sobota, 5 listopada 2016

Miesiąc w zdjęciach - październik

Tematyka wpisu miała być całkowicie inna, ale w ostatnim momencie uświadomiłam sobie, że minął już kolejny miesiąc! Zaczynam wątpić w sens umieszczania wpisów jedynie raz na tydzień, gdyż taki pomysł wiąże się z faktem, że 1/4 postów będzie podsumowaniem miesiąca. Postaram się więc publikować wpisy nieco częściej. Dlatego już dziś zapowiadam wtorkowy post!

Jak wiecie, rozpoczęłam studia, dlatego październik kręcił się jedynie wokół życia studenckiego. Nowi znajomi, nowe sposoby spędzania wolnego czasu, nowe doświadczenia, obowiązki, pomysły. Jeśli kiedyś bałam się tego pozostawania w strefie komfortu, to teraz czuję jakbym urodziła się na nowo.

Wbrew pozorom, zdjęcia za bardzo nie różnią się od tych z poprzednich wpisów :
1. Bo lubię ten sweter...
2. Łosoś na kolację studencką? Tak to jest jak oszczędza się dzięki przywiezionym słoikom ;)
3. Próbujemy coś zrozumieć.
4. Takie jesienne dni poproszę!


1. Damy radę.
2. U mamy najlepiej!
3. Jakby ktoś planował robić gołąbki, to proszę dać znać ;)


1. Przecena z 10 zł na 2,50 i już tracę zdrowy rozsądek.
2. Dostawa z domu.
3. Zachciało się spacerować po moście o północy...
4. Powiedzmy, że coś widać.

Nie wierzę, że już listopad! Nim się obejrzymy będzie Boże Narodzenie, Sylwester, Wielkanoc... Wakacje! No może trochę przesadziłam, ale 24 grudnia tuż tuż :)

Życzę Wam jak najcieplejszego listopada! Żeby nie dopadł Was żaden mróz!

37 komentarzy:

  1. No, ledwo się rok akademicki zaczął, a zaraz się szykuje sesja. Pędzi ten czas...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki burżuj! Ja tu makrelę wsuwam, a Ty się łososiem delektujesz! :D E tam, tak naprawdę to kwestia zorganizowania i priorytetów - jedni imprezują co drugi dzień, piją i palą, a drudzy szamią dobre żarełko :D
    Mamine rarytasy są cudne <3 I gdzie taka promocja na czekolady?! Matko, jaka szkoda, że z niej nie skorzystałam!
    Forma się robi, że hej! Jestem pod wrażeniem!
    A mój listopad zaczął się bardzo ciepło - szkoda, że teraz jest jakieś 23 stopnie mniej niż miałam przedwczoraj :D Ale nie ma co narzekać - byle do wiosny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my wczoraj tuńczyka z puchy! Ah niektórym to się powodzi jak widać xD

      Usuń
    2. Popieram! Wszystko zależy od człowieka. Ja wolę właśnie ,,szamać dobre żarełko" :D Oszczędzam dzięki temu, że nie piję piwa i nie jestem zakupoholiczką (jeśli chodzi o ubrania i kosmetyki) ;D
      Promocja była w moim mieście w tesco. Może 3/5 mieszkańców to emeryci, dlatego w naszych supermarketach tego typu produkty często są po przecenie ^^
      Ironia taka, że w treningu skupiam się na dolnych partiach ciała :>
      Dobrze, że skorzystałaś z tego ciepłego listopada! Od tego ciepełka na pewno masz lepsze samopoczucie :) Racja, nie ma co narzekać! Jakby zawsze było ciepło, to nigdy nie docenilibyśmy wiosny i lata ;)

