czwartek, 6 lipca 2017

Produkty, które mogą Cię rozczarować


Po raz kolejny widzisz w przepisie dany nieznany dla Cie produkt . Zaciekawiony i podekscytowany kupujesz go, próbujesz i ... uśmiech na Twojej twarzy zamienia się w skrzywienie. Znasz to? Ja niestety tak, dlatego postanowiłam przygotować wpis-ostrzeżenie - oczywiście nie przed ,,złymi" tylko przed specyficznymi produktami, które albo się kocha albo nienawidzi. To także ostrzeżenie przed własnymi oczekiwaniami, które nieraz są wygórowane. Poniższa lista oczywiście jest subiektywna. Warto pamiętać, że to co nie posmakowało mi, może przypaść do gustu Tobie.


Mąka z ciecierzycy

Jest to jedna z najbardziej aromatycznych mąk. Już niewielki jej dodatek zmienia aromat całego dania. Do czego mogłabym porównać jej zapach? Cóż, przypomina on nieco zgniłe jajka wymieszane z mąką ziemniaczaną. Nie jest to aż tak nieprzyjemny i intensywny zapach, ale jednak jest w nim coś odpychającego.

Mączka chleba świętojańskiego / karob

Popularny zamiennik kakao. Jednak nie ma co spodziewać się po nim zapachu czekolady. Karob posiada natomiast słodki aromat. W czym więc tkwi specyfika produktu? Dana ,,słodkość" nie każdemu może przypaść do gustu. Osobiście, zapach karobu jest dla mnie nieco sztuczny. Z tego względu nie zdobył on mojego serca jako dodatek w słodkich wypiekach.


Produkty z koziego mleka

Mogłabym ograniczyć się tu do dwóch słów : zapach kozy - nic dodać nic ująć. Dla niektórych to porównanie pewnie nic nie dało, także mam dla Was kolejne określenie : zapach starego, opuszczonego, zakurzonego, drewnianego domu. Brzmi komicznie, ale nie potrafię inaczej określić tego specyficznego aromatu ;)


Naturalne mleko sojowe

Co prawda, często kupuję mleko sojowe, jednak nie zapomnę mojego rozczarowania przy pierwszym jego zakupie. Mdły smak z intensywnym zapachem to nie to czego się spodziewałam. Na szczęście do aromatu mleka sojowego łatwo można się przyzwyczaić, a dodatek danego produktu do ciasta naleśnikowego, czy owsianki, nie niszczy efektu końcowego.


Wegańskie pasty

Dotychczas trafiałam na same dobre wegańskie oraz wegetariańskie pasty/ kremy. Niestety, ten nurt zakończyło kupno 4 past, jednego z mniej znanych producentów. Wszystkie produkty okazały się niezjadliwe. Jedno z  tych smarowideł aż ,,drapało w gardło". Warto więc nie tylko podchodzić do wszelakich smarowideł (nie tylko roślinnych) na chłodno, ale i zapoznać się z opiniami na ich temat innych osób - jeśli nie znajomych to społeczności w Internecie. Oczywiście tyczy się to wielu innych ,,oryginalnych" produktów.


Jestem ciekawa, jakie produkty Was rozczarowały. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź ;)

31 komentarzy:

  1. ciecierzyca - fuj :) tak samo niesmaczna jak aquafaba..
    pozdrawiam i zapraszam do siebie
    fashiolka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aquafaba sama w sobie nie jest smaczna, ale można z niej zrobić wiele pyszności, dlatego polecam eksperymentować :) Niedługo zamieszczę przepis z jej udziałem. Również pozdrawiam! ;)

      Usuń
  2. Owszem znam. Kiedyś kupiłam tak zachwalaną mąkę orkiszową pełnoziarnistą Melvit, upiekłam chleb, który smakiem nie różnił się od tego pieczonego z mąką pełnoziarnistą zwykłą tego samego producenta. Zastanawiałam się, czy aby czasem nie oszukali i nie wsypali zwykłej mąki do opakowania z tą orkiszową.. oczywiście mąka była o wiele droższa a smak taki sam....
    Podobnie było ze szparagami i bobem - tak wielu wegan i nie tylko pisało jakie to pyszne, "wow", "cud, miód i orzeszki" - ze szparagami się nie za bardzo polubiłam a bób mogę zjeść ale mogę też nie zjeść - bez szału.... wolę zielony groszek (dzisiaj mama zerwała z ogródka :D)
    Czy było coś jeszcze? W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć, ale wiem, że było jeszcze coś - coś zachwalanego co w moim odczuciu spotkało się z zawiedzeniem... w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć :P

