środa, 4 stycznia 2017

Zmiana umacniajaca w walce z anoreksją


Im więcej czasu mija od pojawienia się w moim życiu problemu zaburzeń odżywiania, tym częściej zastanawiam się jak to się właściwie stało, że zachorowałam. Jedno jest pewne - na moją chorobę miało wpływ wiele czynników. Które z nich były tymi decydującymi?

Przeniosę Was teraz do 2010 roku. Ada rozpoczyna naukę w gimnazjum. Jest to dla niej nowy rozdział w życiu, dlatego pragnie przeżyć coś rewolucyjnego. Przyjaźń z kilkoma osobami już jej nie wystarcza, marzy o staniu się duszą towarzystwa, co wiąże się z faktem, że chce przypodobać się otoczeniu. Od tego czasu coraz bardziej poświęca uwagę opiniom innych - do każdego zdania na jej temat podchodzi bardzo poważnie. Jakiekolwiek słowo krytyki jest dla niej znakiem, że musi coś zmienić. Jest już w drugiej klasie gimnazjum. Pewnego dnia słyszy od rówieśnika słowa ,,przesuń się grubasie" W jej głowie pojawiła się myśl: ,,Ja gruba? Zawsze nazywali mnie chudzielcem." . Po powrocie do domu zaczęła przyglądać się swojemu odbiciu w lustrze. ,, Może zaczęłam tyć. Może nie jestem już chuda. Tak, jestem gruba" I tutaj mały komentarz dziewiętnastoletniej teraz Ady - miałam wówczas prawidłową wagę, wyglądałam normalnie. 

Nie zdziwi więc Was fakt, że Ada zaczęła się odchudzać. Nie będę jednak skupiać się na samym procesie odchudzania, bo jest to temat na oddzielny wpis. W tym poście zwracam natomiast uwagę na problem człowiek- opinia innych. Kiedy obudziło się we mnie pragnienie ,,bycia super" , moje poczucie wartości znacząco spadło. Stałam się słabą jednostką, zależną od tłumu. Jeden komentarz wystarczył aby zniekształcił się mój obraz postrzegania samej siebie.

Teraz dostrzegam, jak dużo uwagi poświęcałam na zdanie drugiej osoby. Nie zastanawiałam się, czy jakiś komentarz zgadza się z rzeczywistością czy od niej odbiega. Nie zastanawiałam się jakie intencje miała osoba mnie oceniająca. Nie zastanawiałam się, czy dana osoba borykała się z problemami. Nie zastanawiałam się, a więc nie myślałam - naiwnie wierzyłam w każde słowo wypowiedziane na mój temat. Potrzebowałam kilku lat by dojść do tej prawdy. Wniosek ten miał wielki wpływ na postrzeganie przeze mnie siebie samej, a więc i na fakt jak zaczęłam czuć się we własnym ciele.

Na swoim przykładzie mogę więc potwierdzić, że w walce z chorobą pomogła mi zmiana podejścia do czyichś słów. W jaki sposób zaszła u mnie ta zmiana? Paradoksalnie, wpływ na moje zachowanie miały rozmowy z drugą osobą - lecz nie taką, z którą mało się znałam, a z osobą bliską, zaufaną- w moim przypadku z moją mamą. Jestem świadoma, że nie każdy ma przy boku osobę, z którą może szczerze porozmawiać i o której wie, że nigdy nie chciałaby go skrzywdzić. Właśnie dlatego istnieją zawody psychologa, terapeuty i innych specjalistów, którzy są po to aby Ci pomóc. Pokazuję Ci wskazówkę, dzięki której może być Ci łatwiej pokonać chorobę. Zastanów się czy omawiany przeze mnie problem dotyczy także Ciebie. Praca nad tym problemem może przybliżyć Cię do zdrowia i osiągnięcia szczęścia.

