piątek, 16 grudnia 2016

Święta a dieta - czy jest się czego bać?


Święta zbliżają się wielkimi krokami! To magiczny czas, spędzony w gronie rodzinnym. Niestety, z roku na rok zwiększa się liczba osób, które zaczynają patrzeć na święta z zupełnie innej perspektywy. Właśnie tę perspektywę spróbuję Wam dzisiaj przedstawić.

,,Boję się Świąt!"

Tak długo mam już wszystko pod kontrolą, a tu zbliżają się święta... Jak ja to przetrwam? Jak ja się powstrzymam?

Muszę znaleźć porady dotyczące tego jak nie przytyć w święta.

Na tej stronie mówią, że można zjeść 2 kawałki ciasta... Tu jest napisane, że ciasto nie może być z kremem... Nie. Jednak nie można jeść żadnego ciasta.

Co chcę przekazać przez ten wpis?

Ten wpis jest napisany z myślą o osobach, które mają problemy z odżywianiem, są na diecie redukcyjnej, lub boją się przytyć. Chcę powiedzieć, że nie warto tracić czasu na czytanie setek porad wspomnianych powyżej. To nie jest tak, że po dwóch czy trzech dniach odstępstwa od codziennej diety, przestaniesz mieścić się w drzwi. Jednak nie każę Tobie jeść jakby nie było jutra. Piszę to głównie z myślą o Twojej psychice. Jeśli przy jedzeniu nie zachowasz zdrowego rozsądku, prawdopodobnie będziesz miała po świętach ogromne wyrzuty sumienia, a te zaś doprowadzą Cię albo do restrykcyjnej diety, albo do kompulsywnego objadania się.

Jak więc zachować zdrowy rozsądek, umiar?

,,Ale ja nie potrafię zachować umiaru" - nieraz spotkałam się z takim stwierdzeniem. W pewnym momencie mojego życia, sama wypowiadałam te słowa. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogę zapanować nad jedzeniem i to była główna przyczyna moich porażek. Jak więc zaczęłam zachowywać umiar? Część z moich porad znajdziecie tutaj, poniżej zamieszczam moje dzisiejsze refleksje oraz nawiązania do wspomnianego wpisu:

1. Przestałam jeść w 100% czysto

Czyli zaczęłam słuchać swojego organizmu. Dzięki temu,  że nie istnieje dla mnie coś takiego jak ,,produkty, których nie mogę jeść", świąteczne jedzenie nie jest przeze mnie odbierane jako owoc zakazany.

2. Cieszę się, że świąteczny czas mogę spędzić z rodziną

Nie z jedzeniem! To rodzina jest dla mnie najważniejsza, to w niej znajduję wsparcie, miłość. Dlatego, gdy zasiądę przy świątecznym stole, skupię się na swoich bliskich.

3. Próbuję nie myśleć o jedzeniu

Doceniam natomiast fakt, że doczekałam się kolejnych Świąt w moim życiu. Doceniam radość wypisaną na twarzach moich bliskich. Doceniam ten spokój. Doceniam to, że nikt mnie w danej chwili nie pośpiesza. Mogę na spokojnie przemyśleć niektóre sprawy, spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy.

4. ,,Po trochu"

Próbuję tego, na co mam ochotę, ale nie w gigantycznych ilościach. W święta nie chodzi o to by jeść do momentu, aż nie będziemy mogli ruszyć się z krzesła. Chyba każdy z nas wie, jak to jest być przejedzonym. Dlaczego mam więc doprowadzać siebie do tego stanu? Wolę delektować się jedzeniem. Nie zrezygnuję z maminych pierogów, ale nie wyjem wszystkiego z półmiska. Wystarczy, że zjem kilka sztuk, aby docenić ich smak.

5. Jem świadomie

Kolacja wigilijna, czy świąteczny obiad to nie wyścigi. Jem więc ze spokojem. Dzięki temu, próbowana potrawa zyskuje zupełnie inny, wyjątkowy smak, a ja nie odczuwam potrzeby zjedzenia potrójnej porcji tej potrawy.


Moje podejście do odchudzonych potraw świątecznych

Od razu zaznaczam, że moje podejście jest neutralne. Oczywiście, można zrobić lżejsze wersje świątecznych dań, jednak musimy pogodzić się z faktem, że nie każda potrawa będzie smakować tak samo jak ta tradycyjna. Dlatego, jeśli sama przygotowujesz świąteczne dania, zastanów się jaką wersję wybierasz! Pomyśl, czy odchudzona potrawa nie będzie za bardzo odbiegać w smaku od swojego tradycyjnego odpowiednika. Dla przykładu - osobiście wolę lżejszą wersję ryby po grecku, także prawdopodbnie to ona zawita na moim rodzinnym stole. Jednak nie wyobrażam sobie odchudzonej wersji krokietów z grzybami.