      Usuń
    3. Dobry tuńczyk nie jest zły! Zawsze jest puszka w moich zapasach (oprócz fasoli, cieciorki i soczewicy) :P
      Do ciuchów i kosmetyków mam takie samo podejście.
      O widzisz! A mimo wszystko całe ciało rozwijasz! To się nazywa dobry trening :D Ja z dolną partią ciała nie mam żadnego problemu (nogi zawsze miałam silniejsze - typowa grucha ze mnie), słabszą mam górę, ale mimo wszystko jakoś się całe ciało rozwija - i nawet na brzuszku pojawiają się mięśnie, mimo że jakoś specjalnie mu uwagi nie poświęcam :D A co do rękawiczek, to muszę sobie kupić takie na ergometr, bo po treningu 3 tygodnie temu nadal schodzi mi odcisk z dłoni :D

      Wyjazd był dla mnie świetnym doładowaniem. A nie ma nic lepszego, niż pierwsze, wiosenne promyki słońca po ciężkiej zimie i tej dołującej pogodzie, a do tego śpiewanie sikorek - żyć nie umierać! :D

      Usuń
    4. Mi się jakoś ten tuńczyk przejadł, ale lubię takie sałatki z tuńczyka w puszce z graala, kosztują około 6-7 zł więc jak na studencką kieszeń to dość sporo, bo jedną puszką rzadko kto się naje ;<
      To znak, że wykonujesz dobry trening, nie skupiasz się na jednej partii ciała, działasz jak powinno się działać! ^^ Od tej pory kiedy przestałam skupiać się na swoim brzuchu zaczęłam zauważać efekty treningu. Chyba taki sposób myślenia jest najlepszy, nie naciskamy na siebie, ale jak efekty się pojawią to nimi nie pogardzimy :D
      Jak ja nie lubię odcisków! Rękawiczki na pewno oszczędzą Twoje dłonie! Tak a 'propos wczoraj śniło mi się, że byłam na tym całym ergometrze i próbowałam jakoś ćwiczyć ;D

      Po Twoich słowach, wierzę, że wyjazd się udał! ^^ No to masz mnóstwo pozytywnej energii, która mam nadzieję starczy Ci przynajmniej do ciepłych, wiosennych dni :)

      Usuń
  3. haha jedzonko studenckie z namiastką domowych smaków to jest to :D
    Widzimy zapasik pierogów i kluseczek, no i obowiązkowe słoiki. Mamy nadzieję, że uda nam się namówić w grudniu na przyjazd rodziców do Wrocka bo nasze zapasy też się już kurczą.
    Zazdroscimy Ci tej promocji na czekolady! Też byśmy zwariowały w takiej sytuacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te rękawice na ostatnim zdjeciu kupiłaś gdzieś stacjonarnie? Nie możemy na nie trafić a wolałybyśmy przymierzyć je w sklepie a nie ryzykować na allegro z naszymi drobnymi rączkami :P

      Usuń
    2. Przyznam się, że czasami nie mogę wszystkiego zjeść (by się nie popsuło), a współlokatorzy mają swoje zapasy :D W celu ściągnięcia rodziców do siebie, pewnie powiedziałabym im, że głoduję i nie mam czasu na gotowanie, ale w Waszym przypadku nie wiem czy to się sprawdzi. Tak czy owak trzymam kciuki! :)
      To było tak, że pod koniec października kupiłam jedną czekoladę ,,na spróbowanie". Posmakowała nie tylko mi, ale i mojej mamie. Pojechałyśmy więc do tesco i wzięłyśmy 5 czekolad z jakichś trzydziestu, więc jakiś zdrowy rozsądek może był zachowany, ale wszystkie czekolady były ważne do drugiego listopada (oj tam xd)
      Kupiłam stacjonarnie, w jedynym sklepie sportowym w moim mieście. Są niby dla rowerzystów, ale na siłowni sprawdzają się świetnie ;)

      Usuń
  4. Co za cudowna kolacja studencka <3 Mama zawsze dobrze nakarmi i nie puści z gołymi rękoma :)Ja bardzo chętnie zrobiłabym gołąbki, szkoda, że tak daleko mieszkasz, bo bym wpadła po kapustę :)
    Wspaniałego listopada życzę :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, mama nigdy nie dopuści do tego, by jej dziecko było głodne :) Jak odległość Cię przeraża, to mogę jeszcze przekonać Ciebie poprzez propozycję zabrania zapasu marchewek, buraków, ziemniaków i jabłek ;D

