piątek, 3 lutego 2017

,,Nie łudź się, anoreksji nie da się pokonać"


Nawiązując do tytułu, wiele razy spotkałam się z podobnym zdaniem. Zastanawiam się jakie intencje ma osoba wypowiadająca takie słowa, dlaczego ma takie przekonanie. Czy jest chora na anoreksję i nie chce dopuścić do siebie wiadomości, że można z tą chorobą walczyć? Czy jest zdrowa, ale wypowiada te słowa, bo przecież ,,inni tak mówią" lub ,,tak słyszała"? A może chce podciąć komuś skrzydła - ,,Po co ta małolata ma być szczęśliwa, zaraz jej pokażę, że nigdy nie wygra."

Co to jest właściwie pokonanie anoreksji? Czy jest to rezultat krótkiego epizodu czy długotrwałego procesu? Czy to powrót do ,,normalnego" jedzenia, czy może zmiana wieloczynnikowa? Czy wygrana jest stu procentowo pewna?

Właśnie, ale czy na świecie jest coś stu procentowo pewne? Wiele osób odpowiedziałoby teraz, że pewna jest śmierć, ale czy na pewno? Skąd wiemy, że każdy człowiek umrze? Musielibyśmy się wszyscy pozabijać, by to udowodnić. Może głupi przykład, ale chcę jak najlepiej przedstawić moją myśl. Nigdy nie można mówić o całkowitym wyleczeniu. Dotyczy to jakiejkolwiek choroby. Czy ma być to więc powód do zaprzestania walki? Czy mam usiąść w kącie i płakać, bo istnieje jakieś kilkuprocentowe zagrożenie? Jeśli wszyscy podążaliby takim tokiem myślenia, to świat zamknięty byłby w kamiennej skorupie. Jednak są ludzie, którzy chcą walczyć. To oni znają wartość swojego życia. To oni podejmują się walki z trudnościami. Jeśli tylko będą wytrwali w swoim celu, jeśli będą starali się podnieść z każdego upadku, to wzniosą się na wyżyny szczęścia. I pojawią się chwile zwątpienia. I życie będzie wystawiać na próbę. Jednak płomyk siły w człowieku nigdy nie zaniknie. Ten pozorny płomyk będzie czekał aż ponownie stanie się płomieniem, który ożywi osłabione serce i skieruje je ku spełnieniu.

Wygrałam, bo wierzę w swoją siłę.

22 komentarze:

  1. Bardzo ładnie i sensownie napisane. To, że jakaś choroba nie jest do wyleczenia nie oznacza, że trzeba się poddać. Wręcz przeciwnie! Trzeba walczyć i nawet jak pojawią się upadki to potem trzeba znowu się pozbierać i dalej próbować. Może choroby nie da się wyleczyć, ale da się nad nią zapanować i starać się trzymać ją w ryzach, chociaż walka będzie trudna, ale nikt nie mówi, że będzie łatwo. Najważniejsze to się nie poddawać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, nad tą chorobą da się zapanować. Wymaga to wiele pracy, ale gdy już znajdzie się właściwą drogę jest dużo lżej. Dziękuję!

      Usuń
  2. Nie wiem za wiele o anoreksji,ale wiem,że jest wiele osób, które stoczyły z nią walkę i wyszły z niej zwycięsko i żyją normalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane, a anoreksja to choroba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mysle, ze nawet dla kilku pieknychh i normalnych chwil warto podjac walke. Nawet jesli potem znowu czlowiek upadnie - ma w pamieci piekniejsze chwile, ktore moga stac sie jego motywacja do ponownej walki. Zawsze wychodze z zalozenia, ze warto zrobic wszystko, co w naszej mocy, by polepszyc sytuacje. Nie uznaje siedzenia na tylku i zatapiania sie w marazmie, bo to do niczego nie prowadzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Olą ;)

      A Tobie życzę dalszej siły i wiary - na pewno będzie dobrze ;))

      Usuń
    2. Kluczem jest tu osobiste zaangażowanie. Warto jest robić wszystko, by pokonać własne słabości. Taka praca nad sobą niezwykle umacnia człowieka :)
      Dziękuję Aniu! ;)

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że Ci co tak mówią nie zastanawiają się nad sensem i znaczeniem wypowiedzianych słów. Nie myślą o tym, że mogą one zaboleć, dotknąć w najbardziej czułe miejsca... kierują się stereotypami, tym, że ktoś kiedyś tak powiedział, tak usłyszeli.

