej sytuacji. U mnie rodzice się wyprowadzają do miasta, narzeczony wprowadza się do mnie :) Na pewno Ci się dużo odmieni, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dość niespotykana sytuacja. Masz bardzo kochających rodziców, jeśli udostępniają Wam cały dom :) Dziękuję!

      Usuń
  14. Jej, jak mało rzeczy wzięłaś w porównaniu ze mną :P
    Brzuszek pierwsza klasa! Ja też zauważyłam u siebie zmianę, odkąd zwiększyłam obciążenie i chodziłam na trampoliny - do Twojego mi wiele brakuje (nie wchłonęła mi się skóra całkowicie :(), ale i tak jestem mega zadowolona!

    I aż szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia zatłoczonej Marynarskiej, no! :D Zobaczyłabyś, co to znaczy tłok xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, to jest 1/4 bagażu xD Zdjęcie z pierwszego wyjazdu, teraz doszły jeszcze dwie walizki i ostatnio torba przywieziona od wujka (szłam z nią jak Rumun :p)
      Dziękuję! No i super, że jesteś zadowolona ze swojej pracy! Ja zrobiłam to zdjęcie ze świadomością, że zamierzam trochę przybrać na wadze, więc to takie papa lekki zarysie na brzuchu xD Ale i tak wiem, że będę się czuła dobrze w swoim ciele. Za dużo już się nauczyłam :)

      No szkoda! Chociaż w godzinach popołudniowych coś zaczyna się u mnie dziać, już myślałam, że mieszkam na Saharze xD

      Usuń
  15. ładny brzusio :) ja teraz mam fazę na knedle ze śliwkami :P żrem ile wlezie :)
    Jeśli chodzi o wrzesień to minął on bardzo szybko w sumie nic wielkiego się u mnie nie wydarzyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Knedle ze śliwkami <3 Pyszne i sycące, szkoda że trochę przy nich jest roboty ;D

      Usuń
  16. Mówisz o deszczu? Właśnie stuka mi w okno od kilku godzin ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam swój wyjazd na studia i ekscytację z tym związaną. Bardzo pozytywne doświadczenie i życzę Ci wspaniałych studenckich doświadczeń :D U mnie to październik będzie miesiącem nowości, bo właśnie zaczęłam staż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) To życzę powodzenia!

      Usuń
  18. świetna odsłona września! :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A zatem powodzenia w nowym, samodzielnym życiu :)
    Masz świetną figurę, pozazdrościć.
    Mój wrzesień był kiepski i wolałabym o nim nie pamiętać.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Próbuj o nim nie myśleć i skupić się na tym co tu i teraz. Ściskam mocno! :)

      Usuń
  20. Świetna tematyka wpisu i bardzo oryginalne zdjęcia !

    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie zapomnę tych emocji, które towarzyszyły mi, gdy się wyprowadzałam. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja chyba też przedawkowałam śliwki!
    Fakt, wyjazd z domu boli. W sumie za każdym razem jak się tam wraca i trzeba wyjechać, to jest ciężko.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne zdjęcia, o to fakt - ciężko z domu się wyjeżdża :)

    OdpowiedzUsuń