Co w tym wszystkim jest najważniejsze

Święta to idealny moment na zastanowienie się nad swoim życiem. To czas zadumy, wzruszeń, dostrzeżenia piękna w małych rzeczach, okazania miłości swoim bliskim. Nie wiem jak Wy, ale ja gdy wspominam Święta, mam przed oczami osoby, z którymi je spędziłam, a nie potrawy które były na stole.


Kiedy będziesz zasiadał przy stole, spójrz na swoich bliskich, doceń tę chwilę. Nie popadaj w niezdrowe relacje z jedzeniem, jedz ze spokojem. Poświęć uwagę dla osób, z którymi w danej chwili przebywasz. Problem tkwi w Twojej głowie, a nie w sylwetce. Jeśli ze spokojem podejdziesz do okresu świątecznego, zyskasz wewnętrzną harmonię i tym samym kontrolę nad sobą.


Spędź te Święta radośnie, bez niepotrzebnych dręczących Cię myśli!

37 komentarzy:

  1. Bardzo mądry wpis, nie ma co popadać w paranoję. Zgadzam się absolutnie, że najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek.Ja na mojej przymusowej diecie robię ulubione potrawy w wersji bezglutenowej. Nie czuję, żebym coś traciła nie mogąc objadać się piernikami, ale jeśli mam na nie ochotę to piekę trochę swoich w małej ilości i już. Jem to co najbardziej lubię, to co mogę i tyle żeby się najeść, ale nie przejeść. Po świętach robię sobie jeden, lub dwa dni z trochę lżejszymi potrawami, sałatkami, koktajlami z pietruszką i jest wszystko w normie. A na Sylwestra przygotowuję różne urocze tapas i to mój ulubiony rytuał na koniec roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racjonalne podejście, które świadczy o Twojej wiedzy i doświadczeniu! Coś czuję, że Twoje bezglutenowe potrawy niczego nie tracą na smaku :)

      Usuń
  2. Cudowny wpis.... Zgadzam się, ze Święta to czas rodzinnych spotkań, wybaczania, czas miłości, pokoju, zastanowienia się nad swoim życiem, moze czas do podjęcia jakiś zmian... W Święta liczą się ludzie, liczy się rodzina a nie jedzenie - jedzenie to tylko dodatek do rodzinnych spotkań. Są o wiele ważniejsze i istotniejsze sprawy niż to ile kalorii ma kawałek piernika, czy kapusta z grzybami - nie ma sensu i potrzeby zawracać sobie tym głowę bo są istotniejsze sprawy. Zdaje sobie sprawę z tego, ze dla osoby z zaburzeniami odzywiania może to być trudne, ale myśląc o tym, zastanawiając się, kombinując, tylko nakręca siebie i innych - cała rodzinę i wówczas moze powstać nieprzyjemna atmosfera.... zdecydowanie nie świąteczna i wtedy dochodzi do kłótni. Jedzenia nie można traktować jako wroga - to paliwo dla naszego organizmu a nie zło konieczne :P Święta wcale też nie oznaczają, ze mamy się objadać - tak jak napisałaś słuchajmy swojego organizmu, jedzmy to na co mamy ochotę i nie myślmy o kaloriach, bo tak jak wspominalam nie to jest w Świeta najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niejednego,,Święta to ,,czas do podjęcia jakichś zmian''! Często są to zmiany na dobre. Święta to przecież okres nadziei :) Zastanawianie się przy świątecznym stole ile kalorii ma piernik, ile kutia a ile kapusta z grzybami niszczy magię Świąt. Miejmy nadzieję, że w te Święta wiele osób doświadczy tej dobrej zmiany i spojrzy na nie z zupełnie innej perspektywy- tej rodzinnej :)

      Usuń
    2. Zastanawianie się nad tym to tylko strata czasu, nerwów.. lepiej poświęcić go na rozmowę z rodziną, wspólne kolędowanie, miłość, spokój i cieszenie się Świętami, tym, ze rodzina jest razem :) To jest najważniejsze a świadomość, że jest się razem, to uczucie - wspaniałe ;)

      Usuń
  3. Bardzo mądre słowa :) Niestety Święta wielu osobom kojarzą się z jedzeniem i rozmyślaniem co i ile można zjeść.
    Ja zamierzam objeść się ciastami, no chyba że na coś innego mnie najdzie, ale póki co jeszcze o tym nie myślałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co będzie ładnie wyglądało :) Chociaż wszystkie świąteczne potrawy mają w sobie coś wyjątkowego!