    Proces leczenia anoreksji jest długi - w zależności od osoby, będzie wyglądał inaczej i będzie oznaczał co innego, jednak według mnie przede wszystkim to zaakceptowanie siebie i świata takim jakim jest. Zrozumienie, że każdy z nas ma wady, zalety, że nikt nie jest idealny i pokochanie siebie ze wszystkimi swoimi wadami, zaletami.... nie szukaniu tych drugich w sobie na siłę. To umiejętność zaakceptowania świata, pogodzenia się z nim, jednak to wymaga czasu i pracy.

    "Nigdy nie można mówić o całkowitym wyleczeniu."... wydaje mi się, że to nie do końca prawda. Wszystko zależy od nas, naszego podejścia zaangażowania i tego jak walczymy i czy w ogóle walczymy. Dlatego tak jak piszesz trzeba walczyć, walczyć do ostatnich sił. W każdej chorobie trzeba odnajdywać sobie coraz to nowe pokłady siły do walki o lepszą i szczęśliwą przyszłość. Trzeba nauczyć cieszyć się chwilą, odnajdywać w niej to co najpiękniejsze i najlepsze. Trzeba skończyć z użalaniem się nad swoim życiem, odciąć się od przykrej i bolesnej przyszłości a myśleć o tym co jest teraz i co będzie jutro. Zastanowić się, czy nadal chcemy żyć w tak zwanym "letargu", "zawieszeniu" - zamiast żyć pełnią życia, stać w miejscu i nie robić nic. Trzeba mieć motywację i walczyć bo jest o co ;)
    Ostatnie zdania idealnie podsumowują całość - to przepiękna "złota myśl", którą warto nosić w sercu i przypominać sobie za każdym razem, kiedy człowiek wątpi i to nie tylko w kwestii choroby, ale zawsze, kiedy traci nadzieję i siłę do walki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety człowiek często najpierw coś mówi, a później myśli. Chyba każdy z nas kiedyś się na tym złapał...
      Bez akceptacji życia i siebie samego, nie da się powiedzieć anoreksji ,,nie". Jednak zrozumienie tego też wymaga pewnej zmiany w myśleniu. Proces leczenia jest bardzo złożony, który jak mówisz u każdego będzie wyglądał nieco inaczej.
      Już przez ponad rok, nie boję się o nawrót choroby. Nie wyobrażam sobie bym była w stanie zniszczyć sobie życie. Jednak moim zdaniem nic na świecie nie jest stu-procentowo pewne, stąd ta moja myśl. Więc mogę powiedzieć o 99,9% wyleczeniu ;) I tutaj oczywiście zdania są podzielone :) Właśnie, jest o co walczyć! Cieszę się, że to napisałaś! :)