35 komentarzy:

  1. Tak zmiana podejścia wiele daję, życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele osób a już w szczególności tych wrażliwych, można powiedzieć "z delikatną duszą" bierze słowa innych do siebie. Czasem te słowa są wypowiedziane by nas z ranić a czasem jak to mówią "od czapy" - powiedzieć aby powiedzieć, tak bezmyślnie. Bywa też, ze takiej osobie na początku wydaje się, ze nie bierze tych słów do siebie ale do czasu... dopiero za jakis czas one docierają do niej i od tego się zaczyna. Najpierw kilogram, potem dwa... Nie wiem na ile to wynika ze słabości jak z poczucia własnej wartości i owej wrażliwości. To że ktoś jest słaby wcale nie oznacza, ze jest słaby - wrażliwość jest piękna, gdyż pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, dojrzeć rzeczy "nie widoczne dla ludzkiego oka", dojrzeć ukryte piękno, przesłanie... ale jeśli brakuje nam poczucia własnego ja, nie wierzymy, ze jesteśmy tak samo ważni jak każdy inny, że jesteśmy piękni, jakimi stworzył nas Bóg - zaczynamy szukać w sobie wad, brać te przykre słowa do siebie. To nie zawsze musi skończyć się zaburzeniami odżywiania, to może odbić się również w inny sposób. Wydaje mi się, ze ważne jest aby poznać swoją wartość - jeśli ją zaakceptujemy nie będziemy aż tak podatni na słowa innych, będziemy potrafili oddzielić prawdę od zwykłego wścibstwa, czyjegoś braku wychowania, czy sytuacji w których ktoś chce nam dokuczyć. I tutaj masz rację - bardzo czesto, najczęściej pomaga rozmowa z drugą osobą. Czasem tak jak w Twoim przypadku jest to mama, która jest również naszą najlepsza przyjaciółką, osobą, która zna nas najlepiej, najlepiej potrafi zrozumieć, wie jak nas wesprzeć... może to być przyjaciel/przyjaciółka, nauczyciel, psycholog.... ktoś komu ufamy, ktoś kto potrafi nas zrozumieć. Jednak nie można wstydzić się prosić o pomoc bo to nic złego, wstydliwego i strasznego... Trzeba chcieć coś zmienić a nie oczekiwac, ze zmiany przyjdą same.
    Ciesze się, ze Tobie udało sie wyjść z choroby i zmienić podejście to słów innych... ciesze się, że miałaś bliską osobę przy sobie, która była w stanie Ci pomóc i gratuluję sukcesu, który osiągnęłaś.
    Życzę Ci abyś zawsze miała koło siebie tak życzliwych ludzi i z dnia na dzień stawała się coraz silniejsza ♥ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można więc wywnioskować, że wrażliwość nie jest słabością człowieka, jeśli dana osoba posiada poczucie własnej wartości. Dlatego, jak mówisz - ważne jest aby poznać swoją wartość. Oczywiście wymaga to pracy, ale jakie obfite plony może przynieść ta praca!
      Dziękuję! W tym momencie czuję, że otaczają mnie życzliwe osoby ;)

      Usuń
    2. Według mnie wrażliwość jest piękna - osoby wrażliwe "czują wiecej" i "widzą więcej"..... Znać swoją wartosć powinien każdy, gdyż bez tego jest ciężko w życiu nawet w poszukiwaniu pracy. Masz rację wymaga to pracy, czasu ale każdy musi pracować nad sobą.... nie wolno też się zniechęcać i poddawać :)

      Usuń
  3. That's such a nice picture :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twoje posty i podziwiam Cię że o tym wszystkim piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś na prawdę silną i niesamowitą osobą. Też miałam problemy z waga, ale nie była to Anoreksja ani Bulimia. Cudownie motywujesz Kochana :) Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś bardzo silna i bardzo Ci kibicuję :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zwróciłaś uwagę na niezwykle istotną rzecz. Ja gdzieś podświadomie dalej się zmagam z tym przejmowaniem opinią, a strach przed przytyciem nie bierze się u mnie z tego, że boję się o swoje zdrowie (ryzyko cukrzycym nadciśnienia i wiele innych dolegliwości). Boję się braku akceptacji i odrzucenia, tego, że ktoś stwierdzi, że poniosłam porażkę. Ale rozmowy z moją mamą, z Tobą oraz różne doświadczenia powoli kształtują we mnie tę obojętność na opinię innych.
    Do zaburzeń odżywiania też przyczynia się po części perfekcjonizm, ale to także temat na osobny wpis :)