      Usuń
  4. Nie ma co się bać wystarczy zachować zdrowy rozsądek:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma co się bać, to proste! Takie uczty świąteczne są raz na ruski rok, a więc można sobie pozwolić :) Swoją drogą...co broni zrobić sobie przed jedzonkiem trening albo iść na spacer? No i umiar! Gdy dotrzymamy tych 2 rzeczy to wyjdzie na to samo, jak byśmy zjedli w normalny dzień :) A wynagrodzi nam to cudowna, rodzinna atmosfera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też tak sądzę, ale do tej prawdy musiałam jednak dojść :)

      Usuń
  6. Ja nigdy nie objadam się w święta :) sami w domu nie robimy też góry jedzenia tylko po trochu z każdej potrawy tak aby było na same święta i nic się nie zmarnowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby moja mama tak myślała... :D

      Usuń
  7. Czujemy, że mamy z Tobą pokrewne duszę już nie od dziś ;) Ze wszystkim się zgadzamy! Tylko może pewnie trochę więcej myślimy o jedzeniu bo jednak same przygotowujemy większość potraw świątecznych. Co do "odchudzania" potraw: nasza rodzinka jest od dawna przyzwyczajona do lżejszych/innych wersji tradycyjnych dań i nie tylko z powodu naszego postanowienia ale także dlatego, że sami wolą te nasze wersje bo również doceniają to, że np. lepiej się po nich czują a smak im odpowiada. Tak jak pisałaś są jednak dania, których się nie zmienia, dlatego np. nasza mama smaży karpia bo tato i brat bardzo go lubią a żeńska część rodziny z przyjemnością raczy się łososiem lub pstrągiem pieczonym w ziołach. Pierogi też są u nas w dwóch wersjach (bez glutenu i z pszenicy) a "kluski z makiem" wszyscy jemy bezglutenowe i każdemu to odpowiada. Oczywiście same też nie raz mamy ochotę na coś "nie z naszego menu" i jakoś nie mamy problemu z próbowaniem innych potraw (próbowaniem a nie obżeraniem). I co jeszcze możemy napisać? chyba kropką nas i jest również ruch! My będziemy biegać lub ćwiczyć w wolnych chwilach ale inni mogą choćby iść na spacer. To też jest bardzo ważne :) A świadomość bycia z rodziną? Już wcześniej pisałyśmy, że to dla nas priorytet ale widząc naszych bliskich jedzących i zachwalających nasze dania i wypieki to radość bezcenna xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to te koreańskie geny! No tak , nie da się przecież nie myśleć o jedzeniu jeśli się je przygotowuje. Ale to zupełnie inny sposób myślenia, pewnie zastanawiacie się jak to zrobić by było jak najsmaczniej :) To zapraszam Was do mojego domu! Pewnie swoimi potrawami przekonałybyście moją rodzinę do zdrowszych wersji dań. Mi po części się udało ;D Ja również wolę takiego łososia od karpia i zdziwiłam się gdy pierwszy raz mama zapytała mnie czy zrobimy w Wigilię roladki z łososia. Obżeranie - samo słowo jest ciężkie do strawienia ;D Aktywność fizyczna?Jak najbardziej! Ruch to nieodłączny element życia. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie :)
      Komplementy ze strony rodziny mają podwójną moc ^^

      Usuń
  8. Podziwiam Twoją dojrzałość i podejście do tematu. Już tyle przeszłaś i przeżyłaś i tak mądrze piszesz. Trzymaj się Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  9. oj tam oj tam nie dać sie zwariować, święta to święta;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja to w wigilię nie potrafię się kontrolować niestety. Jak widzę rybę, to całą bym zjadła :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mądry tekst, który otwiera oczy na wiele spraw i przypomina o tym, co ważne. Staram się zachować umiar, nie popadać w obłęd, próbować różnych potraw po trochu i cieszyć się chwilą, celebrować kolejne święta w moim życiu i być wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne rady, przydadzą się :D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Święta to nie jedzenie i w zależności od poglądów - albo duchowe przeżycie, albo czas magiczny, albo czas tylko rodzinny :)
    U mnie zagości sałatka jarzynowa w wersji z jogurtem zamiast majonezu i śledzie w jogurcie, zamiast śmietany (choć mama zrobi także werjse tradycyjne). Rybę do ryby po grecku usmażę na patelni ceramicznej, a kompotu z suszu nie słodzimy od dwóch lat :) Ale nie umrę od pierogów z mąki pszennej zwykłej, kawałka piernika, makowca czy maminego sernika na zimno (doszłyśmy do konsensusu - nie odchudzamy go całkowicie, bo będzie na bazie słodzonych serków homogenizowanych, ale dodajemy owoce do galaretki i nie dodajemy kostki margaryny, jak to mama miała w zwyczaju :P). Grunt to umiar :)

