piątek, 27 stycznia 2017

5 miesięcy trenowania na siłowni - przemyślenia


Czas pędzi jak szalony. Nie tak dawno rozpoczęłam studia, a już jestem po swojej pierwszej sesji. Wraz z odebraniem legitymacji studenckiej, kupiłam pierwszy karnet na siłownię. Tym samym, postanowienie 7 letniej Ady po 12 latach zostało zrealizowane. Dziś chciałam się z Wami podzielić swoim osobistym podejściem do siłowni, na który wpływ miało 5 miesięcy trenowania w tym miejscu.


Siłownia - powrót do dzieciństwa?

Już wspominałam, że jako dziecko towarzyszyłam mojemu ojcu na siłowni. W tamtym czasie z podziwem patrzyłam na tatę dźwigającego ciężary. Siłownia stała się dla mnie miejscem przekraczania własnych słabości. Kiedy w tym roku po raz pierwszy zawitałam na siłowni, wraz z lekkim stresem, poczułam dziecięcą radość. Dopiero teraz bez wahania mogę stwierdzić, że przejęłam pasję od taty.



,,Dziecko, siłownia to miejsce dla agresywnych typów! Zjedzą Cię tam"

Słowa mojej mamy, gdy dowiedziała się, że planuję kupić karnet na siłownię. Czy jej przepowiednia się sprawdziła? Cóż, jak na razie, nikt mnie tam nie zjadł. Co prawda, większość stałych bywalców siłowni, to rozbudowani mężczyźni, ale nie popadajmy w stereotypy. Ba, mogę nawet przyznać, że niejeden ,,koks", ma w sobie więcej kultury, a zarazem mniej agresji niż ,,przemiłe" starsze panie...


Gdy już się zaaklimatyzujesz

Z tygodnia na tydzień, na siłowni czuję się coraz bardziej ,,swojo". Kiedy się rozgrzewam, wiem, że niedługo będzie przede mną ćwiczył pan z szarą bluzą i znowu będę zastanawiała się czy ta bluza jest celowa podziurawiona, do tego wyczekuję kolejnej walki trener- pięćdziesięcioletnia podopieczna, witam znajome twarze, przedłużam trening by spotkać jeszcze pewnego panicza (:>), macham jak dziecko do mojego ulubionego trenera, kiedy ten przychodzi na zmianę.


Motywacja do treningu

Nie ma co się oszukiwać, nawet największy gymfreak miewa chwile zwątpienia. Odkąd ćwiczę na siłowni, zauważyłam, że takie momenty towarzyszą mi coraz rzadziej. Samo spotkanie trenujących osób jest dla mnie sporą dawką motywacji. Widząc ich zaangażowanie, zyskuję siły do spotkania ze sztangą.


Sposób na zdobycie odwagi

Trenowanie wśród innych osób dla niejednego wydaje się nieco stresujące. Przed zakupieniem karnetu, kiedy to ćwiczyłam w domu, rodzice nie mieli wstępu do mojego pokoju. Wiedzieli jak bardzo irytuje mnie łamanie tej zasady. Za każdym razem gdy otwierali drzwi, przerywałam trening, bo krępowałam się gdy ktoś patrzył jak ćwiczę. Trenowanie wśród kilkunastu/kilkudziesięciu osób było więc dla mnie wyzwaniem. Jednak gdy tylko się przełamałam, nabrałam pewności siebie. Już nie pamiętam nawet jak to jest wstydzić się, gdy ktoś widzi jak ćwiczysz. Teraz, kiedy jestem w rodzinnym domu, trenuję siłowo przy oglądającym telewizję tacie.


W czasie przerwy

Jak wiadomo, człowiek docenia coś dopiero wtedy, kiedy to coś stracił. Co prawda, karnetu nie straciłam, jednak podczas trenowania w domu w czasie przerwy świątecznej, brakowało mi tej wyjątkowej atmosfery, jaka panuje na siłowni. Dlatego, w dniu powrotu na siłownię, czułam wielką radość, nie tylko z powodu tego, że znowu mogłam doświadczyć wspomnianej atmosfery, ale także dlatego, że mam po prostu możliwość trenowania.