    Nie przypominam sobie abym używała mąki z ciecierzycy. Widze ja w wielu przepisach ale nie czuje potrzeby kupowania.
    Jeśli chodzi o karob to również mnie nie zachwycił. Nawet nie chodzi o zapach ale o smak - według mnie kakao smakuje lepiej.... moja mama uważa tak samo :)
    Kiedyś (dawno temu) jadłam jogurt z mleka koziego o smaku truskawkowym - kupiłam na przecenie za jakieś grosze i smakiem też mnie nie zachwycił :P
    "Drapało w gardło" ale że jak? :D Dla mnie wegańskie pasty są za słone i często wyczuwam w nim smak tekstury sojowej, czego nie lubie. Dodatkowo zauważyłam, ze te pomidorowe tak samo jak pomidorowe dania ze słoika mają jeden i ten sam charakterystyczny posmak - ciężko mi jest to nazwać, ale wszystkie pomidorowe gotowce mają taką samą nutkę smakową :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do mąki orkiszowej, to sama wyczuwam jej wyjątkowy aromat. Kupowałam mąkę producenta, który nazywa się ,,Gdańskie Młyny".
      Narobiłaś mi smaka na zielony groszek! :D
      Co do pasty drapiącej w gardło, czułam się jakby do tej pasty wlali całą butelkę octu. Past pomidorowych chyba nigdy nie jadłam, muszę się przekonać jaka to nuta smakowa ;)

      Usuń
    2. W ogóle na mąke Melvit trzeba uważać. Niby opakowanie 1kg a potrafi być 900-950g ;/
      Od producenta Gdańskie młyny kupuję mąkę pszenną pełnoziarnistą w Lidlu, raz kupiłam gryczaną bo była przez krótki okres w małym sklepiku (już nie ma) ale orkiszowej nie widziałam ;/ Kiedy następnym razem będę w Zamościu jak już będę wracać zajdę do Społem - może tam mają. Najwyżej będę wiozła mąkę z Zamościa.. a co xD Dziękuję za polecenie ;)
      Mama wysiała dużo groszku a jak zerwała to po wyłuskaniu wyszła tylko szklanka ;/ Wybujał.... ale pyszny to on był:D
      A może dodali? Zauważyłam, że w pastach często jest ocet i jakieś inne kwasy jakby było za mało kwaśno. Nie wiem dla kogo to :P
      A jadłaś kiedyś jakiegoś pomidorowego gotowca ze słoika? Fasolkę w sosie pomidorowym lub coś innego? :)

      PS Ola niżej wspomniała o jagodach goji. Pierwsze jakie spróbowałam były od Sante (wygrana w konkursie). W moim odczuciu były okropne w smaku... a wiele osób tak zachwalało i zachwala ;)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Przypomniałam sobie o jeszcze jednym produkcie - surowe czekolady. Przeczytałam sporo opinii jakie są smaczne i "wyjątkowe". Owszem są smaczne ale dla mnie bez większych rewelacji, bez tych wszystkich "ochów" i "achów". Jadłam tradycyjne ciemne tabliczki, które bardziej mi smakowały ;)

      Usuń
    5. Te ochy i achy często są nad produktami ,,nieznanymi", nowymi. Racja, jest bardzo wiele dobrych tradycyjnych czekolad :)

      Usuń
    6. Dopiero zauważyłam Twój wcześniejszy komentarz. Ja wiozłam 4 mąki z Warszawy, bo takich w sklepach w mojej miejscowości nie ma, więc luzik ;D Tym octem pewnie chcą podkreślić smak, no ale chyba czasami za dużo im się chluśnie :p Jadłam. Szczerze to kiedyś bardzo lubiłam takie gotowce ;)