      Usuń
  5. Oj, tego łososia to trochę zazdroszczę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo przepysznych rzeczy, a w danej chwili najchętniej bym zjadła kopytka z brukselką :)
    A czekoladę z morwą jadłam nawet dzisiaj - bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopytka z brukselką? Nigdy nie słyszałam o takim połączeniu! Także ta czekolada bardzo mi smakuje :)

      Usuń
    2. Chyba kopytka podane z brukselką ;)

      Usuń
    3. Oddzielnie te 2 dania oczywiście :)

      Usuń
  7. Tyle kłąbków kapuścianych powinnam do nich dołączyć hueh ;_;
    Nie no jak z 10 na 2,5 to czuj sie usprawiedliwiona ~
    Cieniutkie masz te rączki ale coś widać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ten żart jest oznaką dystansu do siebie, a nie niskiej samooceny! ;)
      No to się cieszę, zawsze to jakiś progres :D

      Usuń
  8. Ja kocham łososia <3 zresztą ja ogólnie lubię rybki ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę tej przeceny! U mnie nie było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam (jeśli ma się taką okazję) odwiedzić supermarkety w miastach o małej ilości mieszkańców :)

      Usuń
  10. Najbardziej podoba mi się zdjęci bicepsu, świetny efekt !Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń

  11. Post, który zaplanowałaś na teraz opublikujesz następnym razem - zawsze kolejny świetny tekst to czytania a tym razem troszeczkę pooglądamy :) Fajnie gdyby posty pojawialy się częściej, ale jeśli to ma przeszkadzać Tobie w nauce, studiach to nie rób tego na siłę. Pisz posty wtedy kiedy masz na to czas - nie rób tego kosztem czegoś innego, co jest ważne w Twoim zyciu. Cieszę się na ten wtrokowy post i już nie mogę się doczekać :)

    Wcale Ci się nie dziwę, że lubisz ten sweterek, bo wygląda świetnie ;) Z pewnoscią jest wygodny, cieplutki, milusi.... jak to sweter. Pamiętam, że kiedys też miałam swój ulubiony - chodziłam w nim przez wiele lat i jak musiałam wyrzucić (sprał się, rozciągnął i zrobił za ciasny), to zrobiło mi się żal :P Ale trzeba było ;)

    Prezentowana jesień na Twoich zdjęciach mogłaby trwać i trwać - szkoda, że rzeczywistość bywa inna.. nieco brutalniejsza w łaściwie deszczowa, morka, szara i bura :P

    Twoja mama przygotowała dla Ciebie same pysznosci :) Po tylu notatkach do ogarnięcia potrzeba porządnej dawki energii i doładowania ;) Łazanki z kapustą? Dobrze widzę? A do tego idealnie wyglądające kopytka niczym z restauracji i jakieś pyszne ciacho na deser i doladowanie energii :D Czyżby to było kruche ze śliwkami i kruszonką? :)

    U mnie te czekolady w wersji klasycznej tydzień przed końcem daty ważności przecenili na 5zł a dopiero wczoraj na 2,50zł. Były tego dwa pudełeczka ale nie kupiłam ani jednej tabliczki - już tę czekoladę próbowałam i jesli mam być szczera nie zachwyciła mnie swoim smakiem na tyle, bym musiała kupić kolejne tabliczki. Nie napiszę więcej bo planuje recenzję na bloga (już ją napisałam) :)
    Widzę też dostawę pyszności - dostawa sama przyjechała, czy sobie ją przywiozłaś? :D A Twoja mama chyba pracuje w gastronomii: idealne łazanki, idealne ciacho, idealne kopytka niczym z restauracji a teraz idealne pierogi i inne pysznosci, które widuje sie własnie w restauracjach :) Pierogi ruskie a moze ze szpinakiem? :) W słoiku pewnie soczek :) A sylwetkę masz śliczną.. zazdroszczę.. chciałabym tak wyglądać :)

