czwartek, 20 kwietnia 2017

,,Złamałam swoją dietę i co teraz?" - czyli utrata kontroli nad jedzeniem


Okres świąteczny już za nami. Niestety, dla wielu owy czas powrotu do rzeczywistości wiąże się z lękiem i rozczarowaniem. Zaznaczam, że nie będę tu  mówić o osobach, które prowadzą zbilansowaną dietę dla zdrowia i lepszego samopoczucia. Sądzę, że takie osoby powinny mieć świadomość tego, że dwudniowe odstępstwo od diety nie odbije się na ich zdrowiu. Skupię się natomiast na problemie stracenia kontroli nad jedzeniem u osób będących na diecie redukcyjnej. Pod określeniem ,,stracenie kontroli" mam na myśli tak zwane jedzenie bez opamiętania, nie zjedzenie kilku kawałków ciasta.

Kilka tygodni temu postanowiłaś zrzucić parę kilogramów, dlatego ograniczyłaś ,,śmieciowe jedzenie" i zaczęłaś prowadzić zdrową dietę. Byłaś świadoma tego, że zbliżają się święta / impreza u koleżanki / urodziny siostry, jednak Twój wewnętrzny głos podpowiadał Ci, że oprzesz się jedzeniowym pokusom. Nadszedł dzień uroczystości. Na początku jesteś pewna swojej silnej woli i jesz z umiarem. Zaczynasz jednak czuć, że tracisz nad sobą kontrolę i sięgasz po kolejny kawałek ciasta. Myślisz: ,,No to cały plan zrujnowany, nie ma już odwrotu z tej sytuacji", więc zaczynasz jeść jakby nie było jutra.

Przychodzi następny dzień, dzień poczucia goryczy owej ,,porażki". ,,Dlaczego nie dałam rady?" ,,Tyle tygodni na marne" ,,Gdybym tylko nie sięgnęła po to ciasto...". Tysiące podobnych myśli dręczą teraz Twój umysł. Często są to myśli skrajne od ,,Nie powinnam teraz jeść przez kilka dni" po ,,Jestem za słaba na diety, zdrowe odżywanie to nie dla mnie". Takie wyrzuty sumienia nie pozwalają Ci się skupić. Jeśli się im poddasz możesz doprowadzić siebie do zaburzeń odżywiania, a jeżeli już borykasz się z tym problemem - przyczynić się do jego rozwoju.


Jak pozbyć się owych myśli?

Czy na pewno ,,wszystko stracone"?

Oczywiście, że nie! Jeśli nawet jesteś na diecie redukcyjnej jedynie przez 10 dni i straciłaś nad sobą kontrolę, to nie cofnęłaś się o te 10 kroków, a raczej stoisz w miejscu. Jeden czy też dwa dni mają się nijak do miesięcy prowadzenia zdrowej diety (zakładam, że zdrowe odżywianie jest tu częścią Twojego życia a nie epizodem, lub też jest to Twoim celem).


Zastanów się kto tu rządzi.

Ty czy dieta? Kto lub co ma się dostosowywać? Czy spotkania rodzinne z powodu diety mają stać się dla Ciebie udręką, walką o przetrwanie? Czy dieta to wyznacznik Twojego szczęścia? Czy nie tracisz życia poświęcając większość swojego czasu na dietę?


Jak znaleźć ten balans?

Zdrowe odżywianie to odżywianie prowadzone z głową, które powinno opierać się na elastycznej diecie dostosowanej do naszych potrzeb i rozmaitych sytuacji. Aktualny jadłospis jest dla Ciebie kłopotliwy? Dlaczego więc go nie zmienisz? O wiele lepiej będziesz się czuć jedząc zgodnie ze swoim sumieniem, prowadząc dietę gdzie będzie miejsce na odskocznie od czystej michy.


To nie jest Twoja porażka!

Większość ludzi lubi jeść. Chyba każdy z nas kiedyś się przejadł. To normalne, że czasami zjemy więcej niż chcieliśmy. Czy można nazwać to porażką? Raczej określiłabym to jako pewna ludzka słabość, nad którą powinno się pracować. Praca ta powinna owocować ,,normalnym podejściem do jedzenia".