      Usuń
    7. Z czasem te ochy i achy mijają :)

      Więc można wieźć? :D W sumie.. moja mama kiedyś z Lublina wiozła owoce bo tam a ryneczku były o wiele tańsze niz u nas :)
      Podkreślić albo zabić smak czegoś czego nie powinni dodać do tej pasty :P
      I nie pamiętasz aby mialy one taki charakterystyczny smaczek? :D
      Kiedyś.... teraz, kiedy mama szykuje słoiki to człowiek na gotowce nie patrzy. Co domowe, to domowe :D

      Usuń
  3. No proszę, a ja kocham karob! Sto raz bardziej niż kakao ;) A mąka z ciecierzycy to moja ulubiona mąka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Produkty z koziego mleka - nie trawię ich zapachu, a zwłaszcza jogurtów naturalnych... Nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do mąki z ciecierzycy, to ja czułam w niej metal i wywaliłam, wydawało mi się, że to jakaś felerna :/ Muszę chyba spróbować ponownie :) Pozostałe produkty lubię - mleko kozie jak dla mnie smakuje kozą i plastikiem, ale mniej więcej po 3 kozim produkcie przestało mi to przeszkadzać i teraz od czasu do czasu zjem coś koziego. Z kolei pasty weganskie często bywają dla mnie za słone.
    Mnie chyba nic nie rozczarowało w ostatnim czasie - do wszystkiego podchodzę kilka razy, aż w końcu mi zasmakuje (oczywiście do tego, co chcè jeść, bo parówek np.nie planuję polubiać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, jadłam tylko 2 kozie produkty. Może za trzecim czy czwartym razem bym się przekonała ;)
      Racja, lepiej nie rozwijać tej znajomości ;D

      Usuń
  6. Karob mnie rozczarował, bo nie przypominał kakao jak wszędzie trąbią. Rozczarowało mnie też tofu i jagody goji :D Dzięki za ostrzeżenie, choć mąka z ciecierzycy kusiii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie rozumiem tego porównania. Oprócz koloru, nic wspólnego w nich nie widzę. Pewnie jakbym kiedykolwiek jadła jagody goji to też by się tu pojawiły ;D
      I mnie kusiło, z powodu tych wszystkich przepysznie wyglądających chlebków :p W takim razie proponuję kupić jakieś mniejsze opakowanie z tą mąką. Mniejsze koszty ryzyka. Ja teraz muszę kombinować co zrobić z tym niecałym już kilogramem mąki...

      Usuń
  7. Nie przepadam za ciecierzycą ;) Miłego weekendu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zauważyłam, że już weekend! Mam wrażenie jakby przedwczoraj była niedziela. Dziękuję i nawzajem! ;)

      Usuń
  8. Wegańskie pasztety są cool! Może nie wszystkie, ale jadłam z MazurFood i były genialne! Owszem, mąka z ciecierzycy jest specyficzna, ciężka do zrozumienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tej firmie, ale nigdy nie jadłam jej produktów. Pora się nimi zainteresować ;)

      Usuń
  9. Wegańskie pasty to temat rzeka - trzeba naprawdę ostrożnie z nimi, jest dużo firm, które takie pasty robią, ale niestety, większość z nich nie nadaje się do jedzenia :(
    Ostatnio jadłam pastę wegańską, która była idealna! Nie pamiętam jakiej firmy, ale znalazłam ją w sklepie dla wegan i wege oraz z produktami dla alergików (na czym najbardziej mi zależało, na pastę trafiłam przypadkiem ;) ). Niestety, z własnego doświadczenia przekonałam się, że wegańskie pasty, które są w supermarketach nie są za dobre. Owszem są tańsze, ale smak...porażka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, czasami producentom zależy na możliwości zamieszczenia słowa ,,Wege" na opakowaniu, niż na smaku produktu. Chociaż im więcej wege past, tym większy wybór - a nóż jakaś pasta okaże się smaczna ;D

      Usuń
  10. powiem Ci, że ja nie znoszę nabiału koziego. Moja siostra kocha serek kozi, jak dla mnie to sprawia, że cała lodówka śmierdzi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczelne opakowanie na ratunek! ;)