    Niby listopad, dopiero co było Świeto Zmarłych a już w telewizji pojawiają sie Świąteczne reklamy, więc usiłują wprowadzić nas w ten klimat.. zastanawiam się, czy aby nie za wcześnie... no ale co poradzić.... Od kilku lat mróz mi nie straszny, na odporność też nie mogę narzekać - zahartowana jestem :) Podobno nie mam też wykształconych zatok, więc jako jedyna z mojej rodziny nigdy na nie nie chorowałam i chyba nie zachoruje.. poza tym wegetarianizm mi służy - wszyscy dziwią się, ze nie choruje :) Mam nadzieję i życzę Ci aby i Ciebie nie dopadło żadne choróbsko i żadna jesienna chandra :) A z tymi wakacjami to wcale nie przesadziłaś - czas pedzi tak szybko, że na prawdę nim się obejrzymy będą wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mnie rozumiesz! Obiecuję dać z siebie wszystko! Jeśli dobrze się zorganizuję to powinnam zwiększyć swoją aktywność na blogu :)

      Oj tak, jak się do czegoś przywiążemy to trudno jest nam się z tym rozstać. Szczególnie do swetrów mam taki sentyment, bo jak mówisz - są cieplutkie i milusie ^^

      Jesień to miesiąc, który wystawia człowieka na niemałą próbę. Trzeba mieć się na baczności, by nie zdołować się z powodu pogody za oknem ;)

      Masz dobre oko! Kruszonka jednak jest z jabłkami, to taki specjał mamy - szarlotka, którą zajadam się odkąd tylko pamiętam :)

      Jestem ciekawa Twojej recenzji! Moja już czeka na opublikowanie, dlatego miło będzie ją porównać z Twoją opinią :)

      Mój wujek pracuje w Warszawie, dlatego kiedy przyjeżdża z miasta, w którym mieszkam, przywozi zapasy mojej mamy ^^ Czasami przywożę je z jego mieszkania, czasami mam tak dobrze, że dostawa przyjeżdża pod moją klatkę :D Przekażę mamie te komplementy, na pewno zrobi jej się miło! Z tego co wiem, nigdy nie pracowała w gastronomii, jednak wychowała się w domu, w którym codziennie gotowano rozmaite pyszności ;) Bardzo Ci dziękuję! Mam jednak wielką nadzieję, że akceptujesz siebie i dostrzegasz w sobie piękno!

      Zazdroszczę tego zahartowania ;) Mi jest zimno nawet wtedy, gdy innym jest ciepło ;D Nigdy nie słyszałam o tym, że można nie mieć wykształconych zatok. Widzę same tego plusy!
      Bardzo Ci dziękuję! Życzę Ci aby to ciepło na zawsze pozostało w Twoim sercu! :)

      Usuń
    2. Tylko nie przesadź w drugą stronę :) Nie rób nic ponad swoje siły i nic kosztem tego co jest dla Ciebie najważniejsze :)

      NIe tylko swetry bo pluszowe misie również :D

      Teraz jak powiększyłam zdjęcie to rzeczywiście widze, że to jabłka a właściwie taki mus, który się z nich zrobił :)

      Moja też czeka i chyba trochę poczeka - najpierw chciałabym opublikować posty ze współpracy, chyba że zmienię zdanie i wrzucę jednak tej czekolady w wersji klasycznej :) Jeszcze zobaczę ale masz rację - będzie miło porównać nasze opinie ;)
      W takim razie czekamy :D