Jeśli wahasz się nad kupnem karnetu, to mam nadzieję, że ten wpis w pewnym stopniu pomógł Ci podjąć decyzję. Pamiętaj, że wiele siłowni ma w swojej ofercie darmowy pierwszy trening. Warto jest z niego skorzystać i przekonać się na własnej skórze jak to jest ćwiczyć siłowo wśród innych osób.

A może macie wykupiony karnet? Jakie macie podejście do trenowania na siłowni?

40 komentarzy:

  1. Ja chyba jednak wolę ćwiczyć w domu ;) Teraz jestem na poszukiwaniach nowych spodenek, bo nigdzie ładnych nie ma :( No i nowe obciążenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także szukam nowych spodni do treningu. Jakbyś znalazła coś godnego polecenia to daj znać! ;)

      Usuń
  2. ja ćwiczę sobie samotnie w domu, poranki i wieczory z jogą sobie urządzam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno były Święta a teraz już idzie luty.. nim się obejrzymy będzie wiosna a studenci skończą ten rok nauki.... Czas szybko mija kiedy zimą dni są krótkie a do tego ma się zajęcie :) Na szczęście niedługo będzie wiosna i mam nadzieję, ze wszyscy studenci będą mieli dłuższą chwilę na odpoczynek :)

    Jak byłam dzieckiem to "siłownią" było podwórko, gdzie z dzieciakami grało się w różne gry w tym w piłke nożną, państwa-miasta z piłką, zbijaka... czasem jak mamy nie patrzy to wisiało się na trzepaku, próbując się na nim podciągnąć :) Nie przypominam sobie by u nas na osiedlu gdzieś mieściła się siłownia... może prowizoryczna w bibliotece (czyli same sztangi). Pamiętam, że syn sąsiadów ćwiczył u siebie w garażu :)Różne pasje w tym pasje do sportu rzeczywiście można odziedziczyć po rodzicach... ma to swoje korzenie w dzieciństwie ;)
    Na pewno pierwszy raz na siłowni jest stresujący tak jak wszystko co robimy po raz pierwszy: nowe miejsce, nowi ludzie, nowe zasady... ale można się przyzwyczaić i zaaklimatyzować ;) Słyszałam, ze niektórzy wybieraja ćwiczenia w domu, gdyż nie przepadaja za tłokiem i "zapachem" z siłowni. To trzeba lubić, tak jak Ty trzeba lubić to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna jest według mnie najpiękniejszą porą roku, już nie mogę się jej doczekać :) Trzepak, zbijak to były czasy... Rok temu wróciłam ze starymi przyjaciółmi na trzepak, który niegdyś oblegany, dziś stoi zapomniany.
      Racja, to trzeba lubić ;)

      Usuń
    2. Moja siostra ma urodziny w maju - chyba najpiękniejszym miesiącu :)
      To musiały być miłe wspomnienia ;) U mnie na działce obok balkony, kiedyś stał trzepak, ale tylko zajmował miejsce i przeszkadzał i potem tato się go pozbył - stał w takim miejscu, że nie jeden nabił sobie guza a kiedyś i pies, którego mieli rodzice (to były czasy, kiedy mnie nie było jeszcze na świecie) ;/

      Usuń
  4. O to to, trafiłaś w punkt - mnie bardzo krępuje, jak ktoś patrzy, gdy ćwiczę, więc zawsze zamykam drzwi i nikt nie ma wstępu do pokoju. A jak wchodzą, to jest "Olaa? A, ćwiczysz, dobra, idę" :P

    Bardzo mnie jednak ta społeczna strona siłowni przekonuje, ale niestety nie jestem w stanie jej obecnie wcisnąć w swój grafik... Po prostu musiałabym jechać dwie godziny w jedną stronę, tam trening jakieś 1,5 godziny i z powrotem 2 godziny - co mi daje 5 godzin wyjętych z dnia :) Ale w przyszłości na pewno chętnie się zapiszę, jeśli będę miała taką możliwość. Dobre jest też to, że ktoś doświadczony może dać wskazówki lub skorygować postawę - a w domu sami siebie nie widzimy, co jest ogromnym minusem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż wiedzą, że z ćwiczącą Olą lepiej nie zadzierać ;D
      Niestety często nie dostrzegamy swoich błędów w ćwiczeniach, a wielokrotnie popełniany błąd czasami tak nam wchodzi w nawyk, że trudno jest się go pozbyć. Sprawdzone... Z tego co pamiętam, masz dobrą technikę w martwym ciągu, więc mam nadzieję, że wielkich błędów nie popełniasz ;) Życie przed Tobą! Jestem pewna, że w przyszłości będziesz miała możliwość trenowania na siłowni :)