Normalne podejście do jedzenia, czyli jakie?
 
Niektóre osoby traktują niemal jak koniec świata złamanie swoich postanowień. To bardzo błędne nastawienie, które jedynie napędza szereg negatywnych sytuacji. Osobiście jestem za tym by nie patrzeć na wydarzenia takie jak święta czy też wesele z perspektywy diety, tylko uświadomić sobie, że są one okazją do spędzenia czasu z bliskimi, nabrania siły na nowe wyzwania. Jeśli zapomnieliśmy o tych kwestiach i skupiliśmy się wyłącznie na diecie, a w efekcie rzuciliśmy się na jedzenie i przestaliśmy jeść dopiero gdy zrobiło nam się niedobrze, to nie możemy załamywać się z tego powodu! Najgorsze co możemy zrobić to obwiniać siebie a zarazem wmawiać sobie, że jest się słabym. Więc co powinniśmy zrobić jeśli straciliśmy kontrolę nad jedzeniem? Moja rada to: przyznać się do błędu i postanowić popracować nad swoją relacją z jedzeniem. Zastanowić się jaki popełniło się błąd, jak w przyszłości jemu zapobiec. Warto też pamiętać o prawdziwym celu owych uroczystości, poświęcić uwagę swoim bliskim. I nie zapominajmy, że jedzenie to jedynie część naszego życia, które powinno być naszym paliwem do działania 

Na koniec bardziej osobiste przemyślenia. Przyznam się, że w Święta Wielkanocne zjadłam sporo, ale nie do tego stopnia że nie mogłam ruszyć się z miejsca. Dzień po świętach jadłam resztki świątecznego jedzenia. Moja mama, nie usłyszała już tego co rok temu ,,Ty musisz to wszystko dojeść, ja już jem c z y s t o". Następnego dnia wstałam i pełna siły wróciłam do rzeczywistości. To niezwykłe uczucie po tylu latach nie słyszeć tego natrętnego głosu w głowie. Jeśli jeszcze nie znalazłaś tego balansu, to daj sobie trochę czasu. Cierpliwość ma tu wielkie znaczenie!

26 komentarzy:

  1. Bardzo fajny i motywujący post 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100 procentach! Takie rzeczy się zdarzają. Jak jesteś przez miesiąc na diecie i raz się objesz to nie przybędzie Ci od razu 5kg. Trzeba realnie podchodzić do wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mądry post. "Osobiście jestem za tym by nie patrzeć na wydarzenia takie jak święta czy też wesele z perspektywy diety, tylko uświadomić sobie, że są one okazją do spędzenia czasu z bliskimi, nabrania siły na nowe wyzwania" to bardzo dobra puenta. Właśnie zauważyłam, że dla niektórych Święta, wesele, chrzciny to jedzenie i na tym sie skupiają a przecież tak jak napisałaś nie chodzi tutaj o jedzenie a o coś więcej, o coś cenniejszego i piękniejszego, bo rodzinnych więzi i rodziny nie da się wycenić :)

    A w temacie diety i jedzenia. Mogę być w błędzie ale wydaje mi się, że na diecie "kontrolę" tracą Ci odchudzając się bardzo często odmawiają sobie różnych rzeczy, czy to przesmażonego schabowego, czy sałatki jarzynowej albo ciasta. Kiedy człowiek bez przerwy się powstrzymuje, hamuje, odmawia mimo iż organizm wyraźnie się o coś upomina, to końcu nie wytrzymuje i przy większych spotkaniach "rzuca sie na jedzenie" bo chce się na sycić. A przecież dieta nie musi kojarzyć się z głodem i wiecznym odmawianiem sobie tego i owego. Tak jak napisałaś to my mamy dostosować dietę do nas i do naszego organizmu. Nawet na diecie raz na jakiś czas można pozwolić sobie na smażonego kotleta, kawałek ciasta, czekoladę itp. Nic złego się nie stanie ;) Tutaj nie ma o co się obwiniać ;) Tak jak wspomniałaś "jedzenie to paliwo" ;)