      Szczęściara z Ciebie :D To już wiem jaki był jeden z powodów, że na studia wybrałaś Warszawę - lepsza komunikacja jeśli chodzi o dostawę jedzenia :D A mamie oczywiście przekaż - uważam, ze powinna wiedzieć, ze ma talent kulinarny i niech o niego dba, niech szlifuje ten diament a z pewnościa to nie jeden jaki posiada, nie jeden talent który skrywa ;) A jeśli chodzi o akceptację siebie to pozostawię to bez komentarza - nie chciałabym pisać o tym publicznie ;)

      O niewykształconych zatokach mojej mamie powiedziała lekarka, jednak to jedno a odpornosć to drugie :) Można "zyskać" tą odpornosć ale potrzeba na to czasu a co z tym idzie cierpliwości :) Wydaje mi się, ze ogromny wpływ ma na to nasza dieta i styl życia: warto jeść kiszonki (osobiście ich nie jem bo są za słone ale na pewno pomagają), buraki, dużo warzyw, owoców... zresztą sama doskonale wiesz, ze dieta powinna być urozmaicona ;) Nie wolno też się przegrzewać ani marznąć :) Moja mama mówi, ze jak komuś wiecznie jest zimno to albo ma za mało tkanki tłuszczowej albo cos z krażeniem - nie wiem ile w tym prawdy :) Z Twoją odpornością z pewnością też nie jest najgorzej bo dbasz o siebie i prowadzisz zdrowy trym życia - moze być tylko lepiej i tego z całego serca ci życzę ;) I dziękuję za to ciepełko - z pewnością się przyda ale i niech w Twoim sercu zawsze panuje wiosna a uśmiech nie znikał z Twojej twarzy - nie daj się jesiennej chandrze czy też przesileniu :)

      Usuń
    3. Będę pamiętać o tym zdrowym rozsądku, obiecuję ;)

      To jabłka starte na tarce, dlatego wyglądają trochę jak mus :)

      Mamie przekazałam i bardzo się ucieszyła, kazała mi Tobie powiedzieć , że bardzo Ci dziękuje i nigdy nie słyszała takich komplementów :) Rozumiem i szanuję!

      Oj tak, dieta ma wielkie znaczenie! Chyba dużo osób, które przeszły na zdrowy tryb życia, zauważyły, że rzadziej chorują. Twoja mama może mieć rację, bo mam problemy z krążeniem. Jeszcze raz bardzo dziękuję za miłe słowa! Dziś miałam ciężki dzień, ale teraz mogę stwierdzić, że humor mi się poprawił :)

      Usuń
    4. Przede wszystkim powinnaś to obiecać sobie i swojej mamie :)

      Moja mama też tak robiła ale jak ja zaczęłam piec szarlotki to wpadłam na pomysł aby jabłka kroić w drobną kostkę (ale też nie papka) i mojej mamie bardziej taka posmakowała (osobiście lubię jak jabłko jest z zewnątrz lekko twarde ale ulega pod naciskiem zebów i w środku jest miękkie) ale taka ze startymi jabłkami to zawsze będzie klasyk - smak dzieciństwa ;)

      Miło mi to czytać - to przyjemne uczucie wywołać na czyjejś twarzy uśmiech :) A Twoja mama dziękować nie musi - za talent się nie dziękuję (no chyba, ze Panu Bogu :) )

      Ale też odpornosć można nabyć, tylko potrzeba czasu :)
      A problemów z krążeniem czasem się jakoś nie leczy?
      Na prawdę miło mi to czytać - razem z mamą wywołałyście uśmiech na mojej twarzy :) Dziękuję i pozdrawiam (rodziców również.. i wujka, który robi za dostawcę tych pyszności :D)

      Usuń
  12. kolacja studencka mega smaczna;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety czas szybko leci :( ale za to bardzo podobają mi się te zdjęcia wraz z opisami! SUPER pomysł;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajne zdjęcia, sweter super, ta czekolada za 2,50?!! Ona jest pycha, zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham łososia - to chyba moja ulubiona ryba:)
    Podczas studiów również przywoziłam sobie takie zapasy z domu;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z 10 na 2,5 - też bym się nie zastanawiała ;-)

    OdpowiedzUsuń