      Usuń
    2. Tak, w martwym jest okej, ale czuję, że wykroki i przysiady wymagają korekty :( Przede wszystkim, muszę się koncentrować na tym ćwiczeniu, a nie myśleć o niebieskich migdałach, jak mi się czasem zdarza :P

      Usuń
  5. Do ćwiczeń siłowych ciągle nie mam motywacji, więc o siłowni nawet nie myślę, ale może w końcu zmobilizuję się do jakichś rozciągających ćwiczeń w domu - już raz nawet mi się to udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczenia rozciągające często są spychane margines, więc brawo za zainteresowanie się właśnie nimi! :)

      Usuń
    2. A są jakieś ćwiczenia rozciągające dla początkujących? ;)

      Usuń
  6. Ja bym chciała chodzić na siłownię ale mam małe dzieci (córka: 2 lata i syn: 4 miesiące), więc pozostaje mi jedynie ćwiczyć w domu. Postanowiłam, że w przyszłym miesiącu kupujemy mi na urodziny rowerek i to będzie moja rozgrzewka, bo największy problem u mnie to cellulit. Kiedyś chodziłam na siłownię ale sporadycznie, nie lubiłam tego bo strasznie się bałam, że ktoś zaraz będzie do mnie podłaził i mnie podrywał. O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę efektywnych treningów w domu! Przy Twoich obawach, mogłaś zabrać na siłownię swoją drugą połówkę. Jestem pewna, że nikt nie miałby wówczas odwagi Ciebie zaczepiać ;)

      Usuń
  7. Z tym to się zgodzę :D że nie jeden napakowany jest lepszy niż "uprzejma staruszka, która co niedzielę do kościoła chodzi a sypie tak jadem że uhuhu"

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja ciągle sobie mówię od jutra... trzeba spiąć to duże dupsko i działać noo :D

    nowy wpis na blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwnym wypadku to ,,przełomowe" jutro nigdy nie nadejdzie. Działasz Diana! ;D

      Usuń
  9. siłownia to dobry sposób na nadmiar energii

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja od dwóch miesięcy na siłownie uczęszczam i zastanawiam się dlaczego tak późno się na to zdecydowałam... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chodziłaś z tatą na siłownie? Ale po co? Żeby stać i patrzeć jak ćwiczą? Nie nudziłaś sie? Ja ćwiczę w domu, ale w chwilach zwątpienia się wyłamuje. To jest tak, że jak zacznę to jestem zmotywowana i ćwiczę każdego dnia, ale jak już przerwę jeden dzień to już koniec, przerwa nawet miesięczna, potem zaczynam od nowa i znowu to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siłownia była wujka. Oprócz sprzętu do ćwiczeń, było tam dużo zabawek, także bawiłam się, patrząc na tatę, a po pewnym czasie sama próbowałam ćwiczyć. Pamiętam, że często wchodziłam na drabinki by złapać się drążka i próbowałam się podciągać. Bardzo mnie to wciągało ;)
      W takim przypadku, nie widzę innego rozwiązania jak tylko po jednym odpuszczeniu zwyczajnie się zmusić do treningu. Oczywiście nie jest tak, że musisz ćwiczyć, ale prędzej czy później i tak do tego wracasz, a ciągłe zaczynanie od nowa może być bardzo obciążające dla psychiki. Pamiętaj, że ćwiczysz dla siebie. Trzymam za Ciebie kciuki! :)

      Usuń
  12. Gratuluję Ci tej pasji i zazdroszczę tego zapału ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Siłownia jest super. Piórami wygląd i samopoczucie. Ja jednak uważam, że clue sukcesu jest dieta @

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam chodzić na siłownię, uwielbiam dźwigać ciężary i to, że codziennie widzę tam te same twarze i to, że dzięki temu zdobywam nowe, super znajomości :) To naprawdę daje w nawyk, kiedy atmosfera na siłowni zachęca do chodzenia tam i spędzania tam dużo czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piona moja droga! Atmosfera na siłowni potrafi doskonale poprawić samopoczucie, no i daje niezłego powera :)

