sobota, 14 stycznia 2017

Miesiąc w zdjęciach - grudzień

Na wstępie chcę przeprosić za brak aktywności zarówno tutaj, jak i na Waszych blogach. Nauka na uczelni - powrót do domu - kolacja - nauka w domu - prysznic - sen. Tak wygląda większość moich dni, chociaż 2/3 razy w tygodniu są bonusy w postaci treningu. Nie będę narzekać, bo jest wiele osób, które studiują dwa kierunki lub (czy też i) pracują. Minęła już połowa stycznia. jednak przeniosę Was jeszcze na chwilę do grudnia. Tak jak myślałam, był to jeden z najprzyjemniejszych dla mnie miesiąców. Pełen magii, rodzinnej atmosfery i dobrego jedzonka :)


 (od lewej)
1. W zimowej atmosferze.
2. Brakuje tylko śniegu.
3. Klimatycznie.
4. Przekonałam się do znienawidzonych od dziecka mandarynek.


1. Tak działa Kitekat...
2. Początek grudnia - powrót na uczelnię. Za nic nie przekonasz mamy, że nie zjesz w kilka dni tylu kopytek.
3. Muszę się przyznać, że uwielbiam świąteczne dekoracje.
4. W drodze do wujka.



1. Pierwsza Wigilia od kilku lat, nie spędzona u babci. Tak, widzę ten widelec. Artystyczna Ada...
2. Beata, Angelika i Monika oraz Ola jeszcze bardziej umiliły mi świąteczny czas ^^
3. Boże Narodzenie już spędzone u babci, chyba nawet to widać ;)


Ja wracam do Sokratesa, a Wam życzę dużo pozytywnej energii, która przyda się w te chłodne i długie wieczory :)

27 komentarzy:

  1. A ja sobie właśnie robię labę od nauki - od 9 do 16 (z przerwą na obiad) zdecydowanie wystarczy :P Życzę dużo siły i motywacji do nauki :*

    Jakie ciasta babcine na bogato! No, no! I wcale się nie dziwię, że tak lubisz dekoracje - za każdym razem, jak wracam z uczelni, to zachwycam się iluminacjami na Marszałkowskiej i Jerozolimskich :)
    A co do maminego zaopatrzenia - haha, znam ten ból. Wróciłam z gołąbkami, pyzami z mięsem, pierogami ruskimi (chyba ze 40!), surówką, pasztecikami z kapustą i grzybami oraz naleśnikami i pieczonym mięsem. Ale dzięki temu nie muszę gotować i mogę "spokojnie" się uczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawzajem nawzajem :)

      2/3 ciast są mojej mamy, bo jest maniakiem pieczenia słodkości ^^ Niestety już trzeba pożegnać się z iluminacjami.

      Haha z takimi pysznościami to i lepiej się uczyć ;D

      Usuń
  2. Najbardziej ze wszystkiego podobają mi się kopytka - zjadłabym takie odsmażone na patelni :D Ale śniadania i ciasta też zachęcają :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie musisz przepraszać - wiem, że blog również jest dla Ciebie ważny, ale są ważniejsze rzeczy i sprawy... niektóre rzeczy mogą poczekać a inne nie ;) Cieszę się, że znalazłaś czas na opublikowanie tego wpisu - przyjemny powrót wspomnieniami do grudnia ;)
    3. Ten misiek na zdjęciu jest świetny :) To jakaś dekoracja, czy on może się ruszał - widze jakieś czerwone przyciski :P
    4. Na prawdę nie lubiłaś mandarynek? :) A była tego jakaś konkretna przyczyna? Ja lubiłam i to bardzo - nie jadło się ich na codzień... w moim domu nie jadło się ich prawie w ogóle, tylko co u dziadków na Święta i w mikołajkowej paczce... to był wyczekiwany smak :)

    Kota masz ślicznego :D
    Tych kopytek wcale nie ma tak dużo ;P Z pewnością sobie z nimi poradziłaś, tym bardziej, że pewnie dobrały się do nich inne "głodomory" :D
    Babcine ciasta - najlepsze... ze zdjęcia "bije" od nich ciepło, miłość.... szkoda, że nie można się poczęstować :P