    Bardzo cieszy mnie to, że te Święta były dla Ciebie wyjątkowe, przeżyte tak jak tego chciałaś ♥ Z tego, ze byłaś wolna od tego co męczy, ze znalazłaś swój balans ♥ Twoja Mama również z pewnością była szczęśliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo ,,dieta" dla wielu osób nadal kojarzy się z miską sałaty albo z kurczakiem, ryżem i brokułami. Także sądzę, że u takich osób o wiele łatwiej jest o stracenie kontroli nad jedzeniem. Mogę nawet to potwierdzić ze swojego doświadczenia.
      Dzień po świętach moja mama nawet spytała mnie czy mam zamiar już nic nie jeść ze świątecznego jedzenia, ale ją uspokoiłam ;)

      Usuń
    2. Dokładnie... "dieta" = odchudzanie a przecież to styl życia ;)
      Jak czegoś organizmowi brakuje to prędzej czy później będzie chciał nadrobić te braki, ale to nie oznacza, że tak będzie przez cały czas. Nadrobi braki, "nasyci się" i potem już nie bedzie tego chciał ;) Moja mama powtarza "To normalne, że jednego dnia zjemy czegoś więcej a drugiego mniej. Czasem człowiek ma ochotę zjeść pół szarlotki a potem przez miesiac lub dwa na nią nie spojrzy" :)
      To z troski... pewnie zapamiętała jak było kiedyś i w środku ta obawa, niepewnosć zostały, ale teraz będzie już tylko lepiej :) ♥

      Usuń
  4. Bardzo fajne porady :) Na pewno wielu osobom się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. to prawda że jedzenie jest częścią życia dającą energie do działania dodałabym że odżywianie wzbogaca organizm w cenne składniki odżywcze

    OdpowiedzUsuń
  6. Najgorsze w zaburzeniach odżywiania są właśnie takie chwile, kiedy życie staje się mało przewidywalne - wypad ze znajomymi, święta, rodzinny obiad... Bo traci się kontrolę. Nie wiadomo, ile co ma kalorii. Czasem człowiek nie umie zapanować nad własnym apetytem, a potem się obwinia - i albo się głodzi, albo płynie dalej z prądem. Na szczęście nigdy nie miałam sytuacji, że nie umiałam zapanować nad swoim apetytem podczas takich sytuacji - raczej jadłam mało, ale baaaaaaardzo dużo piłam. Lecz nie mogłam uwolnić się od myśli "Ile zjadłam? Ile to miało kalorii? Boże, jakie to musi być dobre, ale nie wolno mi tego zjeść."
    Zarówno w te święta, jak i w Boże Narodzenie w końcu się tego wyzbyłam. Przestałam koncentrować się na samym jedzeniu, bo nie ono jest istotą. Po prostu, zjadłam śniadanie z rodziną i zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach, potem zrobiłam bratu i mamie testy psychologiczne, które miałam na zajęciach, mieliśmy dużo rozkmin takich moralno-etycznych, a potem rozmawialiśmy o głupotach - super spędziliśmy czas :)
    Paradoksalnie napisałam na początku, że najgorsze dla osób z ED są wypady ze znajomymi, rodzinne uroczystości, imprezy, urodziny czy święta. Jak takie piękne chwile, pełne zabawy, śmiechu i rozmów mogą być najgorsze?