      Usuń
    2. Często jest to wynikiem naszych emocji i roztargnienia....
      Zgadza się. Tutaj przede wszystkim trzeba zaakceptować siebie, życie takim jakie jest, ale trzeba sobie dać na to czas i przez cały ten czas walczyć. A to, że czasem człowiek upadnie to normalne - tak jest z każdą walką, to kolej rzeczy. Ważne jest to aby ten upadek tylko motywował nas do jeszcze większej walki.
      Rozumiem... Człowiek myśli, ze wszystko jest dobrze, świetnie, ale nadchodzi w pewnej chwili, tak raptownie to może wrócić (za sprawą jakiegoś przykrego doświadczenia), ale równie dobrze choroba może przyjść. Tak jak wspomniałaś "nic nie jest pewne" - zarówno to, że choroba nie wróci, jak i to, ze do nas nie przyjdzie. Wydaje mi się, że na co dzień nie powinno się o tym aż tak myśleć: zamiast skupiać się nad tym czy będziemy chorzy, czy choroba wróci, powinniśmy skupić się nad tym co jest teraz, nad tym by nasze zycie było w pełni przeżyte, byśmy czerpali z niego radość, cieszyli się nim :) Oczywiście to również wymaga pracy i czasu, ale nie jest niemożliwe :)
      Wiele razy udowodniłaś, że jeśli o te sprawy chodzi to masz już "czysty umysł". Widać to w tym w jaki sposób o tym opowiadasz, wszystkich Twoich wskazówkach i radach. Wierzę, że już wszystko będzie dobrze, coraz lepiej, że spełnisz swoje marzenia i zawsze będziesz mieć dużo siły i wiary w to, ze bedzie dobrze... Tego Ci życzę ;)

      Usuń
    3. Ten upadek bywa bardzo bolesny, czasami trudno jest w nim znaleźć motywację. Kluczem jest tu spokój ducha, nad którym cały czas należy pracować. Masz rację, nie ma co rozmyślać. Myślenie typu ,,a co będzie, jeśli..." gubi człowieka. Warto się skupiać na tym, co tu i teraz ;) Tyloma życzeniami już mnie obdarzyłaś, dziękuję Ci z całego serca! :)

      Usuń
    4. Fakt, ale nigdy nie wolno się poddawać i zawsze trzeba nosi w sercu chociaż namiastkę nadziei i wiary w to, że bedzie lepiej i sobie poradzimy :) Niestety takie rozmyślanie może tylko zdemotywować ;/
      Nie musisz mi dziękować :) Pozostań taka jaka jesteś i nigdy nie trać wiary w siebie, to co osiągnęłaś i to co możesz osiągnąć. Bądź silna i spełniaj marzenia:)

      Usuń
  6. Uważam że warto wspierać taką osobę jeśli mamy taką w otoczeniu. Im szybciej zareagujemy tym lepiej. Najważniejsze jest wsparcie i wiara :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak najważniejsze jest wsparcie, wszystko da się pokonać!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wsparcie dla chorej osoby jest bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że Ci się udało. To z pewnością była trudna droga. Jesteś bardzo silna! Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie napisane :) Bo nawet jeśli jakiejś choroby faktycznie nie da się pokonać, to najważniejsze jest, żeby się nie poddawać i walczyć :) Dla Ciebie wielkie gratulację, że udało Ci się pokonać anoreksje. Chylę czoła i bije ogromne brawa za wytrwałość. Przeszłaś z pewnością bardzo trudną drogę, ale Ci się udało, bo się nie poddałaś. I to jest właśnie najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ta wola walki może przyczynić się do tego, że niemożliwe staje się możliwe, w przypadku jakiejkolwiek choroby. A przy anoreksji, to niemożliwe istnieje tylko w naszej głowie. Takiego myślenia należy jak najszybciej się pozbyć.

      Usuń
  11. Dobrze jest napisane, ja tak mam, że gdy czuje się już lepiej, a walczę z dość upierdliwą chorobą, która jest skomplikowana, bo łączy się z inną i obydwie na siebie mocno reagują, zawsze gdy czuje się lepiej to w pewnym momencie zaczynam myśleć czy nie jest za dobrze, czy to wszystko nie wróci z podwojoną siłą, są momenty kiedy człowiek chce się poddać. Niestety życie samo w sobie jest walką, a co nas czeka to jedna niewiadoma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wierzyć, że nie wróci. Nie wiem z jaką chorobą walczysz, ale proszę nie poddawaj się. Życzę Tobie jeszcze raz zdrowia!

      Usuń
  12. Mocny post. Trzeba mieć w sobie duże pokłady siły. Najgorsze jest chyba to, kiedy wszyscy dookoła mówią Ci: "Zacznij jeść", tak jakby to było coś protego.

    OdpowiedzUsuń