      Usuń
  15. Też stosunkowo nie dawno zaczęłam chodzić na siłownie porzucając ćwiczenie w domu. Było warto :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się zbieram do zakupu i zbieram, ale po Twoim wpisie mam jeszcze większa motywację, żeby wreszcie kupić ten karnet :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie krępuje ćwiczenie przy ludziach, wole zacisze domowe, chociaż warunków nie mam zbyt dobrych :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Siłownia to moje drugie życie. Kocham sport, który dodaje mi mnóstwo energii, poprawia samopoczucie i pozytywnie nastawia do życia. Jestem trenerem personalnym i uwielbiam to co robię :) Pozdrawaim ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny, wartościowy wpis. Ja lubię ćwiczyć w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja preferuję ćwiczenia w domu :) byłam kilka razy na siłowni aczkolwiek nie czułam się swobodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja bardzo lubię ćwiczenia typu spinning. Poza tym ćwiczę raczej w domu. Postanowiłam sobie, że od wiosny zacznę biegać, ciekawa jestem jak mi pójdzie z takim wyzwaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś się zastanawiałam nad karnetem miałam także kartę multi sport, ale jednak wybieram ćwiczenia w domku :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja strasznie się wstydziłam kilka lat temu, gdy poszłam sama biegać (bo akurat mąż się mocno uderzył w nogę i musiał odpuścić kilka treningów), teraz dziwię się sobie, no bo przecież nie było w tym nic nadzwyczajnego, ale wtedy byłam dość egzotycznym zjawiskiem na osiedlu (teraz biega już całkiem sporo osób:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często człowiek wstydzi się czegoś, czego nie powinien z uwagi na opinię innych. Trzeba walczyć z tą słabością ;)Jak wiadomo, ludzie często zazdroszczą tym co odnoszą sukcesy, bo sami chcieliby być na ich miejscu.

      Usuń
  24. O tak, nie jeden "koks" już nas zaczepił mówiąc jakiś komplement przy tym bardzo kulturalnie a nie jeden wydawałoby się normalny chłopak jest wulgarny lub arogancki. Stereotypy....
    Wiesz, że my mamy to samo z zakazem wstępu do pokoju? Kiedy ćwiczymy w domu zamykamy się i uprzedzamy, że ponad godzinkę nas nie ma a gdy ćwiczymy w swoim mieszkaniu to odczuwamy ulgę. Z drugiej jednak strony kiedyś wypad na trampoliny powodował dyskomfort i wybierałyśmy miejsca na końcu sali. Teraz śmiało ćwiczymy przy trenerce bo mamy dużo więcej motywacji :) I też mimo, że w czasie świąt co drugi dzień biegałyśmy to jednak treningu wśród znajomych twarzy bardzo brakowało.
    "przedłużam trening by spotkać jeszcze pewnego panicza" - możesz rozwinąć tą myśl? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile razy to dziewczyna zawiodła się na ,,ładnym chłopczyku"... I o to chodzi, pokażcie na trampolinach na co Was stać! :D
      Panicz to ten chłopak, przez którego zrobiłam z siebie wariata w szatni, przed tym gdy zobaczyłam, że jeszcze ćwiczy na orbitreku. Od trzech tygodni go nie spotkałam. Chyba zmieniam siłownię :< ;P

      Usuń
    2. Łeeee... może się pochorował albo coś... jeszcze chwile na niego poczekaj, chłopak pewnie rozmyśla nad uczuciami albo coś :P

      Usuń
  25. Na siłownię nie miałabym czasu, nawet na ćwiczenia w domu czasu mi brakuje, ale słyszałam, że ćwiczenie, czy bieganie uzależnia. ;-) Jest to jednak zdrowe uzależnienie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Karnet daje przede wszystkim motywację, osoba która ciężko pracuje na własne utrzymanie, wie jak ile trzeba poświęcić aby kupić sobie karnet i w związku z tym po zakupie karnetu będzie robić wszystko aby te pieniądze nie zostały wyrzucone, tylko w odpowiedni sposób spożytkowane

    OdpowiedzUsuń