    Mam nadzieję, ba! Wiem to!, że jako psycholog pomożesz niejednej osobie. Już pomogłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta obojętność na opinię innych kształtuje się z czasem, co pewnie sama wiesz ;) Nikt za nas życia nie przeżyje. Jeśli jakaś osoba ma z Tobą problem, mimo, że nigdy jej nie skrzywdziłaś to to już jej sprawa. Jesteś wspaniałą osobą, pamiętaj o tym! :)
      Co do wpisu o perfekcjonizmie, kilka dni temu zastanawiałam się czy go nie stworzyć! Pewnie kiedyś się pojawi ;)

      Usuń
    2. Jeśli będziesz mieć na to czas (swoją drogą, zazdroszczę 3-tygodniowych ferii, ja w najlepszym wypadku będę miała tydzień wolnego), to z chęcią przeczytam. Dziękuję bardzo <3

      Usuń
  8. Podziwiam cię :*cieszę się że piszesz tego typu posty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielki respekt Kochana :) To ważne, że o tym mówisz. Pokonałaś trudności i teraz będzie już wszystko dobrze. Tego Ci życzę z całego serca :) :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Człowiek nie zdaje sobie sprawy jak wiele złego mogą wyrządzić słowa...
    Cieszę się, że odnalazłaś sposób który pomógł Ci pokonać chorobę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja (Angelika) się w ogóle nie dziwię, że jeden komentarz mógł tak namieszać. Np. moja buzia jest bardziej okrągła niż Moniki i nasza babcia zawsze kiedy nas widzi po jakimś czasie zaczyna "o jaka jesteś okrąglutka"............... hmmm.......... wnerwia mnie to niesamowicie i mniej więcej na początku liceum szalałam na punkcie masażów wyszczuplających twarz. Czy pomogły? no akurat :P Dalsze komentarze tego typu (a zdarzają się dość często bo ludzie uwielbiają nas porównywać i nigdy nie omieszkają nam powiedzieć jakie różnice dostrzegli, nawet jeśli nie są one miłe) staram się ignorować ale jednak szpileczki gdzieś tam czuje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm skąd ja to znam... Dawno już przestałam przejmować się takimi komentarzami. Ostatnio starałam się trochę przytyć i gdy w te święta zobaczyła mnie moja babcia pierwsze co powiedziała to właśnie ,,jaka ty okrąglutka na buzi, widzę nie głodzisz się na tych studiach!" Kiedyś pewnie zawładnęłyby mną myśli czy aż tak bardzo przytyłam. Ale teraz liczy się dla mnie to jak się czuję i na pewno nie czuję się ,,okrąglutka" ;)Tak przy okazji, Angelika pewnie jakbyśmy nawet troszeczkę schudły na twarzy to ludzie zaczęliby mówić jakie my jesteśmy strasznie chude na buzi :p
      Takie porównywania są najgorsze! Pewnie ludzie myślą, że Wam to nie przeszkadza. Wierzę, że żaden tego typu komentarz Wami nie zachwieje i owe szpileczki na zawsze znikną z Waszego życia :)

      Usuń
    2. Nie dogodzi się wszystkim. Kiedyś, jak częściej jeździłam do babci, za każdym razem słyszałam inną opinię na temat swojego wyglądu - raz że jestem za koścista, a innym razem, że dobrze wyglądam (w znaczeniu, że mam odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej :P) albo że się poprawiłam (czyli przytyłam),a ciągle ważyłam tyle samo :D Na szczęście jakoś nie zwracałam na to nigdy uwagi...