    I czy faktycznie zjedzenie kawałka ciasta, nawet nie uzdrowionego (co i u mnie się stało - i żyję, nie jestem wielorybem :D), może zrujnować cały nasz dotychczasowy trud oraz te piękne chwile? Czy faktycznie nasze życie to muszą być wieczne wyrzeczenia? Ostatnio w gazecie psychologicznej wyczytałam super zdanie - "Bądź dla siebie dobry i odczep się w końcu od siebie.". I chyba to jest klucz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajomo brzmią te wstępne słowa. Pamiętam ten lęk doskonale...
      Dopiero z czasem dostrzegam jak wielki wpływ na życie człowieka mają zaburzenia odżywiania! Właśnie mnie uświadomiłaś, że najprzyjemniejsze rzeczy, stają się w pewnym sensie torturą dla psychiki osoby chorej.
      Do wyciągnięcia podanych przez Ciebie wniosków trzeba czasu i racjonalnego myślenia, które mam nadzieję, przyjdzie w momencie życia każdej osoby niepotrafiącej jeszcze wygrać z ED.
      To masz świetne wspomnienia po ostatnich świętach :) Rozkminy moralno-etyczne? hmm... U mnie z takich poważniejszych tematów w rodzinie to wdarła się (niestety) polityka xD A później było dużo wspomnień i jak u Was trochę głupoty ;)

      Usuń
    2. Zastanawiałam się z bratem, kto jest naszym autorytetem, jak rozumiemy to słowo. Rozróżnił szacunek od poszanowania. Rozmawialiśmy też trochę o pracy (ja z perspektywy przyszłego menadżera słuchałam jego rozterek i ponieważ awansował na stanowisko wymagające trochę więcej menadżerskich umiejętności, to mu tłumaczyłam, że nie zawsze może postępować tak, jakby postąpił w życiu prywatnym - kierując się emocjami, itp.). A potem o paintballu, ASG, strzelnicy i innych pierdołach :P

      Usuń
    3. Macie wspólne zainteresowania a to duży plus, bo możecie uczyć się od siebie nawzajem ^^ Może kiedyś będziecie współwłaścicielami jakiejś dużej firmy? :)

      Usuń
    4. Chyba mój brat by się nie szarpnął na prowadzenie własnego interesu - on jest od programowania, nie od zarządzania :D Chyba że mi zawierzy swój kapitał, ale szczerze wątpię, że jest tak szalony, haha :P

      Usuń
    5. Przyszłość jest nieprzewidywalna! :D

      Usuń
  7. Fajnie, że udało Ci się odnaleźć ten balans, a Święta nie były dla Ciebie czasem rozmyślania o jedzeniu :)
    Zgadzam się w zupełności z tym co piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętamy te wyrzuty sumienia kiedy rozpoczynałyśmy zdrowe odżywianie... w tamtym czasie zbyt dużo emocji towarzyszyło takim przyziemnym sprawom jak jedzenie, a to jest główny błąd. Jednak każdy musi sam dojść do momentu, w którym zrozumie, że to nie jedzenie jest najważniejsze. To tylko element zdrowego stylu życia, który czasem pominięty nie zrobi nic złego w całej machinie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że większość osób dochodzi do tego momentu, który właśnie ogromnie zmienia sposób myślenia ;)

      Usuń
  9. Na co dzień moja dieta jest już tak restrykcyjna, że jak zjem 3 kawałki sernika w święta to nie robię sobie, żadnych wyrzutów z tego powodu. Jak ktoś trzyma zdrową dietę cały czas, to nawet trudno mu się jakoś objadać przez te dwa dni, ja już po śniadaniu miałam dość ;) A poza tym, racja, że nie o to chodzi w świętach, żeby zapełniać swoje brzuchy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też zależy od wielkości porcji :) Niektóre osoby zdrowo odżywiające się jedzą nawet 3 razy większe porcje, od osób, które żyją w pośpiechu a ich dieta bazuje na fastoodach typu b-smart ;)

      Usuń
  10. Ja czasem zgrzeszę i zjem alergen, ale nie karam się za to - zdrowie mnie wystarczająco po tym pokaże, jednak czasem - warto złamać dietę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli po kilku dniach wszystko wraca u Ciebie do normy to czasem warto ;)

      Usuń
  11. Ja niestety w święta nabawiłam się odnowienia zapalenia żołądka, więc cały dzień przeleżałam w łóżku modląc się o szybki koniec. Dostałam mocniejsze leki i czuję znaczącą poprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi to czytać. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia!

      Usuń
  12. Ja w sumie mam tak, że staram się po prostu jeść zdrowo, ale nie odmawiam sobie też specjlanie jedzenia na różnego typu imprezach ;)

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń