niedziela, 5 lutego 2017

Miesiąc w zdjęciach - styczeń

Kto się cieszy, że styczeń już minął? Oczywiście, należy doceniać każdą chwilę, jednak w trudnych sytuacjach po prostu się nie da. Tak też było w moim przypadku. Już 1 stycznia życie wystawiło mnie na próbę. Osoby, które śledzą moje konto na instagramie, domyślają się, że tą próbą była choroba mojego psa. Także pierwsze dni 2017 roku ledwo pamiętam i wolę o nich zapomnieć. W środek miesiąca mój pupil wrócił do pełni zdrowia. W tym samym czasie musiałam wrócić do Warszawy i zmierzyć się z sesją. Mimo, że była to moja pierwsza sesja, nie czułam stresu. Postanowiłam, że dam z siebie wszystko. Dzięki temu już 20 stycznia wróciłam do domu. Po tygodniu musiałam jeszcze przyjechać na jeden egzamin i tak skończyłam swoją sesję. Jak widać, miesiąc skończył się szczęśliwie. Dziękuję Wam za słowa otuchy, zarówno te na instagramie, jak i w e-mailach!

To już tak na ostateczne pożegnanie się ze styczniem :

1. Zdjęcia fajerwerków nie wyszły jak należy, co jednak uważam za plus.
2. Sesja przeżyta dzięki mamie!
3. I jak tu wyjść z domu, gdy mróz zaczyna wysyłać ci takie komunikaty...

(od lewej)
1. Troszczy się bym nie dźwigała za dużych ciężarów.
2. Fasolowy mini-piernik.
3. Kolory w notatkach = +10 do nauki.

1. Spacery po takich przygodach nabierają nowego wymiaru.
2. Ulubiona styczniowa kolacja.
3. Mój współlokator spotkał Świętego Mikołaja ;)

A jak Wam minął styczeń? Ktoś miał studniówkę? A może walczył z sesją lub z szefem w pracy?
Życzę Wam ciepłego lutego!

35 komentarzy:

  1. Fajny pomysł na post :D

    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super migawki ;) Jak widać, było aktywnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny mix zdjęć :D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli mimo kiepskiego początku to był udany miesiąc :) Mnie styczeń bardzo wykończył i mam szczerze dość zimy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Też się cieszę, że skończył się styczeń bo to oznacza u mnie koniec egzaminów na studiach ;) Życzę mnóstwo zdrowia Twojemu psiakowi!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tego roku przez następne 4 lata też będę w ten sposób kojarzyć styczeń ;) Dziękuję!

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia :) Bardzo lubię posty z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boziuuuuu !! Bidulek malutki :( Jak się cieszę że Twój Słodziaszek wrócił do zdrowia. Nie dziwie się, że chcesz zapomnieć o poczatku stycznia. Mam nadzieje, ze Psiaczek nie będzie już chorował. Trzymajcie się Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. super że już wszystko ok zdrowia dla Ciebie i pupila

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny pomysł na post.
    Dużo zdrówka dla Ciebie i psiaka.:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że z psiną jest już okej - nie wiem, co bym zrobiła, jakby mojemu psy - Negrowi (tfu tfu!) czy kotu coś się stało. Choć kot różne miał przeboje. Pamiętam, jak latem po klasie maturalnej w wakacje wrócił do domu (a właściwie na taras) z rozciętym brzuchem. Ja byłam sama, pół tarasu we krwi. Szybko zadzwoniłam do rodziców - okazało się, że przyszedł już koło 6 rano, ale nie dał się mamie dotknąć. Tata zwolnił się z pracy, a ja wzięłam kota na kolana i czekałam na niego pół godziny. Tylko - jak tu wziąć tego kota, żeby mu nie zrobić krzywdy? Pół brzucha miał rozcięte (tzn. organów na wierzchu nie było), ale mi zaufał (jak zawsze w kryzysowych sytuacjach xd). Te pół godziny, jak czekałam na tatę, było najdłuższe w moim życiu. Ale dzięki Bogu, organy nie były uszkodzone, więc zszyli mu tę ranę i siedział w domu prawie dwa miesiące z kloszem (jak ja to nazywam xd) na głowie. Z psem na początku, z kolei, mieliśmy przeboje, bo go zaadoptowaliśmy i okazało się, że ma parwowirozę... Nie jadł 4 dni, był osowiały, poszła mu krew z jelit... w ostatniej chwili go uratowano. Ale wiesz, jaki teraz jest wdzięczny?! A jak się cieszy, jak widzi domowników! :)

    No, rozpisałam się, to teraz do rzeczy :P
    Moim zdaniem - naprawdę udane zdjęcia fajerwerków :) A mróz na szybach przywodzi mi na myśl piosenkę z przedszkola - "Huhuha, huhuha, nasza zima zła!" :P Zapasy od mamy miałam podobne - naleśniki, pierogi ruskie, gołąbki, pieczone mięso, ogromny pojemnik surówki z kapusty i paszteciki z kapustą i grzybami :P nie powiem, bardzo się przydało!
    Z jakiej książki brałaś przepis na fasolowy piernik? Jeśli chodzi o notatki, to ja chyba 100 stron naprodukowałam ręcznie podczas tej sesji :P Ale na kolorowo daję tylko nagłówki.
    Dobry współlokator - widzę, że się rozkręcił :D

    Jak wiesz, ja późno skończyłam sesję w porównaniu z Tobą - oficjalnie na UW zaczęła się 30 stycznia, trwa do 10 lutego. Ja miałam zaliczenia od 17 stycznia (bo najpierw kolosy, żeby być dopuszczonym do egzaminu), a 2 lutego miałam ostatni egzamin. W sumie - 12 zaliczeń, 11 przedmiotów (dwa kolokwia ze statystyki miałam). Nie znam wyników 3 kolokwiów - reszta zaliczona na 4, 4.5 i 5 (no, makroekonomia na 3 - ale ten profesorek żadnej pracy nie sprawdził dokładnie), więc do przodu :D A teraz ferie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój kociak musiał bardzo cierpieć. Podziwiam Cię za odwagę, ja bym pewnie zaczęła panikować. Czyżby walczył o jakąś kocicę? Koty potrafią być bardzo agresywne wobec siebie. Domyślam się jak mocno psina musi być Wam wdzięczna :) Życzę żeby takie przygody już Was nie spotkały! ;)
      Haha zapomniałam o tej piosence! Coś czuję, że przez resztę dnia będzie lecieć mi po głowie ;D Właśnie w tym zamkniętym pojemniku miałam surówkę z kapusty. Mamy wiedzą co dobre! Książka jest dla ładnego tła, lidlowska ;>
      No i ta produkcja się przydała :) Haha to magia świąt na niego tak zadziałała ;D

      O jak ładnie! Dwa kolokwia ze statystki? Jak Ty to przeżyłaś?! :D Nareszcie ^^

      Usuń
    2. On się bije z kotami, ale wtedy zazwyczaj ma wyrwany kawałek futra i dziurę od kła (w jednym ekstremalnym przypadku miał przegryziony policzek) - wydaje mi się, że zawisł na jakiejś blasze/płocie brzuchem (bo jest jak Garfield xd). Rana wyglądała na ciętą, a nie szarpaną.
      Dziękujemy i również życzymy Wam dużo zdrówka i spokojnych chwil :)

      Było ciężko, ale to już za mną - teraz odsypiam stresy po 11 godzin dziennie xD

      Usuń
    3. To bardzo możliwe. Moja kociczka próbowała kiedyś wejść do domu przez uchylone okno i w tym uchylonym oknie utknęła. Moja mama ją wyciągnęła. Nie wiemy ile czasu kociczka spędziła tak wisząc, w tym czasie byłam z tatem na rowerach. Niestety przerwało się jej coś w brzuszku i po kilku dniach nas opuściła. Kociaki są sprytne, ale czasami i im łapka się powinie. Chociaż takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Mam nadzieję, że przygody z naszymi kotami mamy już za sobą ;)
      Dziękujemy! :)
      No i tak być powinno! ;D A jak dobrze się śpi, po tych wszystkich ciężkich nocach :>

      Usuń
  11. W sumie to żałuję,że czasy styczniowej sesji już za mną:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zainteresował mnie fasolowy mini sernik :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się cieszę bo coraz bliżej wiosny :D Można już odliczać - powoli ale jednak ;) Czasem życie i Bóg stawiają przed nami wyzwania i przeszkody, ale nie po to aby nas zgnębić, aby zmartwić, zniechęcić do działania i życia, ale po to abyśmy stali się silniejsi. Czasem takie doświadczenia mają na celu "zatrzymanie nas", spowolnienie.... chodzi o to abyśmy nie pędzili tak dalej przed siebie, abyśmy dostrzegli niektóre rzeczy, których nie dostrzegaliśmy wcześniej, abyśmy poświęcili czas dla Kogoś innego lub na coś innego. Takie sytuacje mają nas wzmocnić. Bardzo cieszę się, że z Twoją psinką juz wszystko jest dobrze. Rozumiem co przeżywałaś - pamiętam jak ja okropnie się czułam, kiedy mój króliczek chorował. Tato mi mówił, że jestem dziwna bo to tylko królik a dla mnie to był najlepszy przyjaciel, członek rodziny... Na szczęście dzięki dobrej opiece wyzdrowiał i przeżył jeszcze 4 lata, dożywając ponad 9 lat. W jego zachowaniu zawsze było widać wdzięczność za uratowanie życia... mogło by się wydawać, ze kocha jeszcze bardziej a przecież już dużo wcześniej obdarzył nas ogromna miłością :)

    Przepraszam, ze się tak rozpisałam :)
    Uważam, że Twoje zdjęcie fajerwerków jest piękne. Uchwyciłaś je w pięknym momencie :)
    Widać, że Twoja mama się napracowała. Z takim "asortymentem" żadna sesja nie straszna :)
    Twoja psina troszczy się nie tylko o to.. troszczy się o całą Ciebie i pilnie strzeże :)
    Fasolowy piernik przy smacznie :) Czyżby z książki Fit Słodkości Kingi Paruzel?:)
    Takie kolorowe notatki nie tylko świetnie wyglądają, ale pomagają w nauce. Jesteś wzrokowcem? :)
    Spacery w takim towarzystwie są najprzyjemniejsze a z takim współlokatorem nie będziesz się nudzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królik to takie samo stworzenie jak pies :) Na pewno spędziłaś z nim cudowne chwile, o których zawsze będziesz pamiętać ;) Wspomnienia o zwierzakach są piękne i widać w nich to ciepło. Nie przepraszaj!
      Przepis z głowy, książka z Lidla dla tła :D
      Kiedyś wyszło mi w teście, że jestem czuciowcem, ale z biegiem czasu dostrzegam, że dużo mam ze wzrokowca ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Masz rację - nosze je głęboko w sercu i pamięci, to jaki był niezwykły, mądry, co kiedykolwiek zbroił, ile ofiarował nam miłości. I chociaż teraz bardzo mi go brakuje to wiem, że miał szczęśliwe życie :) Pamiętam też jak siostra opowiadała jak przed śmiercią przyszedł się do nich pożegnać (chyba Ci kiedyś wspominałam, że dla jego zdrowia i dobra musiał "przeprowadzić się" do siostry, ponieważ jeden z domowników nieświadomie szkodził jego zdrowiu). To było piękne i wzruszające....
      Czyli to Twój pomysł? ;) Brawo - wygląda pysznie :)
      To tylko test - tak na prawdę wszystko wychodzi w życiu ;)

      Usuń
    4. I to jest najważniejsze - że miał szczęśliwe życie :) To pożegnanie to tylko dowód na to jak bardzo był Wam wdzięczny!
      Dziękuję ;) Racja, na moich studiach cały czas powtarzają, że testy nie muszą odzwierciedlać rzeczywistości ;D

      Usuń
    5. I nikt mi nie wmówi, że zwierzaki nie rozumieją, nie czują itp ;)
      Widzę, ze nie tylko ja mam takie zdanie ;)

      Usuń
  14. Bardzo się cieszę, że Twój piesek wyzdrowiał, też mam psa i wiem jakie to dobijające, gdy tak bliska istota choruje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że z pieskiem już wszystko dobrze. Mój styczeń minął nawet nie wiem kiedy. Czas biegnie coraz szybciej... Pozdrawiam Cię ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  16. My też przed sesją już stresu nie czujemy jako takiego (nasza pierwsza na licencjacie to był istny ogień! Same przedmioty ścisłe :/). Teraz po prostu wykańcza nas pogodzenie nauki z blogiem i pisaniem pracy mgr ale jakoś to minie :P Tak w ogóle to my już pochłonęłyśmy podczas sesji prawie wszystkie zaprawy, które rodzice nam przywieźli do Wrocka a teraz już musimy sobie radzić same :/
    Kolory w notatkach to podstawa! Bez nich nie jednej definicji nie mogłybyśmy się nauczyć... Sokrates, metody badawcze, implikacje i inne pierdoły.... dobrze, że mamy to już za sobą xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteście humanistkami? I jak idzie Wam magisterka? We dwójkę łatwiej coś upichcić! ;)
      Jakbym przeczytała podsumowanie moich egzaminów :D

      Usuń
    2. Fizjoterapia jest takim kierunkiem, że ma w sobie i ścisłe i humanistyczne przedmioty nie raz totalnie niepotrzebne (no ale tak to chyba na wszystkich kierunkach bywa xD). Magisterka jakoś idzie wstępy napisane, badania porobione (a ze służbami mundurowymi, o których pisze nie było tak łatwo się dogadać) tylko trzeba je teraz zebrać, wklepać w program statystyczny itd. Od samego myślenia już nam słabo no ale pomału po kolei jakoś się to zrobi :P
      We dwójkę łatwiej bo jak jednej z nas się nie chcę gotować to jest szansa, że drugiej się będzie chciało xD

      Usuń
    3. Pomalutku, spokojnie wszystko się ogarnie ;D Ej no zazdroszczę! :p

      Usuń
  17. Wyobraź sobie że ja przy -26 musiałam iść do pracy w której miałam przy maksymalnym grzanki 2° :P na 11 godzin..

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że piesek wrócił do zdrowia. Gratuluje też zaliczonej sesji :) Pierwsza z głowy, to teraz będzie już tylko z górki :) A co to za smacznie wyglądająca ulubiona kolacja? :D
    PS. Też lepiej mi się uczyło jak miałam w kolory w notatkach, dlatego zawsze wszystko miałam popodkreślane na milion kolorów :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Piesio super i jakie piękne notatki, nigdy takich nie miałam, mam takie pismo, że sama się nie mogę doczytać co napisałam ;) A słoiki od mamy to bezcenna rzecz, ja do teraz dostaję, ostatnio mi uratowały życie jak chorowałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Super, że piesek wrócił do zdrowia kochana :) Piękne migaweczki, fasolowy piernik wygląda pysznie <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja już tej po sesji i choć było ciężko, to domowe obiadki zdecydowanie pomogły! :D

    OdpowiedzUsuń