      Usuń
  11. Nie wiedziałam że mączka chleba świętojańskiego to karob

    OdpowiedzUsuń
  12. Koziego mleka i jego pochodnych unikam jak ognia, ten zapach jest nie do zniesienia;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie, że wreszcie jakiś krytyczny post, bo zazwyczaj widzę same zachwyty przy testowaniu nowych produktów. Widzę, że jesteś bardzo wrażliwa na zapachy :) Kozich produktów wiele osób nie lubi, właśnie ze względu n aromat.Jestem w stanie to zrozumieć, ale ja akurat je uwielbiam, zapach kozy wcale mi nie przeszkadza. Chociaż fakt,że jestem bardzo otwarta na nowe smaki i szczerze mówiąc, jeszcze nie poznałam osoby, która by akceptowała takie spektrum smaków, jak ja, Zawsze jest coś, czego ktoś nie lubi, ja bym zjadła prawie wszystko, gdybym mogła (pomijam jakieś ekstrema typu stuletnie jaja itp.). Karob jest dla mnie ok, jest ciekawy, chociaż kakao rządzi. Mąkę z ciecierzycy uwielbiam, ale nie dodaję jej do słodkich ciast, zazwyczaj robię z niej farinatę (być może zapach to kwestia firmy, bo dla mnie nie jest intensywny). Co do mleka sojowego to nigdy go nie lubiłam, bo jest zwyczajnie bez charakteru, mdłe, wodniste, nie, że bym nie wypiła, ale wolę kokosowe (już pomijam, że unikam soi). To samo dotyczy past wegańskich, w moim odczuciu większość jest niedoprawiona i tyle. Wolę zrobić sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażliwość na zapachy mam po mamie, chociaż ona jest jeszcze bardziej wrażliwa ;) Otwartość na nowe smaki to bardzo duży plus! Dzięki temu możesz bardziej ryzykować w kuchni, jak najlepiej rozwinąć umiejętności kulinarne :) Dopiero ostatnio zdałam sobie sprawę, że w swoim życiu zrobiłam tylko jedną wegańską pastę. Czas poeksperymentować, bo widzę, że wiele osób mówi, że te sklepowe przy domowych wypadają bardzo mizernie.

      Usuń
  14. Mleko sojowe mi kompletnie nie podchodzi, ale jogurty z koziego mleka lubię i nie czuję tego zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. No to tak jak zdradziłyśmy w dzisiejszym, naszym poście mąkę z ciecierzycy bardzo sobie cenimy ale może miałyśmy to szczęście, że od początku miałyśmy smaczną :) Inaczej sprawa się ma z jaglaną. Jak dla nas jest gorzka w smaku, szybko traci kolor i jest szara oraz w wypiekach nadaje ciężkości. Zdecydowanie wolimy używać kaszę :)
    Karob tak samo nas rozczarował, opakowanie 500g mamy od 3 lat xD Jednak melasa z karobu zawsze musi być w naszej lodówce :P
    Produkty kozie są cudowne <3 kochamy ten smak sera i mleka ale niestety wszystkie tego typu produkty w sklepach mają mało wspólnego z tymi robionymi w domu (Dziadku kup znów kozę!!!).
    Mleko sojowe od początku nas do siebie zraziło i kupujemy tylko ryżowe lub owsiane. Za to samo mleko kokosowe w puszce jest dla nas zbyt mdłe i ma mydlany smak. Pasuje nam tylko w jako dodatek do kremów ale żeby śmietankę jeść samą z np. owocami to już dla nas za dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaglana, racja! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam! Bez zmieszania z innymi mąkami, do wypieków wcale się nie nadaje.
      Ja byłam tak nakręcona karobem w lidlu, że chciałam kupić kilka jego opakowań, na szczęście się opanowałam :D
      Nigdy nie jadłam domowych kozich wyrobów, ale coś czuję, że takie posmakowałyby niejednej osobie nieprzepadającej za sklepowymi kozimi produktami ;)
      Robiłyście kiedyś mleko owsiane? Zastanawiam się czy smakuje inaczej niż sklepowe.

      Usuń