    Dzięki Twoim wpisom i rozmowom z Tobą mogę ze spokojem spędzić te święta. A jedyne, o czym myślę, to czas spędzony z rodziną - a nie jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to ujęłaś! ^^
      Nigdy nie jadłam sałatki jarzynowej w takiej wersji! Tak a propos, kiedyś u mojej babci na stole wigilijnym było kilka misek tej sałatki. Teraz nie robi jej nikt. Stęskniłam się za tym smakiem! Widzę, że będzie u Was bardzo smacznie!

      Jakbyś teraz była gdzieś w pobliżu to bym Ciebie wyściskała! Wspieramy siebie nawzajem! W moich wpisach zaczerpnięte są refleksje związane z rozmowami z Tobą :) Jeszcze raz powtórzę, bardzo mi pomogłaś, za co z całego serca Ci dziękuję!

      Usuń
  14. W święta jeszcze nie będę się przejmowała ale zaraz po ruszam z nowym stylem życia i odżywiania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie, zdrowy rozsądek jest w tym wszystkim najważniejszy. Najbardziej skupiam się na swoich bliskich, a nie na jedzeniu, choć nawet w święta są rzeczy, których nie zjem, np. ciasto upieczone na margarynie (zbyt dużo osób w mojej rodzinie cierpiało na różnego rodzaju nowotwory), czy gotowe, przetworzone produkty ze sklepu. Na pewno będę się opychać miodownikiem własnej produkcji (z mąki żytniej pełnoziarnistej i z kajmakiem domowej roboty), sałatką śledziową i pierogami ruskimi zrobionymi przez męża, czy gołąbkami z kaszą autorstwa mojej mamy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie nasi bliscy, Święta straciłyby w sobie magię.
      Twój mąż robi pierogi? Takiego ze świecą szukać! ;D

      Usuń
  16. Dokładnie, trzeba wyluzować, bo w końcu święta są raz w roku. My spędzamy te święta pierwszy raz sami we trójkę, a dzisiaj zrobiliśmy pierogi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. tak, w święta jak na co dzień ważny jest zdrowy rozsądek. Nie ma co tęsknie patrzeć na ciasto, a zjeść kawałek, wiadomo nie całą blachę :) Ale nie poprzestać na chrupkim chlebku, rozsądek i jedzenie tego na co ma się ochotę, w końcu to tylko 3 dni, dieta może chwilkę poczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też jestem za tym by trzymać zdrowy rozsądek i nie objadać się za bardzo, można po troszkę i symbolicznie, ale by czuć się w zgodnie ze sobą. CO za przyjemność się objeść, a potem cierpieć. U mnie w tym roku nie będzie zbyt dużo dań więc o sobie się nie boję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z każdym podpunktem ;) Święta traktuję jako przyjemny czas spędzony z rodziną, a nie wieczór obżarstwa. Staram się skupiać na byciu tu i teraz i kosztowania, delektowania się wybranymi daniami :)
    Zdrowych i wesołych świąt Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Również Tobie życzę zdrowych, spokojnych i radosnych świąt! :)

      Usuń
  20. Ja próbuję wszystkiego :) Po Świętach o prostu więcej ćwiczę ;) Raz w roku można :) Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Święta są raz do roku, można zaszaleć w te kilka dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie święta to czas obżarstwa jem jak szalony raz w roku daje czadu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne rady, na pewno się przydadzą, ale święta to też jedyny czas, kiedy możemy sobie odpuścić i jeść to na co mamy ochotę :)
    Obserwuje kochana:*
    Zapraszam: http://allixaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Święta są po to żeby dobrze zjeść :D. Ja się nie przejmuje jedzeniem, fajnie się spędza czas z rodziną :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam się w 100%! Święta to nie tylko czas, jaki spędzamy przy stole, poza tym nie trzeba dać się zwariować - kawałek makowca czy pieczonego boczku nikomu jeszcze opony na brzuchu nie doprawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się ta ostatnia część Twojego komentarza! ;D

      Usuń
  26. Ja już się jakoś rozprawiłam ze Świętami. 16 stycznia, więc chyba dobry timing, a nie oszczędzałam się :)

    OdpowiedzUsuń