      Usuń
    3. To ja w przeciągu dwóch dni usłyszałam dwie skrajne opinie - sąsiadka powiedziała, że w końcu jestem szczupłą, ładną dziewczyną, a nie "tęgą babą", a następnego dnia sąsiad darł się przez pół ulicy, że wyglądam jak anorektyczka i nawet słabo idę (w upał 40 stopni) :D

      Usuń
    4. Ile ludzi, tyle opinii. Ten fakt jeszcze bardziej mnie przekonuje, że nie należy przejmować się bezpodstawną krytyką :)

      Usuń
    5. Nie wierzę, że gdzieś uciekła mi ta rozmowa! To tylko dodam, że moja buzia tak samo wygląda gdy mam 50kg i tak samo gdy miałam 42kg (tak wiem to był ciężki czas dla mnie :/). Teraz przynajmniej twierdzę, że mam łagodniejsze rysy twarzy i będę dłużej wyglądała młodo xD Kurcze te babcie to chyba tak mają, że od wejścia muszą kogoś podsumować i tekst "dobrze sobie wyglądasz" wbrew pozorom słabo brzmi w jej ustach xD

      Usuń
  12. Życzę wytrwałości, podziwiam cię że o tym piszesz :D
    http://wishylss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Najgorzej jest zbytnio przejmować się opiniami innych, dobrze, że zmieniłaś podejście, ludzie często mówią coś, tylko po to, żeby kogoś zranić, poza tym najważniejsze, aby samemu czuć się dobrze we własnym ciele i przede wszystkim być zdrowym i odpornym.
    Bardzo mądry wpis!

    OdpowiedzUsuń
  14. Racja, trzeba przestać przejmować się za bardzo czyimś zdaniem... ;/

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem nieopatrznie rzucony komentarz może wyrządzić dużo szkody. Myślę, że nie powinniśmy brać sobie do serca wszystkiego co słyszymy, ale też warto abyśmy sami niekiedy zwrócili uwagę na to co i jak mówimy. To co dla nas jest żartem, czasem może kogoś zranić, albo wpędzić w kompleksy.

    OdpowiedzUsuń
  16. podejście do... bywa kluczowe. Kochana życzę Ci wiele szczęścia :****

    OdpowiedzUsuń
  17. I dobrze, że już wiesz, że trzeba wierzyć w siebie a nie w słowa innych :) ja też byłam kiedyś - nadal jestem chyba - bardzo podatna na słowa osób trzecich, ale staram się powtarzać sobie, że jestem wiele warta i że muszę wierzyć w siebie, bo nikt inny nie uwierzy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gimnazjum to koszmarny wiek, też musiałam słuchać, że jestem grubasem, ale fakt u mnie to przeszło, bo ja bardziej zwracałam uwagę na pryszcze. Myślę, że w chorobie każdy musi znaleźć swój własny przełomowy moment - czasem z pomocą psychologa, nie wystarczy powiedzieć komuś "przestań się przejmowac" pstryk i to mija - gdyby tak było, to byłoby bardzo prosto i nie byłoby chorób typu anoreksja, depresja itd. Jednak mam nadzieje, że Twój blog pomoże tym, którzy zmagają się z zaburzeniem odżywiania :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie warto brać do siebie słów innych. Dobrze, że teraz już o tym wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlatego jestem zdania, że rodzice od małego powinni dbać o to, by ich dzieci miały wysokie poczucie własnej wartości. Dzięki temu łatwiej uniknąć różnych zawirowań w okresie dojrzewania :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiesz co może to głupio zabrzmi ale chciałabym mieć anoreksję. Jestem gruba, ćwiczę i mało jem. Chciałabym w koncu zacząć jeść jeszcze mniej i w końcu schudnąć :/

    OdpowiedzUsuń
  22. dokładnie.. często opinie innych, ich zdanie kształtuje nasze osobowości, a nie my sami. To najgorsze na co można sobie pozwolić;/

    OdpowiedzUsuń
  23. To bardzo poważna choroba, trzymam za Ciebie kciuki! Nie rozumiem czemu niektórzy uważają anokresję za coś fajnego, podziwiają toksyczne tumblry poświęcone anoreksji, chcieliby ją mieć, słyszałam kiedyś że to choroba serca i duszy- szkoda, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy.. Kiedyś bardzo przejmowałam się opiniami innych ludzi, na szczęście po latach pracy nad tym zmieniłam swoje podejście do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sztuką jest niebranie tego, co o tobie mówią. Nie jest to łatwe i dużo osób tutaj przepada. Najgorsze jest to, że istnieją ludzie, którzy potrafią człowieka zdołować z czystej złośliwości. Dobrze, że wyszłas na prostą :)

    OdpowiedzUsuń