    Dziękuję za życzenia ;) Ja życzę Tobie chociaż chwilki wytchnienia i czasu dla siebie abyś mogła się zrelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że mnie rozumiesz :) Z tego co pamiętam, to jak nacisnęłaś jakiś przycisk, zaczęła grać muzyczka. Nienawidziłam mandarynek! Za tą ich strukturę. Od dziecka bardzo wolno jem, dokładnie wszystko przeżuwam i gdy pierwszy raz jadłam mandarynkę to właśnie bardzo długo ją żułam i nie mogłam jej przełknąć. Czyli mandarynki kojarzą Ci się ze Świętami :)

      To była kiedyś malowana kociczka, teraz ma swoje lata ;)
      Właśnie nikt nie dobiera się do mojego jedzenia, chyba jest zbyt niewyszukane xD
      Ciasta mamine lub ciocine, babcia nie lubi piec ;) Mogłam Tobie wysłać!

      Dziękuję :*

      Usuń
    2. Fajnie z tą muzyczką :)
      Rozumiem - pozostał taki uraz :P A pomarańcze lubiłaś? :)
      Masz rację a w szczególności ich zapach :) Chyba sporo osób mandarynki kojarzy ze Świętami - czesto pojawiały sie w mikołajkowych paczkach i okres Święteczny to taki "sezon" na te owoce :)

      Ma swoje lata, ale nadal jest piękna ;)
      Nie wiedzą co tracą :P Przynajmniej więcej dla Ciebie a to co wege i dla mnie gdybym wpadła z niespodziewaną wizytą :P
      To widzę, że w Twojej rodzinie nie tylko talenty kulinarne ale i cukiernicze :)
      Dziękuję ale teraz to już chyba nie ma co wysyłać ;P

      Usuń
  4. O! tam widzę coś pysznego na tym pierwszym zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj mnie tam śniegu nei brakuje, teraz spadło go w nadmiarze

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem mało spostrzegawcza albo zmęczona bo nie zwróciłam uwagi na przekrzywiony widelec hihi :) Zdjęcia super Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne migawki! Nie chce się wierzyć, że te święta tak szybko minęły... :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny, kolorowy i smaczny miesiąc - co widać na zdjęciach. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze Kochana w Nowym Roku. Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, także życzę Tobie wszystkiego dobrego w nowym roku :)

      Usuń
  9. Super zdjęcia :) święta bardzo szybko minęły.

    https://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tam taką porcję kopytek bym w jeden dzień przerobiła, nie wiem co one w sobie mają,ale kocham te kluski:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha ta ilość kopytek coś nam przypomina! U nas tak było z pierogami i w ogóle ze wszelkimi słoikami, które mama jakoś sprytnie, potajemnie podczas świąt zaprawiała a gdy rodzice nas odwozili do Wrocławia nagle skrzynka słoików się znalazła (miałyśmy ten luksus, że tego żarcia i tony jajek nie musiałyśmy wozić pociągiem :P). Boziu ten talerz ciasta... ślinka cieknie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha lubię taką,,magię" :D oby więcej takich niespodzianek ^^

      Usuń
  12. Mandarynki to ja potrafię jeść kg :D dosłownie ( śniadanie, obiad i kolacja :D ) a kopytka też uwielbiam :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Kopytka oraz te ciastka u babci sprawiły, że zaczęłam właśnie myśleć o kawce i małym deserku;)
    Zdecydowanie za bardzo lubię jeść, a zdjęcia jeszcze to podkręcają:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez mam teraz intensywny czas na uczelni, wiec Cię rozumiem :) przeniosłas mnie z powrotem do ciepłego i pięknego grudnia. Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Trzymam za Ciebie kciuki! :)

      Usuń
  15. Zdjęcia bardzo klimatyczne. Fajnie tak wspomnieniami jeszcze powrócić do tego magicznego, świątecznego okresu. I ile tutaj pysznego jedzonka. Narobiłaś mi ochoty na kopytka :D

    OdpowiedzUsuń
  16. jejku super zdjęcia <3

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Grudzień - sporo wydarzeń ❤ Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne zdjęcia :) Powodzenia z Sokratesem, przede mną robienie aplikacji... chyba po nocy z kawą będę ją robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sokrates i spółka raczej już za mną. ;) Robisz aplikację? Będzie dobrze, zobaczysz! :)

      Usuń
  19. Jak mogłaś nienawidzić mandarynek ;o:O:O

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam;*

    OdpowiedzUsuń